By ukarać, nie ma narzędzi

Agnieszka Ostojska-Badziak
01-03-2004, 00:00

Afera z agencją Glaubicz Garwolińska ujawniła słabe punkty Związku Firm Public Relations. Kodeks etyczny i pobudzanie popytu na usługi PR — to najważniejsze zamierzenia nowego zarządu ZFPR.

Związek Firm Public Relations wybrał nowe władze. W czwartym roku działalności prezesurę objął Rafał Szymczak, szef agencji Profile. Wiceprezesami zostali Paweł Trochimiuk z Partner of Promotion oraz Mariusz Pleban z Multi Communications, a członkiem zarządu — Agnieszka Dziedzic z Feedback/Hill and Knowlton.

Nowy prezes za najważniejszy cel swej kadencji uznał wzmocnienie w Polsce popytu na profesjonalne usługi public relations.

— W dużej mierze stawiamy ma kontynuację przedsięwzięć: organizację konferencji i konkursów branżowych. Na tym zresztą najbardziej zależy zrzeszonym agencjom — twierdzi Rafał Szymczak.

Związek powstał w 2000 r. U jego podstaw legła deklaracja 10 agencji public relations, dotycząca profesjonalizmu świadczonych usług. Były tam i wzmianki o etyce. Z tą, jak się okazuje, związek ma najwięcej kłopotów. Po 3 latach działalności do organizacji należą 22 agencje. Wśród nich również Glaubicz Garwolińska, która — według cytowanych w „Gazecie Wyborczej” dokumentów — doradzała Zbigniewowi Wróblowi, prezesowi PKN Orlen, jak utrzymać się na intratnej posadzie poprzez m.in. rozsiewanie nieprawdziwych informacji. Pracę agencji Glaubicz Garwolińska dla PKN Orlen, a właściwie dla jej prezesa, opisuje raport Ernst & Young. Związek Firm PR nie wykluczył agencji ze swoich struktur.

— Nikt nie udowodnił, że Glaubicz Garwolińska dopuszczała się takich praktyk. Nam szefowa agencji, Anna Garwolińska przedstawiła dokumenty: pismo od PKN Orlen, stwierdzające, że to nieprawda. Zakres współpracy między agencją a firmą obejmuje klauzula poufności. Dowodów nie ma — twierdzi Paweł Trochimiuk, wiceprezes ZFPR, szef agencji Partner of Promotion.

I przyznaje się do bezsilności: związek nie ma narzędzi do sankcji wobec tego typu zachowań.

— Właśnie ten przypadek skłonił nas do opracowania procedur: jak ZFPR powinien postępować w podobnych przypadkach — mówi Paweł Trochimiuk.

Tyle że takie instrumenty już są, co sam potwierdza: gdyby udowodniono naganne praktyki, zarząd ZFPR ma prawo wykluczyć nierzetelną agencję z organizacji.

— Chcemy to wyjaśnić, ale na razie jedynie na podstawie samej publikacji „Gazety Wyborczej” nie można stwierdzić jednoznacznie o winie agencji... — wtóruje wiceprezesowi Rafał Szymczak.

I on deklaruje — podczas urzędowania — stworzenie reguł, które zastosuje związek wobec członków podejrzanych o nieetyczne czyny. Podobnie jak opracowanie i przyjęcie kodeksu etycznego, obowiązującego zrzeszone agencje.

Nowy prezes zamierza także wprowadzić nowe metody oceny branży. Dotychczasowa miara — obroty agencji — nie jest precyzyjna, gdyż nie odzwierciedla wartości rzeczywistych kontraktów public relations (w obroty wlicza się również przychody za pośrednictwo np. w wynajmie sali konferencyjnej etc.). Nowym wskaźnikiem szacującym pozycję agencji na rynku miałaby być tylko wysokość honorariów. Taki miernik na Zachodzie stosuje się powszechnie. Zadaniem nowego prezesa będzie nakłonić zrzeszonych do ujawniania tych kwot.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Ostojska-Badziak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / By ukarać, nie ma narzędzi