Carbo-Koks na krawędzi bankructwa

opublikowano: 09-06-2015, 00:00

Kolejni wierzyciele składają wnioski o upadłość koksowni, a śledztwo w sprawie działania na jej szkodę bardzo się rozrasta.

Mamy nowe informacje związane z firmą Carbo-Koks (CK). W październiku 2014 r. „PB” napisał, że bytomska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie działania na szkodę koksowni, której właścicielami w równych częściach są Marcin Klimas (to on, skłócony z pozostałymi wspólnikami, zawiadomił prokuraturę), Tomasz Kędziora i Stanisław Churas (prezes spółki). Dziś mamy nowe informacje.

— Ze względu na wagę i skomplikowanie sprawy wysłaliśmy akta do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach z wnioskiem o rozważenie przejęcia śledztwa. Czekamy na decyzję — mówi Daniel Hetmańczyk, szef Prokuratury Rejonowej w Bytomiu.

O szczegółach nie chciał rozmawiać. Z informacji „PB” wynika jednak, że prokuratura zdobyła ostatnio istotne dowody, m.in. raport przygotowany przez wysokiego szczebla byłego pracownika CK. Napisał on wprost o „niby-restrukturyzacji” spółki i potwierdził zarzuty Marcina Klimasa, że CK sprzedaje koks poniżej kosztów wytworzenia.

To dlatego do końca września 2014 r. strata na sprzedaży sięgnęła 11 mln zł, gdy w tym samym okresie rok wcześniej było 3,4 mln zł zysku. Zdaniem Marcina Klimasa, CK traci nie tylko na sprzedawaniu koksu poniżej wartości rynkowej, ale też na kupowaniu węgla po zawyżonych cenach, zlecaniu pozornych usług i niekorzystnych umowach wynajmu urządzeń i dzierżawy gruntów.

Beneficjentami tych transakcji mają być głównie podmioty powiązane ze Stanisławem Churasem, m.in. spółka Best (prezesem była jego córka, on sam zasiada w radzie nadzorczej) i ABG — firma, kontrolowana przez jego znajomego — Władysława Greczkowicza i jego synów.

Raport byłego pracownika CK koncentruje się właśnie na działalności Władysława Greczkowicza, który od jesieni 2014 r. jest pełnomocnikiem CK ds. restrukturyzacji. Z dokumentu wynika, że kluczowym dostawcą węgla i odbiorcą koksu dla CK jest spółka AMK Koks, której prezesem jest… były pracownik ABG — Kazimierz Kulesza (nie chciał rozmawiać z „PB”).

Autor raportu napisał o fakturach wystawianych przez AMK Koks za „bliżej nieznane”usługi outsourcingowe oraz że to do tej spółki wyprowadzano kluczowe składniki linii produkcyjnej, które następnie CK dzierżawił za wysokie, nierynkowe stawki. Dokument wspomina też o tym, że na nieruchomościach CK zostały ustanowione wysokie hipoteki. Z ustaleń „PB” wynika, że chodzi o wpisy na ponad 120 mln zł — na rzecz AMK Koks i Petralany ABG (spółki z grupy ABG).

To nie koniec kontrowersji. W ostatnich miesiącach do sądu trafiły trzy wnioski o upadłość CK (jednego wierzyciela koksownia spłaciła, wnioski dwóch są w toku), przeciwko spółce zostały wszczęte egzekucje komornicze, a jej walne podjęło decyzję o sprzedaży działki, na której ma powstać oczyszczalnia gazu koksowniczego, na której budowę CK otrzymał dofinansowanie 19,5 mln zł z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Władysław Greczkowicz nie chciał rozmawiać z „PB”, odsyłając do Sebastiana Chachołka, rzecznika CK, Petralany ABG i ABG. Ten natomiast przesłał nam komentarz Stanisława Churasa.

W październiku 2014 r. prezes CK zapewniał, że „współpraca z ABG i panem Greczkowiczem pozwoli na poprawę kondycji Carbo-Koksu”. Dziś… podtrzymuje te słowa. Twierdzi, że CK reguluje wszystkie bieżące zobowiązania, funkcjonuje prawidłowo i nie ma żadnych przesłanek do upadłości, a śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek.

— To ja i pan Greczkowicz jesteśmy osobami poszkodowanymi. Pan Klimas kłamie. Ocenę i wiarygodność jego słów i działań pozostawmy sądowi i prokuraturze — mówi Stanisław Churas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu