Cargo nie jest bezpieczne

Rafał Kerger
24-05-2006, 00:00

Niby towarzystwa ubezpieczają ładunki przewożone przez kraje europejskie i byłego ZSRR. Niby, bo wielu zagrożeń jednak nie ubezpieczają.

Gdy Witold Franczak, szef importera win Domain Menady, sprowadzał wino z Gruzji, musiał to zrobić drogą morską, co trwało półtora miesiąca. Dlaczego?

— W innym razie ubezpieczyciele nie chcieli mi ładunku zaasekurować — mówi Witold Franczak.

Jak to więc jest z ubezpieczeniem ładunków, frachtów lub transportu wodnego śródlądowego po Europie? Twierdzi się, że ubezpieczyciele wzbraniają się przed asekuracją podróży towarów po takich krajach, jak Afganistan czy Irak. Ale Gruzja?

Czasami nie

Z przeprowadzonej przez nas sondy wśród ubezpieczycieli wynika, że w zasadzie nie ubezpieczają transportów po Europie, gdy zbiegnie się kilka negatywnych czynników.

— Niektóre kraje rzeczywiście nie są szczególnie mile widziane do udzielenia ochrony, ale odmowę dajemy dopiero po całościowej ocenie ryzyka. Dotyczy to sytuacji, gdy ładunek pokonuje drogę przez kraj o podwyższonym ryzyku, towar jest wrażliwy na uszkodzenia albo rabunek — chodzi na przykład o elektronikę, a także, gdy atrakcyjność ekonomiczna ubezpieczenia jest — z naszego punktu widzenia — niewielka — przyznaje Tomasz Szejnoch z Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń.

Lepiej będą miały te firmy, których majątek PTU asekuruje na co dzień i które mają dobrą historię — bezszkodowy przebieg ubezpieczenia. Mniejsze problemy z ubezpieczeniem cargo będziemy mieli, gdy przewóz zlecimy profesjonalnemu przewoźnikowi.

— Przy przewozie dokonywanym przez przewoźników zawodowych, praktycznie bez przeszkód możemy zaoferować pełny zakres ubezpieczenia — dodaje Michał Witkowski z PZU.

Wszystko — jak twierdzi Joanna Królikowska-Bocheńczyk, doświadczony broker ubezpieczeniowy, szefowa Adler Brokers Group — zależy jednak od ceny. Za odpowiednio wysoką można ubezpieczyć nawet transport przez tak zwany trójkąt sunnicki w Iraku, gdzie dokonuje się najwięcej zamachów.

Jaka stawka

— W ubezpieczeniach ładunkowych nie wykluczamy żadnych krajów europejskich. Różnicujemy je pod pewnymi względami, ale sprowadza się to do tego, że stawki za ubezpieczenie ładunków w transporcie międzynarodowym do krajów Unii Europejskiej są inne niż do krajów niezrzeszonych w Unii, w tym do europejskiej części Rosji — zaznacza Michał Witkowski.

W PTU większą stawkę ubezpieczenia płaci się za transport przez Finlandię, Norwegię, Szwecję, Wielką Brytanię, Islandię, Irlandię, Hiszpanię, Portugalię, Włochy, Maltę, Grecję, Turcję, kraje byłego ZSRR, Jugosławii, Albanię i Rumunię.

— Orientacyjnie stawki za ubezpieczenie transportu do krajów byłego ZSRR — z wyjątkiem należących do UE, które w zasadzie nie mają zwyżek składki — mogą być wyższe, w zależności od tego, co się przewozi, od 20 do 50 proc. niż za ubezpieczenie transportu po krajach UE — wyjaśnia Joanna Królikowska-Bocheńczyk.

— Na wysokość stawki ubezpieczeniowej wpływa również zakres terytorialny przewozu, czyli czynnik odległości. Krótsza bądź dłuższa trasa oznacza odpowiednio niższą lub wyższą stawkę — dodaje Danuta Ziółkowska z Warty.

Da się zatem ubezpieczyć nawet lądowy transport wina z Gruzji? Może i niektórzy ubezpieczyciele by się tego podjęli. Niby więc tak. A jednak nie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Cargo nie jest bezpieczne