Czytasz dzięki

Cała prawda o kłamstwie i szczerości

opublikowano: 21-01-2018, 22:00

W relacjach między pracownikami trudno uniknąć drobnych krętactw i przeinaczeń. Kiedy jest to kluczem do większej efektywności i lepszej atmosfery w firmie?

Film „Było sobie kłamstwo” przedstawia świat, w którym wszyscy, nawet politycy, kelnerzy i twórcy reklam, mówią prawdę — choćby szkodzili tym sobie i ranili innych. Wbrew kaznodziejom, moralistom i niektórym trenerom, całkowita szczerość to zły pomysł na życie, przyjaźń i karierę zawodową.

KOSZMAR: Jeżeli chcemy stracić pracę, przyjaciół, miłość, mówmy prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. To najszybsza droga do tego, by skrzywdzić siebie i innych, a świat zamienić w piekło — mówi Julia Izmałkowa, prezes agencji badawczej Izmałkowa.
Zobacz więcej

KOSZMAR: Jeżeli chcemy stracić pracę, przyjaciół, miłość, mówmy prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. To najszybsza droga do tego, by skrzywdzić siebie i innych, a świat zamienić w piekło — mówi Julia Izmałkowa, prezes agencji badawczej Izmałkowa. Fot. Grzegorz Kawecki

— Kłamstwo jest klejem społecznym, a ludzie są delikatnymi istotami. Życie w pełnej prawdzie byłoby jak przebywanie na pustyni, nago, bez wody, bez filtrów UV. Spaliłyby nas promienie prawdy niezłagodzonej, nieocenzurowanej, nieuznającej żadnych kompromisów — uważa Julia Izmałkowa, prezes agencji badawczej Izmałkowa, specjalizującej się m.in. w wykorzystaniu psychologii w biznesie i marketingu.

Dobre i złe intencje

Kto choć raz w życiu nie chciał wygarnąć komuś prawdy? Samo słowo „wygarnąć” świadczy o braku dobrych intencji. Żaden pożytek z takiej krytyki i szczerości nie wyniknie. Lepiej ugryźć się w język.

— Kiedy prawda nie służy rozwojowi drugiej osoby, a więc nie pomaga, nie inspiruje, nie motywuje, lecz przeciwnie: osłabia i podcina skrzydła, wtedy jest nieuzasadniona — potwierdza Julia Izmałkowa. Wtóruje jej Katarzyna Janczuk, trenerka z Body Language Institute Polska, według której forma jest równie ważna, jak treść. Trudną prawdę — tłumaczy — można ubrać w słowa przyjazne lub wrogie, łagodne lub ostre, wyrażające szacunek lub uderzające w czyjąś godność. Od naszego języka, argumentów czy tonu głosu zależy reakcja odbiorcy.

— Nigdy nie słyszałam, by udało się kogoś przekonać, zjednać lub zmienić, stosując mowę nienawiści. Na swoich szkoleniach spotykam pracowników, którzy zostali zastraszeni i zmieszani z błotem przez swoich przełożonych. Rozsądek każe im okazywać uległość. Ale do czasu: gdy nadarzy się okazja, odpłacą pięknym za nadobne — wskazuje Katarzyna Janczuk.

Zna ludzi o dużej odporności psychicznej. Każda krytyka zdaje się po nich spływać jak po kaczce. Czy zruga ich klient, czy szef, szybko umieją się otrząsnąć. Nie chowają urazy. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy stawianie do pionu odbyło się na oczach innych.

— Zwykło się mówić, że pieniądze są najważniejsze. Widzę to inaczej. Najbardziej cenimy nieposzlakowaną reputację. Kto straci twarz, dobre imię, zaufanie otoczenia, straci wszystko — argumentuje Katarzyna Janczuk.

Kreatywna komunikacja

Albo totalne kłamstwo, albo szczerość aż do bólu — zdaniem Julii Izmałkowej, takie zero-jedynkowe wybory w biznesie się nie sprawdzają. Wierzy, że nawet niepopularną decyzję można przekazać tak, że nikt się nie załamie. Co bynajmniej nie znaczy, że ludzie zaczną piać z zachwytu. Przestrzega przed myleniem dyplomacji, empatii z manipulacją.

— Od lat robimy badania w firmach i widzimy, jak dużo zależy od liderów, ich kultury osobistej, intencji, poczucia sprawiedliwości. Jedni, wolni od skrupułów, nie przebierają w słowach. Inni bawią się w politykę i unikają mówienia rzeczy nieprzyjemnych. Jeszcze inni komunikują prawdę tak, że człowiekowi chce się bardziej: pracować, zmieniać się, żyć — opisuje szefowa agencji Izmałkowa. Czasem trzeba robić dobrą minę do złej gry — to natomiast pogląd Ediego Pyrka, mentora biznesu w firmie About You. Przykład: w centrali korporacji w Nowym Jorku zaczynają się rozmowy o zwolnieniach, które dotkną też oddział w Warszawie. Polski prezes wie, co się święci. Musi jednak zachować tajemnicę. Tego wymaga od niego międzynarodowy zarząd. Mimo że prezesowi nie jest do śmiechu, zachowuje się, jakby nigdy nic. Chodzi m.in. o nieszerzenie paniki. Zwłaszcza że jest nadzieja na pozytywny obrót spraw — a nuż sytuacja spółki się polepszy i cięcia kadrowe okażą się niepotrzebne!

Stać cię na więcej
Newsletter autorski Mirosława Konkela
ZAPISZ MNIE
×
Stać cię na więcej
autor: Mirosław Konkel
Wysyłany raz w tygodniu
Mirosław Konkel
Jesteś lepszy, niż ci się wydaje, ale nie tak dobry, jak mógłbyś być. Zapisz się na newsletter - znajdź inspiracje i odpowiedzi na ważne pytania.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Dobrego menedżera można poznać po inteligencji społecznej i emocjonalnej, która przejawia się w umiejętnej, elastycznej komunikacji. Trzeba wiedzieć, co, gdzie, kiedy i komu powiedzieć. Nie tyle zatajać, ile dozować prawdę — przekonuje Edi Pyrek.

Prawdy, szczerości najwięcej jest tam, gdzie przyzwala się na błędy. Porażki, pomyłki, nietrafione decyzje traktuje się w kategoriach lekcji. Jako okazję do korekty kursu. Ktoś, komu coś się nie udało, może liczyć na wysłuchanie i wsparcie.

— W najlepszych zespołach ludzie nie są karani za błędy — są one po to, żeby się uczyć. Za zło uchodzi zamiatanie błędów pod dywan, odgadywanie, szukanie kozłów ofiarnych — informuje Julia Izmałkowa.

Przechytrzyć siebie

Kłamstwa, półprawdy i przemilczenia ułatwiają nam współpracę, tworzenie dobrych zespołów i związków. Ale nie tylko. To rodzaj tarczy. Emocjonalna ochrona. Sposób na poprawę samooceny. Z badań wynika, że ludzie z reguły przeceniają swoje możliwości, uważają się za mądrzejszych od swoich szefów i pracowitszych od kolegów z działu. Za lepszych kierowców, kibiców i kochanków. Skąd bierze się samooszukiwanie?

— Z tego, że jesteśmy ludźmi. Że jesteśmy delikatni, podatni na zranienie. Że mamy ambicję, ego, wizję tego, jacy powinniśmy być i na co nas stać. A zderzenie z rzeczywistością — to jak spotkanie słońca z Ikarem — grozi bolesnym upadkiem — odpowiada Julia Izmałkowa.

Niektórzy ratują swoje samopoczucie, koncentrując się na błędach i wadach innych. Takie kłamstwo klejem społecznym z pewnością nie jest.

— Dlatego nie ma większego skarbu niż pracownik z dojrzałym i stabilnym ego, który ma dobry kontakt z faktami, na problemy patrzy z dystansu i nie bierze wszystkiego do siebie. Skupia się na twórczym działaniu, a nie na samobiczowaniu lub biczowaniu innych — podkreśla Julia Izmałkowa.

Im więcej takich osób, tym lepiej. Dla dorosłych ludzi nawet brutalna prawda świeci jaśniej niż najbardziej błyszczące kłamstwo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane