Doskonale albo wcale. Jak uciec z pułapki doskonałości?

opublikowano: 01-11-2021, 20:00

Ma swoich zagorzałych fanów, ale dobrze, że nie brakuje mu też krytyków. Bo perfekcjonizm naprawdę może nam zniszczyć radość życia i karierę.

Z tekstu dowiesz się:

  • skąd się bierze perfekcjonizm
  • jak szef może wpędzić pracownika w pułapkę doskonałości
  • jak się uleczyć z myślenia „doskonale albo wcale“

Chciał zostać wybitnym pisarzem. Marzył o napisaniu powieści, która powaliłaby na kolana wydawców, krytyków i amatorów literatury pięknej, a jemu zapewniła wieczną sławę. Sęk w tym, że Joseph Grand, bohater „Dżumy” Alberta Camusa, zatrzymał się na pierwszym zdaniu. Nie spodobało mu się ono, więc wymyślił drugą wersję, ale ta też go rozczarowała, podobnie jak trzecia, czwarta i każda następna.

– Bez przerwy poprawiamy i ulepszamy swoje usługi i produkty, przez co nie mają szansy wykroczyć poza fazę pomysłu. Książka nigdy nie jest dość dobra, prototyp aplikacji mobilnej nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, a prezentacja, jak zwykle, odbiega od ideału – mówi dr Marek Suchar, socjolog, właściciel firmy rekrutacyjnej IPK.

Jak skończyć z neurotycznym perfekcjonizmem?

Dwie jakości:
Dwie jakości:
Nauczyłam się odróżniać rzeczy ważne od błahych. Do pierwszych przykładam się bardziej, drugie robię wystarczająco dobrze – mówi Agnieszka Śliwa, przedstawicielka firmy Lavido.
Marek Wiśniewski

Najczęstszym przejawem perfekcjonizmu jest niewiara w siebie. Przypadłość ta dotyczyła pewnego młodego menedżera ze średniej półki – dajmy mu na imię Daniel – który z najlepszymi wynikami skończył szkołę biznesu, a później sprawdził się na stanowisku kierownika zespołu sprzedawców w powiatowym oddziale dużego koncernu farmaceutycznego. Nic dziwnego, że przynajmniej co kwartał typowano go na wyższe stanowiska. On jednak odmawiał, tłumacząc, że jeszcze nie ma wystarczających kompetencji. Wreszcie, pod wpływem presji, przyjął awans na dyrektora departamentu handlowego w strukturach regionalnych.

Ucieczka przed odpowiedzialnością

Wtedy z Danielem zaczęły dziać się złe rzeczy. Przychodził do biura pod wpływem, a na alkoholowych imprezach integracyjnych wszczynał bójki. Jedna z libacji skończyła się wypadkiem samochodowym. Powtarzające się wybryki zmusiły zarząd do zwolnienia menedżera z pracy. Wolał zepsuć swoją reputację, niż dźwigać odpowiedzialność, która w jego mniemaniu była ponad jego siły.

– Nie tylko folgowanie sobie, ale także nadmierne oczekiwania wobec siebie mogą nam zniszczyć kariery. Jeśli pozwolimy, aby nasze obawy wyzwoliły destrukcyjne zachowania, będzie to nasz koniec – ostrzega dr Marek Suchar, socjolog, właściciel firmy rekrutacyjnej IPK.

Hamulcowy

Perfekcjonizm przeszkadza ludziom w ukończeniu dzieł – ale, co jeszcze gorsze, często powstrzymuje ich przed rozpoczęciem pracy.

Elizabeth Gilbert
pisarka

Daniel miał niskie mniemanie o swoich kompetencjach. Inni nadgorliwi perfekcjoniści bardziej niż na swoich brakach skupiają się na prawdziwych lub wydumanych ograniczeniach niezależnych od siebie – wszelkie potknięcia wyjaśniają okolicznościami zewnętrznymi. Nie zrobiłem raportu w terminie, bo nie dostałem z działu analiz dość danych. Prezentację produktową przeprowadziłem byle jak, bo kierownik powiedział mi o niej w ostatniej chwili.

– Jeśli faktycznie mamy do czynienia z ludźmi zakręconymi na punkcie swej wyimaginowanej doskonałości, nie dajmy się zwieść. Mogą obarczać odpowiedzialnością wszystkich innych, ale w głębi ducha winę przypisują głównie sobie – twierdzi Agnieszka Śliwa, która prowadzi polskie przedstawicielstwo Lavido (dystrybutor kosmetyków).

Przyznaje, że perfekcjonizm nie jest jej zupełnie obcy. Myślenie w kategoriach „albo doskonale, albo wcale“ raz po raz powstrzymuje ją przed decyzjami biznesowymi. Ale tylko na chwilę. Szybko przypomina sobie, że lepsze jest wrogiem dobrego – i zamiast czekać na idealne warunki, działa.

– Mimo pandemii wraz z partnerem zabrałam się za dystrybucję wysoko jakościowych produktów kosmetycznych przez internet. Jeszcze bardziej szalonym krokiem wydawało się to, że wczesną wiosną, niemal w szczycie trzeciej fali, otworzyłam sklep stacjonarny na Mokotowskiej, najpopularniejszej modowo ulicy w Warszawie – wspomina biznesmenka.

Śmiertelne zagrożenie
51proc.

O tyle bardziej narażeni są perfekcjoniści na przedwczesną śmierć, a ich głównych problemem są choroby serca i problemy z ciśnieniem – wynika z badań przeprowadzonych przez psychologów z Trinity Western University w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie.

Skąd się bierze perfekcjonizm? W przypadku Daniela jest on efektem niewłaściwego wychowania. Miał surowych rodziców, którzy stawiali mu wygórowane wymagania. Gdy je spełniał, nie było nagrody, pochwały. Kiedy zaś nie przyniósł ze szkoły świadectwa z czerwonym paskiem, dostał karę – zamiast na kolonie językowe do Londynu, pojechał do dziadków, których zbytnio nie lubił.

„Perfekcjonista od dziecka słyszy, że stać go na więcej, że jeśli coś robi, to ma to robić bardzo dobrze lub wcale” – pisze Malwina Huńczak, psycholog i ekonomista, w książce „Przekleństwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej”.

Przykład idzie z góry

Na rozpowszechnianie się perfekcjonizmu wpływa także współczesna kultura pracy. Marek Suchar wskazuje, że niektórzy menedżerowie pracoholicy podobnego zaangażowania w sprawy zawodowe domagają się od swoich podwładnych. Mają do nich pretensję, jeśli tak jak oni nie wychodzą do domu dopiero przed dwudziestą albo nie chcą uczestniczyć w sobotę w działowym spotkaniu na Skypie.

Kolejnym wyzwalaczem perfekcjonizmu bywają sesje coachingu, warsztaty motywacyjne i poradniki rozwoju osobistego.

– Kto się naczyta lub nasłucha tego, co już za młodu zrobili tacy mocarze biznesu jak Steve Jobs, Bill Gates i Elon Musk, natychmiast nabierze energii do pracy. Gdy się jednak zmęczy, natychmiast odczuje frustrację i wpadnie w jeszcze większe wątpliwości co do swojej osoby, zdolności, ambicji – zwraca uwagę szef IPK.

Czy ludzie pokroju Josepha Granda z „Dżumy” są straceni? Niekoniecznie. Danielowi pomógł psycholog, a dokładnie krótkie zdanie, które powiedział mu on na sesji terapeutycznej: ideał nie jest po to, by go zrealizować, ale by skierować nasze działania na właściwe tory.

Zacznij tam, gdzie jesteś
Andrzej Mazurowski
ekspert ds. komunikacji i PR
Zacznij tam, gdzie jesteś

Przy wejściu do studia na uniwersytecie Stanforda umieszczono napis „Jesteś tutaj”. Dla mnie to znak, że powinienem zaczynać pracę tam, gdzie się akurat znajduję, przy czym mam na myśli dużo więcej niż współrzędne geograficzne. Chodzi przede wszystkim o moją sytuację życiową tu i teraz. To z jednej strony wykształcenie, budżet, czas, energia i inne zasoby, którymi akurat dysponuję, a z drugiej – moje ograniczenia, np. kompetencyjne, zdrowotne czy osobowościowe.

Skoro nie stać mnie na rozwinięcie projektu za 10 tys. zł, biorę się za taki, który wymaga dwóch trzecich tej kwoty. Jeżeli nie mam klientów wśród największych koncernów, zadowalam się obsługą średnich firm. Przygotowanie prezentacji biznesowej na szóstkę zajęłoby mi tydzień, ale konferencja jest już za dwa dni? Trudno, wystąpienie na czwórkę również nie przyniesie mi wstydu

Już sobie nie wyrzucam, że coś mógłbym zrobić lepiej, że działam na pół gwizdka. Akceptuję warunki gry, w którą przyszło mi grać. Zaczynam tam, gdzie jestem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane