Jeszcze w lipcu 2017 r. Wojciech M. na łamach „PB” zapewniał, że kierowany przez niego Chemoservis-Dwory (ChD) ma się coraz lepiej. Już jednak w maju 2018 r. złożył wniosek o upadłość giełdowej spółki, którą sąd ogłosił w lipcu 2019 r. Dlaczego działający w branży chemicznej, petrochemicznej i energetycznej ChD, który jeszcze w 2016 r. był „na plusie”, zbankrutował? Odpowiedzi na to pytanie może udzielić śledztwo Prokuratury Okręgowej w Krakowie, w którym zarzuty popełnienia poważnych przestępstw usłyszał nie tylko Wojciech M., ale też Michał D., inwestor giełdowy mający liczne problemy z prawem. Kontrowersyjnych inwestorów z GPW w tle tej historii jest zresztą więcej: Mariusz i Damian Patrowiczowie, Jan Karaszewski i Paweł N.
- Wojciech M. usłyszał zarzuty popełnienia przestępstw niegospodarności i wyrządzenia Chemoservisowi-Dwory szkody na ponad 32 mln zł, udaremniania zaspokajania wierzycieli, faworyzowania wybranych wierzycieli, oszustwa i wystawienia nieprawdziwej faktury – wylicza Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Prokuratura potwierdza informacje „PB”, że podejrzanym w tym śledztwie jest też Michał D., który dekadę temu rozdawał karty w różnych giełdowych firmach, oprócz ChD m.in. w Calatravie Capital, Mostostalu Export i PC Guardzie.
- Michał D. usłyszał zarzuty popełnienia przestępstw niegospodarności i wyrządzenia Chemoservisowi-Dwory szkody na ponad 32 mln zł, udaremniania zaspokajania wierzycieli i oszustwa, a dodatkowo prania pieniędzy na kwotę 18 mln zł – mówi Janusz Hnatko.

Co na to obaj podejrzani? Komentarza Wojciecha M. mimo prób (prośbę o kontakt przekazaliśmy m.in. przez jego brata) nie udało nam się uzyskać. Z kolei Ewa Skrzypkowska, obrończyni Michała D., poinformowała jedynie, że jej klient w śledztwie nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, a sprawy nie będzie komentował, bo artykuły „PB” na jego temat są „nierzetelne”.
Źródło problemów
Z informacji „PB” wynika, że zarzuty prokuratorskie dotyczą okresu między kwietniem 2016 r. a lipcem 2018 r. Aby je w pełni zrozumieć, trzeba jednak cofnąć się do końcówki 2015 r. Największymi akcjonariuszami ChD były wtedy firmy Revico i Petro Mechanika (PM), których prezesi: Edward Sosnowski i Wojciech M., od lat byli dobrymi znajomymi. Właśnie w drugiej połowie 2015 r. inwestycja w ChD mocno ich jednak poróżniła.
Do starcia doszło na walnym oświęcimskiej spółki w listopadzie 2015 r., na którym okazało się, że Revico z poplecznikami dysponuje 7,9 mln głosów, a PM i sojusznicy 8,4 mln głosów. Przewagę PM zapewniła m.in. firma Eviction, powiązana z Pawłem N., byłym prezesem Calatravy Capital i ówczesnym wspólnikiem w interesach Michała D. (dziś obaj zasiadają na ławie oskarżonych w sprawie dotyczącej próby wrogiego przejęcia firmy telekomunikacyjnej Softnet Group).
M.in. głosy Eviction sprawiły, że z rady nadzorczej ChD odwołano przedstawicieli Revico, a powołano osoby związane z PM oraz Tomasza P., innego współpracownika Michała D., dziś oskarżonego w sprawie Softnetu, ale też w innej sprawie Michała D. - dotyczącej wyprowadzenia majątku ze spółki córki Mostostalu Export. Revico się jednak nie poddało i w grudniu 2015 r. przeprowadziło „swoje” walne ChD, na którym odwołano Wojciecha M. oraz całą radę nadzorczą i zastąpiono ich nominatami Revico. Sąd wpisał te zmiany do rejestru spółki 29 lutego 2016 r.
Kickbokserzy przed siedzibą
Następnego dnia niczego nieświadomy Wojciech M. odebrał telefon z obsługujących spółkę banków, że ktoś przedstawiający się jako nowy prezes spółki próbuje wypłacić pieniądze z jej rachunków (było na nich około 10 mln zł). W nocy z 1 na 2 marca, około godziny 3.30 przedstawiciele rzekomych nowych władz wtargnęli do siedziby ChD w Oświęcimiu, starając się zdobyć m.in. dostęp do systemu ESPI.
