Być sobą? To bardzo zła rada!

opublikowano: 06-11-2018, 22:00
aktualizacja: 03-11-2021, 10:00

Walka z kompleksami za pomocą sztucznie zawyżonej samooceny jest jak leczenie dżumy cholerą.

W kalifornijskim San José 21 osób uległo poważnym oparzeniom po tym, jak na seminarium „Wyzwól wewnętrzną energię” chodziły boso po rozżarzonych węglach. Zajęcia prowadził Tony Robbins, światowej sławy mówca motywacyjny i autor bestsellerowego poradnika „Obudź w sobie olbrzyma”, mający rzesze fanów także w Polsce. Trudno opanować złośliwość i nie zapytać: czego spodziewali się amatorzy stąpania po ogniu? Jeśli robią to nieumiejętnie, zapewne trafią do szpitala, i to może nawet z czymś gorszym niż ogromne bąble.

Niemniej Tony Robbins i jego pomagierzy wolą mówić, że sprawne pokonanie ognistej ścieżki to kwestia mentalnej wolności, wiary w siebie i głębokiego przekonania, że chcieć to móc. Dlaczego nie powinniśmy słuchać coachów?

Motywacyjne kłamstwo:
Motywacyjne kłamstwo:
Uważajmy na coachów w rodzaju Tony’ego Robbinsa, którzy wmawiają nam, że jesteśmy wyjątkowi i w życiu możemy osiągnąć wszystko. Sztucznie napompowana pewność siebie pęka niczym balon.
David Paul Morris

Od kołyski słyszymy, że kto nie jest pewny swojej wartości, niczego w życiu nie osiągnie. Trenerzy rozwoju osobistego wiedzą zaś, jak wzmocnić samoocenę. Musimy powtarzać w myślach podnoszące na duchu slogany: „Jestem wybitny”, „mam nieograniczony potencjał”, „wszechświat uwielbia spełniać moje marzenia”. Kto chce, niech wierzy.

Samochwała w kącie stała

Autoafirmację to najkrótsza droga do depresji — ostrzegają psycholodzy z kanadyjskiego Uniwersytetu w Waterloo, według których takie optymistyczne mantry wprawiają zakompleksione osoby w stan euforii, ale po chwili czują się one jeszcze gorzej. Każde pozytywne stwierdzenie na swój temat wywołuje kontrargument: tak naprawdę nic mi się nie chce i jestem do niczego.

Zależność między wysoką samooceną a sukcesami w nauce, pracy czy biznesie jest faktem, ale przebiega w przeciwnym kierunku, niż chciałby Tony Robbins i jego koledzy po fachu. Dowód?

W pewnym teście matematycznym najlepiej wypadli Azjaci, choć nie postrzegali się nawet w połowie tak pozytywnie jak Amerykanie. Niech za komentarz posłużą słowa psycholog społecznej, prof. Wilhelminy Wosińskiej: „Wysoka samoocena sprzyja osiąganiu sukcesu — głosi powszechne przekonanie. Tymczasem często bywa na odwrót: trzeba osiągnąć sukces, żeby ją zbudować”.

Mierne mniemanie o sobie popycha ludzi do łamania prawa, przemocy i autodestrukcji — brzmi poradnikowo-coachingowa mądrość. Walka z kompleksem niższości, który dręczy miliony ludzi, może więc ograniczyć przestępczość i inne złe zjawiska: narkomanię, bezrobocie, niechciane ciąże nastolatek? Nic bardziej mylnego!

Martin Sánchez-Janowski, socjolog zza oceanu, przez 10 lat obserwował członków gangów. Szybko odkrył, że przedstawiciele półświatka w większości przeceniają swoje zdolności i lubią się chwalić. Nieuzasadniona duma wywołuje, a przynajmniej nasila, wiele problemów społecznych — twierdzi Sánchez-Janowski.

„Czy to ważne, by mieć o sobie wysokie mniemanie?” — zastanawia się amerykański publicysta polityczny Dinesh D’Souza. „Nie jestem pewien. Kiedy ogarnia mnie zadufanie, natychmiast zapala mi się czerwone światełko, bo wiem, że zaraz zrobię coś głupiego”.

Na początku jest sukces

Wysoka samoocena sprzyja osiąganiu sukcesu — głosi powszechne przekonanie. Tymczasem często bywa na odwrót: trzeba osiągnąć sukces, żeby ją zbudować.

prof. Wilhelmina Wosińska
psycholog społeczny, wykładowca na Arizona State University w Phoenix i Uniwersytecie SWPS w Warszawie

Popularna psychologia promuje absolutną autentyczność rozumianą jako kompletny brak poczucia obciachu i samokrytycyzmu. Nie przejmujmy się swoimi wadami i świństwami, które robimy innym. Akceptujmy siebie bez zastrzeżeń. Idźmy za swoimi naturalnymi skłonnościami i zachciankami.

Jestem, jaki jestem

Dinesh D’Souza uważa, że „bądź sobą” to najgorsza rada — raczej nie należy sugerować czegoś takiego Charlesowi Mansonowi czy Hitlerowi. Podobnie nie należy sugerować niektórym ludziom — jak to robi Tony Robbins — by myśleli o rozżarzonych węglach jako o wilgotnym mchu.

Ogień to ogień, problem to problem, wyrządzone komuś świństwo to świństwo. Prawdziwy rozwój osobisty zaczyna się nie od zawyżonej, ale od adekwatnej oceny siebie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane