To firma z determinacją. Właściciele chcą budować, co ważniejsze — daje im to dochody i satysfakcję. A regionowi wiele korzyści.
Historia Mirbudu rozpoczęła się w 1988 r. Wtedy to kilkunastoosobowa rodzinna firma ze Skierniewic starała się o kontrakty, jako podwykonawca przy robotach drogowych, remontach bloków mieszkalnych, budowach. Potem właściciele firmy dostrzegli interes w produkcji kostki brukowej. Zakupili maszyny z byłej NRD i zaczęli... Zyski były, ale nie wystarczająco duże, by wkrótce wymienić park maszynowy. A więc sprzedali wszystko Irlandczykom, łącznie z nazwą oraz logo i wrócili do budowlanki. Po kilku latach irlandzki Mirbud zmienił nazwę. Firma mogła więc wrócić do pierwszych właścicieli.
Nowy Mirbud rozwinął się. Dziś zatrudnia prawie trzysta osób i zawiera już samodzielne, duże kontrakty. Specjalizuje się w budowie konstrukcji żelbetowych, a także w budowie i podbudowie dróg.
— Budujemy hale magazynowe, centra handlowe, budynki użyteczności publicznej i drogi. Z roku na rok są to coraz większe inwestycje — mówi Halina Mirgos, prezes Mirbudu.
Na przyszłość
Mirbud dalej chce budować, zdobywać nowe kontrakty, może nawet zagraniczne. Halina Mirgos uważa, że dobrym kierunkiem rozwoju będzie drogownictwo i budownictwo mieszkaniowe. Ale i jej firmie brakuje wykwalifikowanych pracowników.
— Jeśli w gospodarce utrzyma się koniunktura, pojawią się nowi inwestorzy, to będzie dla kogo budować. Mam taką nadzieję, dlatego będziemy modernizować park maszynowy i szkolić pracowników. O zmianie branży nie myślimy — przekonuje pani prezes.
Kiedy tylko pojawiły się możliwości pomocy unijnej, właściciele firmy postanowili skorzystać z okazji. Kupili kilka specjalistycznych maszyn, wyposażyli swoje pojazdy w GPS, wdrożyli system zarządzania jakością ISO 9001:2000. System uporządkował organizację firmy, podniósł jej efektywność.
— Ale większe wnioski, na które bardzo liczyliśmy, zostały odrzucone. Jestem trochę rozczarowana, bo w ich przygotowanie włożyliśmy sporo czasu i pieniędzy — mówi Halina Mirgos.
Miejsce w społeczności
Firma jest jednym z największych pracodawców w Skierniewicach. Ale nie tylko to wpływa na jej postrzeganie przez mieszkańców.
— Pomagamy szpitalom, szkołom, klubom sportowym, domom dziecka, fundacjom, osobom prywatnym — właściwie każdemu, kto przyjdzie i poprosi. W zeszłym roku wydaliśmy na to 30 tys. zł, w tym już prawie 20 tys. Skoro firmie nieźle się wiedzie, to czemu nie pomóc innym — przekonuje szefowa Mirbudu.
Przedsiębiorstwo jest też sponsorem skierniewickiego Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw. W tym roku przekazało na ten cel około 50 tys. zł.
— Wspomagamy miasto w organizacji tej imprezy corocznie. Dla nas to reklama, ale też satysfakcja — dodaje Halina Mirgos.
W połowie lat 90. Mirbud zaczął wydawać dwie lokalne gazety: „Głos Rawy Mazowieckiej” i „Głos Skierniewic”. Gazety nie przynoszą dochodu, ale dają firmie reklamę, pozwalają jej zaistnieć w lokalnej społeczności. Dodatkowo tworzą kolejne miejsca pracy i dostarczają mieszkańcom informacji.