Wojciech M. w innej sprawie karnej zeznał, że tamtej nocy przed ChD zjawili się m.in., mający co i rusz na pieńku z Komisją Nadzoru Finansowego kontrowersyjni inwestorzy giełdowi Mariusz i Damian Patrowiczowie, a także „czterech klubowiczów klubu kickboxing z Płocka”.
- Prawa Revico, które było największym akcjonariuszem Ch-D, były dławione i dlatego pomagaliśmy Edwardowi Sosnowskiemu w ramach Stowarzyszenia Inwestorów Giełdowych i wspieraliśmy go radą, ale nie dopuściliśmy się żadnych działań siłowych czy bezprawnych – zapewnia dziś Mariusz Patrowicz.
Wojciechowi M., z pomocą obsługującej Michała D. kancelarii prawnej Brochwicz i Wspólnicy, już 2 marca 2016 r. udało się „odkręcić” zmiany w rejestrze spółki i tym samym utrzymać w niej władzę. Spór nadal trwał, ale ostatecznie w 2017 r. strony się dogadały. Koszty tego porozumienia poniósł jednak ChD. To przynajmniej zdaje się wynikać z ustaleń prokuratury.

Prezes i nieformalny doradca
Zdaniem śledczych Wojciech M. i Michał D., jako „nieformalny doradca” ChD, wspólnie i w porozumieniu doprowadzili, „w sytuacji braku środków na bieżącą działalność” giełdowej spółki, do wyprowadzenia z niej, bagatela, ponad 32 mln zł. Przy czym część ich działań, z początku 2018 r., nastąpiła w okolicznościach grożącej ChD niewypłacalności, a tym samym była udaremnianiem zaspokojenia łącznie 265 wierzycieli oświęcimskiej spółki.
Zdaniem prokuratury najwięcej, bo prawie 18,3 mln zł, Chemoservis stracił za pośrednictwem firmy zależnej Monea XII. Giełdowa spółka udzieliła jej trzech niezwróconych później pożyczek. Dwie mniejsze, gotówkowe z listopada 2017 r., wynosiły łącznie 1,76 mln zł. Trzecia i największa (16,5 mln zł), z kwietnia 2016 r., została rozliczona przeniesieniem na spółkę Monea XII akcji (wartych 11,2 mln zł) i obligacji (kolejne 5,3 mln zł) innej giełdowej firmy, czyli Bumechu.
W latach 2016-18 prezesami Monei XII (dziś Chemos Support Center) byli: Katarzyna K., a potem Arkadiusz R., czyli kolejni współpracownicy Michała D., mający dziś zarzuty karne w innych jego sprawach. Zapewne w związku z tym śledczy zarzucają Wojciechowi M., że nie sprawował nadzoru nad polityką personalną i inwestycyjną Monei XII, a Michałowi D. – że faktycznie nią zarządzał i sprawił, że pieniądze z pożyczek od ChD zostały przetransferowane do innych podmiotów, związanych z Michałem D.
Trefne obligacje
„Nieformalny doradca” Chemoservisu, według prokuratury, faktycznie zarządzał również kolejnym beneficjentem pieniędzy wyprowadzonych z ChD, czyli spółką Salamanca Investments (SI), w której zarządzie zasiadała Agnieszka Szymańska, sekretarka Michała D. Od stycznia 2017 r. do marca 2018 r. giełdowa spółka objęła 6 serii obligacji SI, wartych łącznie prawie 10,2 mln zł. Pieniądze zainwestowane w te papiery nigdy do ChD nie wróciły, a ich część – zdaniem śledczych – została przetransferowana przez Michała D. dalej. Wojciechowi M. w tym wątku prokuratura zarzuca, że „nie dokonał oceny kondycji finansowej” SI oraz „możliwości ustanowienia realnego zabezpieczenia” obligacji tej spółki.
Właścicielem Salamanki Investments była kontrolowana przez Michała D. spółka Pelangi. Ta cypryjska firma była jednocześnie winna Chemoservisowi 200 tys. zł z tytułu rozliczeń transakcji sprzedaży spółki Westrick Investments, będącej właścicielem małego centrum handlowego w Oławie. Przedstawiony w tym wątku Wojciechowi M. zarzut niegospodarności dotyczy tego, że od listopada 2016 r. do lipca 2018 r., kiedy został odwołany z funkcji prezesa ChD, w ogóle nie egzekwował tych 200 tys. zł od Pelangi.
Coś dla drugiej strony
Beneficjentami wszystkich powyższych działań były podmioty w taki czy inny sposób związane z Michałem D. Jednocześnie, zdaniem prokuratury, Wojciech M. podjął też działania „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej” przez Revico, czyli drugą stronę sporu, który wybuchł w ChD pod koniec 2015 r.
