Celnicy polują na telebimy

opublikowano: 13-02-2013, 00:00

W całej Unii Europejskiej obowiązuje ta sama taryfa celna. Gazela importująca elektronikę przekonała się, że w Polsce… jakby inna

Jeszcze w tym miesiącu do Komisji Europejskiej (KE) ma wpłynąć skarga na praktyki polskich urzędów celnych dotyczące ekranów diodowych. Przygotowuje ją kancelaria Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy na zlecenie zabrzańskiej spółki Shadok AV Piechuła, laureatki ostatniej edycji Gazel Biznesu.

— Skarga ma zwrócić uwagę KE na nieprawidłowości. Komisja ma zaś nieformalne i formalne możliwości wpływania na rządy państw członkowskich, włącznie z wniesieniem sprawy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości [ETS — red.]. Dopiero jego wyrok ma znaczenie prawne — wyjaśnia Krzysztof Flis, doradca podatkowy w Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.

Sprawa wiąże się ściśle z EURO 2012. Jako poddostawca BRE Leasing, firma Shadok AV Piechuła zamontowała pod dachem wrocławskiego stadionu dwa wielkie ekrany diodowe (LED), wyprodukowane w Japonii przez Mitsubishi Electric. Gdy dotarły do Polski — 11 i 15 lipca 2011 r. — zgłosiła je do odprawy celnej ze stawką 0 proc. W grudniu 2012 r. urzędy celne w Rybniku i we Wrocławiu stwierdziły jednak, że właściwa stawka to 14 proc., i zażądały zapłaty około 0,5 mln zł.

Czy prawo działa wstecz?

Stanowisko celników sprowadza się do tego, że skoro na wielkim ekranie LED można wyświetlać obraz, to powinien byćn on objęty taką stawką celną jak domowy telewizor z panelem ciekłokrystalicznym (LCD) lub plazmowym. Podpierają się przy tym rozporządzeniem wykonawczym KE 102/2012 z 7 lutego 2012 r., które wykluczyło możliwość odprawy ekranów LED ze stawką 0 proc.

— Rozporządzenie stwierdza, że coś, co było klasyfikowane pod jednym kodem celnym, jest teraz klasyfikowane pod innym. I jest to dla mnie oczywiste. Ale to, co robią urzędy celne, to nakładanie ceł wstecz — podkreśla Grzegorz Piechuła, prezes Shadok AV Piechuła. Podkreśla, że przed sprowadzeniem ekranów sprawdził na stronie internetowej Komisji Europejskiej wiążące interpretacje taryfowe (WIT) wystawiane na takie urządzenia przez urzędy celne innych państw UE. Wszystkie klasyfikowały ekrany LED jako tablice informacyjne i wskazywały stawkę cła 0 proc. „Powyżej przytaczane WIT-y nie zostały wystawione wskutek wniosku złożonego przez kontrolowanego, co tym samym nie zobowiązują organów celnych do stosowania wobec spółki Shadok AV Piechuła klasyfikacji towarowej określonej w WITach” — odpowiedzieli rybniccy celnicy.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Baza WIT jest ogólnodostępna w internecie. Celem publikacji WIT jest ułatwienie wyboru stawek celnych innym przedsiębiorcom, dokonującym importu analogicznego sprzętu. Jeśli więc w iluś państwach interpretuje się przepisy tak samo, to po co mam sam występować o WIT — pyta Tomasz Rusinowski, prezes gliwickiej spółki Sellsys Vision, która ma problemy podobne do Shadok AV Piechuła. Twierdzi, że kiedy zaczęły się jego kłopoty z polskimi celnikami, wysłał pismo do urzędu celnego w Hamburgu, w którym odprawiał wcześniej ekrany wykorzystywane do celów reklamowych na podstawie stawki 3,7 proc.

— Wskazałem istnienie WIT ze stawką 0 proc. i dostałem zwrot cła — mówi Tomasz Rusinowski. — Przed rozporządzeniem KE z lutego 2012 r. importowałem też ekrany na Stadion Śląski. Zgłosiłem je do odprawy w Rotterdamie i żaden urząd celny z Holandii nie żąda ode mnie zapłaty cła — dodaje Grzegorz Piechuła.

Niektórzy wolą milczeć

Sprawa Gazeli Biznesu jest na razie na etapie odwołania do izb celnych w Katowicach i we Wrocławiu. Jeśli one nic nie dadzą, firma pójdzie do sądu.

— Jeżeli sprawa trafi do sądu, to będziemy wnioskować, by ten skierował pytanie prejudycjalne do ETS, którego odpowiedź byłaby w tym przypadku wiążąca — zaznacza Krzysztof Flis.

Sellsys Vision nie próbowała tego manewru. Przegrała już trzy rozprawy przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi w Warszawie i Bydgoszczy. Zresztą chyba nie ona jedna. Dotarliśmy do dwóch innych firm, które miały mieć podobne problemy z telebimami. Szef jednej zaprzeczył, drugiej — nie chciał rozmawiać na ten temat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu