Centra usług wyprzedziły kopalnie

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2014-01-30 00:00

Sektor, który rozwija się zaledwie od dekady, daje więcej miejsc pracy niż górnictwo węgla kamiennego. Do pierwszej ligi miast aspiruje Poznań

W stolicy Wielkopolski pojawią się dwa centra usług. Z informacji „PB” wynika, że wkrótce decyzje ogłoszą amerykańskie koncerny: Mars, który w Polsce ma fabryki słodyczy, mleka dla kotów i karmy dla zwierząt, oraz Owen-Illinois, który w hutach w Jarosławiu i Poznaniu wytwarza szklane butelki.

— Mars zatrudni 150 osób w centrum usług finansowych i HR. Już rozpoczęła się rekrutacja. Owen-Illinois skoncentruje się na finansach i księgowości. Będzie mieć 50 pracowników — twierdzi źródło „PB”.

— Nie komentuję — ucina Marcin Przyłębski, szef działu obsługi inwestorów w Urzędzie Miasta Poznań. Ubiegły rok był świetny dla miasta. Firmy Savvis, Rule Financial, DFDS, Propex i Newell Rubbermaid ogłosiły, że otwierają centra usług biznesowych. Dziesiątka już obecnych inwestorów, w tym IKEA, Samsung, McKinsey czy Franklin Templeton Investments, rozbuduje zespoły. Łącznie w centrach usług w stolicy Wielkopolski przybędzie 1500 etatów.

— W tym roku mogą zapaść decyzje o otwarciu 2-3 dużych centrów zatrudniających ponad 500 osób — zapowiada Marcin Przyłębski.

— Inwestycje sektora usług biznesowych w Poznaniu tworzą miejsca pracy, gwarantują zatrudnienie i możliwości rozwoju. Zwiększone zapotrzebowanie na kadry wpływa ożywczo na lokalny rynek pracy i podnosi średnie wynagrodzenie. To oznacza stały wzrost jakości życia. To strategiczne dla nas działanie — mówi Ryszard Grobelny, prezydent Poznania.

Górnictwo w tyle

Okazuje się, że to także strategiczny biznes dla Polski. Co kilka miesięcy Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) podlicza liczbę zatrudnionych w tej branży i odnotowuje kolejne, coraz wyższe poziomy. Od oseska sektor wyrósł na przystojnego młodzieńca.

— W zagranicznych centrach nowoczesnych usług dla biznesu w Polsce pracuje już ponad 120 tys. pracowników. Zatrudnienie wzrosło w skali roku o 20 proc., co oznacza, że spełnił się najbardziej optymistyczny z zapowiadanych przez ABSL wariantów — mówi Jacek Levernes, prezes ABSL i członek zarządu HP Europa.

Do tego należy doliczyć kilkadziesiąt tysięcy etatów w centrach polskich firm. Ale tylko w zagranicznych centrach pracuje już więcej osób niż przy wydobyciu węgla kamiennego — według danych GUS na koniec ubiegłego roku było to 113 tys. osób, których sukcesywnie ubywa.

— Przez ostatnie kilka lat sektor usług urósł do jednej z najważniejszych gałęzi krajowej gospodarki. Pracuje w nim już więcej osób niż np. w górnictwie. Projekty z obszaru usług dla biznesu stanowią obecnie najliczniejszą grupę wśród wszystkich inwestycji zagranicznych w Polsce — zaznacza Krystian Bestry, dyrektor zarządzający Infosys BPO Europe i wiceprezes ABSL.

W ubiegłym roku otwarcie centrów usług biznesowych w Polsce ogłosiło 25 inwestorów. Rekord padł w 2012 r. — wówczas na taki krok zdecydowało się 5 firm.

Jest potencjał

ABSL szacuje, że do 2017 r. może przybyć 100 tys. etatów, o ile Polska nastawi się na ściągnięcie usług zarządzania międzynarodowymi funduszami. Przygotowuje rozwiązania legislacyjne, w tym wprowadzenie modelu funduszu bez TFI, przyspieszenie czasu rejestracji, wprowadzenie zmian w dokumentacji funduszy czy wprowadzenie usprawnień w komunikacji z Komisją Nadzoru Finansowego.

— Marzymy, by mieć w Polsce specjalność najwyższego lotu. Jeśli jest coś w naszej gospodarce, na czym moglibyśmy oprzeć swój rozwój w obszarze nowych technologii, to m.in. właśnie na branży nowoczesnych usług — podkreślał Jerzy Buzek, były premier podczas ostatniej konferencji ABSL.

Skok do ekstraklasy

Marzenia ma też Poznań. Miasto chce wskoczyć do grona kluczowych lokalizacji outsourcingowych w Polsce. Co prawda w ubiegłym roku nie miał takiego hitu jak Katowice, w których IBM obiecał do 2015 r. 2 tys. etatów, ale z 15 projektami (nowe oraz rozbudowy) wypada nieźle.

— Na razie Poznań jest drugoligowym miastem w Polsce dla sektora usługowego. Dlatego łatwiej jest mu zrobić skok niż takim miastom, jak Kraków, Warszawa czy Wrocław — komentuje Ewa Kaucz, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

W najnowszym zestawieniu najatrakcyjniejszych na świecie dla inwestycji outsourcingowych miast znalazły się trzy polskie. Kraków zajął 9. miejsce, Warszawa 32., a Wrocław — notując największy na świecie skok o 10 oczek — 65. Z danych Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) z czerwca ubiegłego roku wynika, że pod względem liczby zatrudnionych w sektorze Poznań był dopiero na szóstym miejscu w kraju, a przyrost zatrudnienia od stycznia 2012 do maja 2013 r. był na poziomie 20-30 proc., podczas gdy rekordzista — Wrocław zanotował ponad 40-procentowy wzrost.

Możesz zainteresować się również: