Byki odpoczywają, niedźwiedziom brak sił

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-09-28 00:00

Wczoraj inwestorzy na niemal wszystkich rynkach zrobili sobie mały odpoczynek po ubiegłotygodniowych emocjach, przed nadchodzącą serią danych makroekonomicznych. Z przebiegu handlu trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski. Można jednak było dostrzec słabość rynków uznawanych za bardziej ryzykowne. Najgorzej zachowywały się indeksy w Atenach i Madrycie, momentami niewielką przecenę obserwowaliśmy w Warszawie i Moskwie. Początek sesji na Wall Street przyniósł niewielkie spadki tamtejszych wskaźników, psując nastroje także w Europie.

Poniedziałkowy handel na warszawskiej giełdzie rozpoczął się od niewielkiego wzrostu indeksów. Wszystkie cztery główne wskaźniki zyskiwały zgodnie po około 0,2 proc. Pierwsze godziny upływały pod znakiem niebyt wielkich wahań. Sytuacja była jednak dość zmienna. WIG20 po kilkudziesięciu minutach spadł pod kreskę, by wkrótce poprawić piątkowy rekord swej wartości. Z taką huśtawką nastrojów mieliśmy do czynienia niemal przez cały dzień. Jednak rozpiętość wahań nie przekraczała kilkunastu punktów. W gronie największych firm bardzo dobrze trzymały się walory PZU. Wykazywały one sporą odporność na zmiany nastrojów i zyskiwały do południa około 1 proc. Ustępowały im nieznacznie papiery Telekomunikacji Polskiej, rosnące o 0,4-0,6 proc. Nie najlepiej zachowywały się walory banków. BRE i BZ WBK traciły po około 0,4 proc., akcje PKO zniżkowały o 0,2 proc., a momentami towarzyszyły im papiery Pekao. W przypadku tych ostatnich inwestorzy jednak pod koniec dnia zmienili zdanie i zwyżkowały one o ponad 1,2 proc. przy wysokich obrotach. Słaby początek handlu za oceanem popsuł nastroje. Ostatecznie WIG20 stracił 0,18 proc., WIG zniżkował o 0,26 proc., wskaźnik średnich spółek zmniejszył swoją wartość o 0,45 proc., a sWIG80 o 0,13 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 1,2 mld zł.

Trzech punktów zabrakło indeksowi naszych największych spółek do wyrównania międzysesyjnego rekordu z 15 kwietnia i tym samym ustanowienia szczytu całej trwającej od lutego ubiegłego roku tendencji zwyżkowej. Wczoraj jednak obroty gwałtownie spadły, więc znaczenie ewentualnego rekordu byłoby niezbyt duże. Chwali się bykom, że mają siłę utrzymywać indeksy na bardzo wysokim poziomie. Z wyhamowania tempa zwyżki trudno im czynić zarzut i wnioskować o słabnięciu rynku. Wyjaśnienie sytuacji przyniesie jednak dopiero reakcja na dane makroekonomiczne, które pojawią się w najbliższych dniach.