Były prezes GetBacku usłyszał zarzuty

opublikowano: 17-06-2018, 22:00

Po półtora miesiąca od zawiadomienia przez KNF prokuratura postanowiła oskarżyć byłego szefa windykatora

Chcesz być na bieżąco z informacjami na temat Getbacku? Zapisz się na nasz darmowy newsletter.

BEZ ZWŁOKI: Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, podkreśla, że zarzuty wobec szefa GetBacku postawiono w ciągu półtora miesiąca od donosu KNF, podczas gdy w przypadku Amber Gold prokuratura potrzebowała na to dwóch lat i ośmiu miesięcy.
Wyświetl galerię [1/2]

BEZ ZWŁOKI: Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, podkreśla, że zarzuty wobec szefa GetBacku postawiono w ciągu półtora miesiąca od donosu KNF, podczas gdy w przypadku Amber Gold prokuratura potrzebowała na to dwóch lat i ośmiu miesięcy. Fot. Forum

W sobotę po południu na warszawskim lotnisku Okęcie agenci CBA zatrzymali wracającego z Izraela Konrada. K., do kwietnia 2018 r. prezesa spółki windykacyjnej GetBack. Przeszukali też jego warszawski apartament i siedziby firm, z którymi jest związany.

Są zarzuty

Prokuratorzy postawili mu następnie kilka zarzutów. Dotyczą m.in. wyrządzenia GetBackowi szkody w wielkich rozmiarach, usiłowania oszustwa na szkodę Polskiego Funduszu Rozwoju na kwotę 250 mln zł, przywłaszczenia 15 mln zł i podawania nieprawdy w komunikatach giełdowych.

— Pan Konrad K. nie przyznał się do stawianych zarzutów i składa wyjaśnienia — poinformował w niedzielę Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

W sobotę zatrzymany został też Piotr B., przedstawiciel podmiotu współpracującego z Konradem K. Jemu również miały być przedstawione zarzuty. Minister Zbigniew Ziobro nie poinformował jednak, jakie, motywując to tym, że sam zainteresowany ich jeszcze nie usłyszał.

— Nie przesądzamy o ich winie. Istnieje tylko wysokie prawdopodobieństwo, że mogli się dopuścić przestępstw i w związku z tym prokurator był zobowiązany do postawienia zarzutów — zaznaczył Zbigniew Ziobro. Dodał, że po wysłuchaniu wyjaśnień prokuratura zdecyduje o wystąpieniu o zastosowanie środków zapobiegawczych, np. tymczasowego aresztowania. Decyzje w takich sprawach podejmują sądy. Kilka godzin po zatrzymaniu byłego prezesa, obecny zarząd GetBacku wydał oświadczenie, w którym zadeklarował, że na bieżąco przekazuje odpowiednim organom informacje i dokumenty, które mogą pomóc w ustaleniu odpowiedzialnych za obecną sytuację windykatora.

„Mamy nadzieję, że osoby winne działaniom na szkodę spółki GetBack i jej obligatariuszy zostaną ukarane” — czytamy w oświadczeniu.

Rok na giełdzie

Akcje GetBacku zadebiutowały na warszawskiej giełdzie w połowie lipca 2017 r. Był to jeden z większych debiutów w ostatnich latach. Nieco wcześniej spółka weszła na publiczny rynek obligacji. Zarówno przed jak i po debiucie giełdowym na dużo większą skalę emitowała jednak obligacje w ofertach prywatnych. Nie wymagają one zatwierdzenia prospektu przez KNF i mogą być skierowane do nie więcej niż 149 inwestorów. GetBack wprowadził je do stałej sprzedaży. Spekulacje o problemach kapitałowych GetBacku eksplodowały na początku marca 2018 r.

Zapowiedziane zostało wtedy NWZ mające zwiększyć liczbę akcji o 70 proc., z wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Tuż przed trzecią turą NWZ „po uzgodnieniu niniejszej informacji ze wszystkimi zaangażowanymi stronami”, GetBack wydał komunikat o dopinaniu 250 mln zł finansowania z Polskim Funduszem Rozwoju i PKO Bankiem Polskim. Obie instytucje niezwłocznie zaprzeczyły. Kurs zanurkował, obrót akcjami i obligacjami na giełdzie został zawieszony, a KNF skierowała sprawę komunikatu do prokuratury. Prezes Konrad K. został odwołany przez radę nadzorczą, a dwoje innych członków pięcioosobowego zarządu podało się do dymisji. Równocześnie dymisje składali członkowie rady nadzorczej. W kwietniu okazało się, że spółka nie jest w stanie regulować zobowiązań wynikających z obligacji. Na początku maja złożyła wniosek o wszczęcie postępowania układowego. 9 maja sąd otworzył postępowanie. We wniosku układowym swoje długi GetBack oszacował na 2,82 mld zł, z czego na obligacje ma przypadać 2,3 mld zł. Wcześniej KNF podała, że GetBack wyemitował obligacje o wartości 2,59 mld zł, które kupiło ponad 9,2 tys. inwestorów, z czego prawie 9,1 tys. stanowiły osoby fizyczne. KNF ujawniła też, że windykator podrasowywał swoje sprawozdania finansowe sprzedając pod koniec kwartału pakiety wierzytelności, po to, by w kolejnym kwartale odkupić je i zaksięgować z nowymi danymi identyfikacyjnymi.

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Były prezes GetBacku usłyszał zarzuty