Bug data, czyli problem ignorowany

16-11-2016, 22:00

Firmy utrzymują na serwerach coraz więcej śmieciowych danych, które dawno straciły biznesową wartość. Mogą na tym tracić nie tylko finansowo

W ciągu ostatnich lat przedsiębiorcy przywiązują coraz większą uwagę do analityki, gromadzenia danych wykorzystywania ich w celach biznesowych. Śmiało można stwierdzić, że ci, którzy potrafią zrobić z nich użytek, znacznie wybijają się na rynku. Aż 82 proc. firm przyznaje, że korzystanie z aktualnych danych i wdrożenie zaawansowanych mechanizmów z obszaru analityki Big Data w chmurze obliczeniowej, pozwala na lepsze zrozumienie potrzeb i preferencji ich klientów, a także ma znaczący wpływ na perspektywę biznesową przedsiębiorstwa — wynika z badania KPMG International. Liczba danych w sieci z roku na rok rośnie o blisko 40 proc. Wartość anonimowych informacji o internautach z obszaru samej Unii Europejskiej w 2020 r., według raportu „The Value of Our Digital Identity”, ma zbliżyć się do biliona euro. Oznacza to, że finansowo dane te będą równoważne blisko 8 proc. PKB generowanego przez wszystkie państwa UE. W związku z tymi prognozami również polskie firmy entuzjastycznie podchodzą do zaangażowania kapitałowego w nowinki technologiczne, takie jak choćby Big Data marketing. Skala inwestycji w narzędzia do analityki wielkich zbiorów danych nad Wisłą wzrosła z poziomu 49 proc. w 2014 r. — do 68 proc. w roku ubiegłym — dowiadujemy się z raportu GE Global Innovation Barometer 2016.

Zobacz więcej

DANE ZE ZNA- KIEM JAKOŚCI: — Opieranie strategii sprzedażowej przedsiębiorstwa na zdezaktualizowanych informacjach może okazać się nie tyle nieskuteczne, co potrafi zaszkodzić firmie — zwraca uwagę Piotr Prajsnar, prezes Cloud Technologies. SZYMON ŁASZEWSKI

Nadmiar to większe koszty

Niestety, rośnie liczba firm, które mają poważne trudności z zarządzaniem zasobami cyfrowymi, płacąc krocie za dane, których dawno powinny się pozbyć. Utrzymują na swoich serwerach przeterminowane, nieaktualne, fałszywe i bezużyteczne informacje. Te dane to tzw. bug data, czyli kopie informacji zarchiwizowanych przez firmę, które nie zostały zaktualizowane i tym samym straciły swoją biznesową wartość. Obecnie ponad 60 proc. danych przechowywanych przez przedsiębiorstwa stanowią kopie zapasowe przeterminowanych informacji.

— Firmy często nie zdają sobie sprawy z tego, że dane w biznesie mają krótki termin przydatności. Aby zachowały swoją wartość, należy je regularnie oczyszczać oraz weryfikować, pozbywając się informacji, które dawno przestały cokolwiek znaczyć. Takimi danymi są tzw. bug data — dane śmieciowe, zawierające mylne, nieaktualne informacje o kliencie lub firmie, które w efekcie przeszkadzają przedsiębiorstwu w monetyzacji zasobów cyfrowych. Skalę takich danych szacuje się obecnie na poziomie 3 milionów terabajtów — komentuje Piotr Prajsnar, prezes Cloud Technologies. W ujęciu globalnym — aż 41 proc. danych przedsiębiorstw nie było modyfikowanych od trzech lat, zaś w ciągu minionych siedmiu — nie zostały one nawet otwarte — czytamy w Data Geonomics Index. Ponadto jedynie 20 proc. materiałów zbieranych przez firmy zostało przez nie wykorzystane do usprawniania procesów biznesowych. Jedną trzecią z nich klasyfikuje się jako ROT (ang. Redundant, Obsolete or Trivial), czyli zbędne, przestarzałe i nieistotne. Co więcej, przechowywanie przez spółki takich danych wiąże się ze sporymi kosztami.

— Z naszych wyliczeń wynika, że budowa i utrzymanie serwerowni o powierzchni 100 mkw. pochłonie aż 17 mln zł na przestrzeni 10 lat. Choć outsourcing będzie znacząco tańszy, bo wyniesie 7 mln zł, to zakładając, że ponad 30 proc. danych stanowią informacje zbędne, i tak okaże się, że firmy tracą miliony złotych z powodu przechowywania niepotrzebnych danych — zwraca uwagę Robert Mikołajski z Atmana.

