Budowlanka ruszy z kopyta

Jarosław Królak
opublikowano: 2008-02-01 00:00

Rząd obiecuje, że na jesieni wniesie do Sejmu projekt ustawy ułatwiającej inwestycje budowlane. Ma powstać wręcz cały pakiet zmian na lepsze.

Rząd obiecuje, że na jesieni wniesie do Sejmu projekt ustawy ułatwiającej inwestycje budowlane. Ma powstać wręcz cały pakiet zmian na lepsze.

Sejmowa komisja Przyjazne Państwo wzięła wczoraj pod lupę buble prawne blokujące inwestycje budowlane. Eksperci z branży przedstawili cały ich katalog, a poseł Janusz Palikot (PO), szef komisji, obiecał pilne propozycje zmian. Szykuje je też rząd.

— W marcu skierujemy do konsultacji społecznych projekt ustawy o racjonalizacji procesu inwestycyjnego. Chcemy, by ten projekt latem przyjęła Rada Ministrów, a jesienią wysłała go do Sejmu. Odbiurokratyzuje on budownictwo w Polsce, odblokowując plany zagospodarowania przestrzennego — mówi Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury, odpowiedzialny w resorcie za budownictwo.

Stara bolączka

Na lata 2009-11 rząd ma opracować pakiet ustaw znacznie upraszczających realizację inwestycji w budownictwie. Szczegółów zmian wiceminister nie podał. Zapowiedział tylko, że będą one wychodzić naprzeciwko oczekiwaniom branży, przedstawionym przez Jacka Bieleckiego, członka zarządu Związku Firm Deweloperskich.

— Największym problemem jest niedostatek terenów budowlanych. Wynika on z braku miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, zbyt długich procedur wydawania warunków zabudowy, nieuregulowanego stanu prawnego wielu nieruchomości, niedorozwoju infrastruktury — mówi Jacek Bielecki.

I wylicza, że tylko 12 proc. terenu Warszawy ma plany zagospodarowania przestrzennego, w Krakowie jest jeszcze gorzej (8 proc.), podobnie jak w Poznaniu (10 proc.).

Obowiązek dla gminy

— Rząd powinien więc skupić się na uproszczeniu procedur planistycznych i odblokowaniu tworzenia planów zagospodarowania. Należałoby nałożyć na gminy obowiązek ich uchwalenia do końca 2010 r. Dziś gminy dowolnie decydują, gdzie, co i komu pozwolą budować. To rodzi patologie — mówi Jacek Bielecki.