Celnicy zapowiadają zaostrzone kontrole pasażerów na statkach wolnocłowych pływających po Zalewie Wiślanym. Podejrzewają, że wiele rejsów jest fikcyjnych, w związku z czym towary zakupione w sklepach wolnocłowych zorganizowanych na tych statkach, nie mogą być znoszone na ląd.
Rzecznik prasowy Izby Celnej w Olsztynie, Ryszard Chudy, poinformował w czwartek PAP, że wiele rejsów do rosyjskich portów, takich jak Bałtijsk czy Kaliningrad, jest fikcyjnych.
"Według naszego rozeznania statki te wypływają z Elbląga czy Fromborka poza wody terytorialne Polski, ale nie wpływają do rosyjskich portów. Zgodnie z prawem rejsy te nie są więc rejsami międzynarodowymi. Służą tylko do tego, by pasażerowie mogli kupować w sklepach wolnocłowych alkohol i papierosy" - powiedział Chudy.
Podkreślił, że jeśli statek nie wpływa do zagranicznego portu, to pasażer, który kupił w sklepie wolnocłowym towar, nie będzie mógł z nim zejść na ląd. Musi go skonsumować na pokładzie.
"Teraz nie wystarczy deklaracja armatora, że statek zawija do obcych portów. Armator będzie musiał wykazać przekroczenie granicy w stosownych dokumentach, np. w dzienniku pokładowym" - zaznaczył rzecznik.
Przepisy, których surowe egzekwowanie zapowiada służba celna, są zawarte w dyrektywie unijnej.
"Zaczęliśmy je stosować dopiero teraz, ponieważ dużo czasu zajęło tłumaczenie przepisów prawnych oraz podanie ich interpretacji przez Ministerstwo Finansów" - powiedział Chudy.
Zgodnie z prawem, jeśli statek przekroczy granicę, pasażer może wwieźć do Polski 1 litr wyrobów spirytusowych, 2 litry wina, 5 litrów piwa i 200 sztuk papierosów.