W lipcu 2017 r. Revico i jego spółka córka Raunds podpisały umowy, zgodnie z którymi należące do nich akcje Chemoservisu miały przejąć firmy: Wolf Capital (kontrolowana przez Agnieszkę Szymańską, sekretarkę Michała D.) i amerykańska Walton Spencer, powiązana z Janem Karaszewskim, kolejnym kontrowersyjnym inwestorem, znanym w przeszłości z szefowania dwóm groszowym spółkom z NewConnect: United i Devoran, a dziś prezesem również groszowego Satisu z głównego parkietu GPW.
Jak Jan Karaszewski pojawił się w tej historii? W innej sprawie zeznał, że Michał D. był mu winien pieniądze i obiecywał, że dług rozliczy m.in. właśnie akcjami Chemoservisu. Kondycja oświęcimskiej spółki była jednak coraz gorsza i do realizacji umów z lipca 2017 r. nie doszło (Jan Karaszewski w prokuraturze twierdził, że przy okazji ChD poczuł się oszukany przez Michała D. i postanowił zakończyć z nim współpracę).
A gdzie w tym wszystkim korzyść Revico? Otóż Wojciech M. w imieniu ChD zabezpieczył ostatecznie niezrealizowane umowy z lipca 2017 r., w wyniku czego w kwietniu 2018 r. za 1 tys. zł zostały umorzone udziały Chemoservisu w spółce Chemont o wartości 3,665 mln zł. W konsekwencji jedynym właścicielem Chemontu zostało Revico. Wojcich M. i Michał D. usłyszeli w tym wątku zarzuty niegospodarności (drugi za „doprowadzenie do udzielenia zabezpieczenia przez byłego szefa ChD”).
Uprzywilejowany wierzyciel
Z podmiotami Jana Karaszewskiego wiąże się też kolejny zarzut w tej sprawie, przedstawiony przez prokuraturę tylko Wojciechowi M. - faworyzowanie konkretnego wierzyciela. W sierpniu 2017 r. Chemoservis pożyczył 400 tys. zł od United, a w maju 2018 r. wierzytelność tę przejął Bioerg (obie spółki powiązane były z Janem Karaszewskim).
Wkrótce potem, w maju i czerwcu 2018 r. (a więc już nawet po zgłoszeniu przez ChD wniosku o upadłość), dług został spłacony, z tym że nie gotówką, ale należącymi do oświęcimskiej spółki narzędziami, pojazdami oraz wyposażeniem urządzeń i maszyn o łącznej wartości 898,6 tys. zł.
- Bioerg jako wierzyciel po prostu skutecznie dochodził swych roszczeń, a dzięki zakupowi maszyn i urządzeń od Chemoservisu zapewnił pieniądze na zaległe pensje i dał pracę pracownikom tej spółki, którzy w innym przypadku trafiliby na bezrobocie – komentuje Jan Karaszewski.
Oszustwo i pranie kasy
To nie koniec zarzutów w tej sprawie. Wojciech M. i Michał D. są podejrzani również o oszukanie udziałowców spółki Energoash. W marcu 2018 r. ChD i kontrolowana przez Michała D. Salamanca Investments podpisali z nimi umowy o przejęciu udziałów Energoashu za 6 mln zł w zamian za akcje Chemoservisu z nowej emisji.
Zdaniem śledczych podczas negocjacji, prowadzonych osobiście przez Michała D., i w złożonym przez Wojciecha M. oświadczeniu obaj wprowadzili w błąd udziałowców Energoashu co do faktycznej kondycji finansowej ChD oraz możliwości przeprowadzenia przez spółkę emisji o wartości nie niższej niż 20 mln zł, z czego akcje warte 12 mln zł miały objąć instytucje finansowe. Deklaracje te padały, gdy giełdowa spółka, jak argumentują śledczy, „posiadała zadłużenie, uzasadniające złożenie wniosku o upadłość”.
Ostatni istotny zarzut w tej sprawie to zarzut wyprania 18 mln zł brudnych pieniędzy, przedstawiony Michałowi D. To on ma tłumaczyć, co się stało przynajmniej z częścią kwot, wyprowadzonych z Chemoservisu. Według prokuratury Michał D. od kwietnia 2016 r. do czerwca 2018 r. przekazał 18 mln zł pochodzących z działania na szkodę ChD z rachunku Monei XII na rzecz szeregu różnych podmiotów, którymi faktycznie zarządzał bądź z którymi był związany, a także „osobiście pobrał”.
Do prania pieniędzy przez Michała D. śledczy zaliczają też umowy datio in solutum z grudnia 2017 r. i czerwca 2018 r., na mocy których wymagalne wierzytelności Monei XII wobec beneficjentów przelewów Michał D. przeniósł na rzecz kolejnej faktycznie zarządzanej przez siebie spółki, czyli Eko Recyklingu Kutno (ERK). W zamian Monea XII objęła obligacje ERK (właścicielem tej spółki jest cypryjskie Pelangi).
