Były szef stołecznej policji podejrzany o płatną protekcję

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 01-07-2013, 00:00

Za pomoc w otwarciu bazy paliwowej Jacek O. otrzymał udziały w spółce handlującej olejem — twierdzi prokuratura.

Kilka dni temu Centralne Biuro Śledcze zatrzymało 46-letniego Jacka O., w latach 2007-08 komendanta stołecznego policji. To dziesiąta osoba, która usłyszała zarzuty w ramach prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Lublinie śledztwa dotyczącego mafii paliwowej. Według śledczych, działająca na terenie Polski, Niemiec i Łotwy grupa oszukała skarb państwa na 50 mln zł.

Stołeczna policja w akcji (FOT. TR)
Stołeczna policja w akcji (FOT. TR)
None
None

Jacek O. jest podejrzany o płatną protekcję — w zamian za pomoc w załatwieniu zezwolenia na otwarcie bazy paliwowej w okolicach Ostrowii Mazowieckiej miał otrzymać 60 tys. zł i 30 udziałów wartych 105 tys. zł w zajmującej się obrotem paliwami warszawskiej spółce WDJ. Formalnie — jak wynika z KRS — współwłaścicielem firmy stał się w kwietniu 2012 r.

Raczkujący biznes

Działalność w branży paliwowej rozpoczął jednak wcześniej. Pod koniec 2011 r. kupił od firmy Wian (należącej do dwóch podmiotów zarejestrowanych w USA) udziały w spółce Naftogaz zajmującej się dystrybucją oleju napędowego. W czasie gdy działałw branży paliwowej, pełnił też funkcję szefa bezpieczeństwa PKP Cargo, wchodzącej w skład państwowego kolejowego giganta. Gdy w sierpniu 2012 r. „PB” ujawnił paliwowy interes byłego komendanta, zarząd PKP Cargo badał, czy Jacek O. wykorzystuje w prowadzeniu prywatnego biznesu swoją pozycję w PKP Cargo.

Wynik postępowania był dla niego korzystny. O swoich paliwowych interesach mówił krótko: „Ten biznes dopiero zaczyna raczkować, nie ma więc co o nim opowiadać”. Były komendant stołeczny Policji przekonywał również, że wszystkie podejmowane przez niego działania są legalne. Podobnie twierdził Maciej Mikoś, prezes Naftogazu, którym.in. obok Jacka O. jest współwłaścicielem Naftogazu: „Działamy legalnie, odprowadzamy wszelkie podatki, w tym VAT” — powiedział „PB”. Nie chciał jednak mówić o szczegółach, w tym odpowiedzieć, skąd pochodzi olej napędowy, którym handluje jego firma. Jacek O. z PKP Cargo rozstał się z dniem 1 kwietnia 2012 r.

— Powodem rozwiązania umowy była utrata zaufania kierownictwa spółki do byłego dyrektora departamentu bezpieczeństwa — twierdzi Mariusz Przybylski, rzecznik PKP Cargo. Po zatrzymaniu Jacka O. w PKP Cargo rozpoczęto kolejne postępowanie.

— W spółce uruchomiono kontrolę wewnętrzną dotyczącądziałalności byłego dyrektora bezpieczeństwa. Jednocześnie spółka deklaruje pełną gotowość do współpracy z organami ścigania — mówi rzecznik PKP Cargo.

Paliwo ze Wschodu

Tymczasem z ustaleń „PB” wynika, że paliwo sprzedawne przez spółkę byłego komendanta pochodzi prawdopodobnie z białoruskich rafinerii. Na początku czerwca „PB” ujawnił, że skarb państwa może tracić setki milionów złotych na oszustwach w podatku VAT dokonywanych przez niektóre firmy handlujące olejem napędowych pochodzącym ze Wschodu. Sprawę od wielu kilku miesięcy bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Po zatrzymaniu Jacka O. poprosiliśmy Naftogaz o komentarz. Do zamknięcia tego numeru nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

— Zarówno WDJ, jak i Naftogaz oraz osoby związane z tymi podmiotami znajdują się w naszym zainteresowaniu — przyznał prokurator Andrzej Markowski, wiceszef lubelskiej Prokuratury Apelacyjnej. Dotychczas jednak nikt z władz tych spółek — poza Jackiem O. — nie usłyszał zarzutów. Lubelska prokuratura prowadzi śledztwo od 13 lutego 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane