Kazimierz Meka najpierw stworzył nowoczesny i dochodowy zakład produkcji obuwia, teraz chce zarabiać na apartamentowcach.
Nord powstał na początku lat 90. jako spółka Kazimierza Meki i Mieczysława Sztrajbela.
— Nadszedł czas prywatnej inicjatywy. Postanowiliśmy więc wykorzystać swoje umiejętności, doświadczenie i kontakty — opowiada Kazimierz Meka, który przed uruchomieniem biznesu pracował w słupskiej Alce.
Tam poznał tajniki obuwniczego biznesu. Zaczynali skromnie: od kilku maszyn i paru pracowników. W wynajętych pomieszczeniach.
Pierwsze kroki
— Pracowaliśmy po kilkanaście godzin dziennie. Sam woziłem buty i surowce w maluchu. Dzięki znajomości branży potrafiłem kupować odpowiednie odpady poprodukcyjne skór, z których można było szyć dobre buty — opowiada Meka.
To dawało oszczędności. Pozatem sprzyjał im czas, bo rynek był chłonny i cała produkcja była sprzedawana na pniu.
Wspólnicy wykorzystali swoją szansę. Kupowali kolejne maszyny, zwiększali produkcję i zabiegali o poszerzanie rynku sprzedaży. Szybko odkryli, że mogą dobrze zarobić za wschodnią granicą Polski. Zaczęli tam wysyłać coraz więcej towaru. Jednocześnie rozpoczęli budowę fabryki w Strzelinku koło Słupska. Stworzyli nowoczesny obiekt wyposażony w nowe maszyny, który pod koniec lat 90. stał się dumą władz gminy Słupsk i powiatu słupskiego.
Buty dla Polek
Obecnie Nord zatrudnia 450 osób i rocznie produkuje około 600 tys. par butów, z których 70 proc. trafia do Rosji, na Ukrainę, do państw nadbałtyckich, a nawet do Mongolii.
— Nasza marka jest tam rozpoznawana i ceniona za wysoką jakość. Pozostałe 20 proc. produkcji sprzedajemy na rynki Europy Zachodniej i do USA, a tylko 10 proc. trafia na rynek polski. Zdajemy sobie sprawę, że strategia bazująca na rynkach wschodnich w perspektywie długoterminowej nie jest bezpieczna. Dlatego postanowiliśmy równolegle pracować nad kolekcją damską, którą pod marką Elite zaprezentujemy na rynku krajowym — zapowiada Kazimierz Meka.
Już trwają prace nad nową kolekcją, którą właściciele fabryki chcą wprowadzić na rynek polski w sezonie wiosenno-letnim. Ma to być linia eleganckiego i zarazem klasycznego obuwia damskiego. Najpóźniej za rok Nord będzie dysponował pełną kolekcją obuwia damskiego na wszystkie okazje i pory roku.
— Polacy nie zwracają uwagi na buty, które noszą. To ostatni element, na który wydają pieniądze. Polki pod tym względem są bardziej wymagające — uzasadnia swój wybór Kazimierz Meka.
Przymierza się do produkcji 100 tys. par butów damskich rocznie, ale ostatecznie te wielkości będą zależały od reakcji rynku. Pierwsze opinie są obiecujące.
— Przez pół roku testowaliśmy stylistów włoskich. Okazało się, że mieli oni kłopoty z określeniem wzorca buta klasycznego, który odpowiadałby polskiej mentalności. Dlatego postawiliśmy na nasze własne siły — mówi Kazimierz Meka.
Jeśli rynek odpowie pozytywnie na nowe propozycje fabryki, to jej właściciele będą zwiększać zatrudnienie i „dozbrajać” zakład, bo produkcja obuwia damskiego wymaga nieco innych maszyn. Już zastanawiają się, skąd pozyskać na ten cel fundusze. Giełda papierów wartościowych nie jest ich celem. Chcą natomiast zabiegać o pomoc finansową ze środków unijnych dla dużych przedsiębiorstw. Mają taką możliwość. Nie jest wykluczone, że z niej skorzystają.
Apartamenty dla biznesu
Zarobione pieniądze Kazimierz Meka inwestował nie tylko w fabrykę. Jednocześnie kupował grunty — głównie wzdłuż drogi Słupsk–Ustka.
— Z perspektywy czasu widzę, że trzeba się było skupić na gruntach w Ustce — mówi Kazimierz Meka. Ale i tak nie żałuje.
W najbliższym czasie chce także zostać deweloperem. Zamierza budować luksusowe apartamenty dla menedżerów.
— Moim zdaniem jedną z przyczyn tego, że do nas nie trafia duży biznes, jest, że w okolicy Słupska brakuje wysokostandardowych mieszkań. Ludzie biznesu nie chcą już mieszkać w zwykłych blokach. Szukają apartamentów. Zamierzam zbudować te marzenia — zapowiada Meka.
Szuka inwestora, który chciałby razem z nim rozwinąć ten biznes. Niewykluczone, że kapitał znajdzie w Niemczech.