Straty dla sektora

Utrzymywanie bug data może przyczyniać się również do powstawania strat w sektorze e-commerce. Wystarczy, że e-sklepy będą bazować na starych danych cenowych pobranych z sieci.

— Bug data w kontekście cen online to nic innego, jak nieaktualne informacje ściągnięte ze stron e-sklepów, porównywarek cenowych i portali aukcyjnych. Na ich podstawie firmy układają swoją strategię cenową. To jednak nie zawsze właściwe posunięcie, bo liczba produktów oferowanych online stale rośnie, a ich ceny zmieniają się niezwykle dynamicznie — mówi Jakub Kot, prezes Dealavo. Dlatego według niego powinny korzystać w monitoringu cenowym z mechanizmów uczenia maszynowego.

— Dostarczają one firmom danych o cenach w czasie rzeczywistym. Pozwalają tym samym na kształtowanie optymalnej polityki cenowej, która może być na bieżąco dopasowywana do rynkowych realiów — dodaje Jakub Kot. Jednak koszty to niejedyne negatywne skutki zjawiska. Warto również zwrócić uwagę na aspekt bezpieczeństwa, czyli objęcia cyberochroną tajnych danych dotyczących firm. Ich liczba, jak wynika z najnowszych prognoz firmy analitycznej Cybersecurity Ventures, wzrośnie do końca dekady aż pięćdziesięciokrotnie. Same straty finansowe wynikające z działalności cyberprzestępców wzrosną dwukrotnie — z 3 bln USD w 2015 r. — do 6 bln USD w 2021 r.

— W gąszczu „porzuconych” danych mogą znaleźć się wrażliwe informacje, związane z personaliami czy historią operacji finansowych, które w przypadku dostania się w ręce cyberprzestępców mogą spowodować dotkliwe straty, zarówno finansowe, jak i wizerunkowe — zauważa Ewelina Hryszkiewicz z Atmana.

Cyfrowe ciemne wieki

83 proc. przedsiębiorców twierdzi, że dzięki danym ich produkty oraz usługi stały się bardziej opłacalne i zaczęły przynosić większe profity.

— Dostęp do odpowiednich, aktualnych informacji często decyduje o uzyskaniu rynkowej przewagi. Big data, będąc cyfrowym kapitałem przedsiębiorstwa, staje się jednocześnie kapitałem strategicznym i rozwojowym. Dlatego firmy muszą zadbać o to, aby używane przez nie dane zawsze były odzwierciedleniem faktycznej wiedzy o rynku i konsumencie. Jednak ona nie jest osiągalna bez otwarcia firmowych systemów BI na platformy DMP. Jeśli to otwarcie i integracja danych z różnych źródeł nie nastąpi, to firmy będą nieustannie obracać się na jałowym biegu, bazując nie tyle na big data, co na bug data — komentuje Piotr Prajsnar. Firmy nie powinny skupiać się wyłącznie na gromadzeniu danych. Należy stale sprawdzać ich aktualność. Dr Vinton Gray Cerf, wiceprezes Google’a zauważył, że bez takich działań firmy będą kręciły się w kółko, operując wyłącznie na cyfrowych archiwach, a nie aktualnych informacjach.

— Ucyfrawiamy rzeczy, ponieważ myślimy, że dzięki temu je uchronimy. Nie rozumiemy jednak, że jeśli nie podejmiemy kolejnych działań, to zdigitalizowane przez nas informacje mogą okazać się gorsze od swoich rzeczywistych pierwowzorów — zwraca uwagę dr Vinton Gray Cerf. Ostrzega przede wszystkim przed nadchodzącymi „cyfrowymi, ciemnymi wiekami” („Digital Dark Age”). Jako główny ich katalizator wymienił implozję, czyli zapadanie się big data wywołane przez dane nieuporządkowane, nieustrukturyzowane, nieprzetworzone i kopie informacji, które firmy przechowują na swoich serwerach. Jego zdaniem, inwazja danych tego typu stanie się największym wyzwaniem stojącym przed analitykami w najbliższych latach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Kostro

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Bug data, czyli problem ignorowany