Centra wciąż przyciągają płacami

Rynek outsourcingu się rozwija, ciągle szuka pracowników i nieźle ich wynagradza.

Zagraniczne firmy coraz chętniej przenoszą część działań biznesowych do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym do Polski, która wyrasta na lidera w regionie. Firma konsultingowa McKinsey & Company w raporcie końca 2013 r. jako jeden z czynników, które wpływają na wzrost gospodarczy w naszym regionie Europy, wskazała m.in. szybki rozwój rynku outsourcingowego. W 2012 r. zatrudnienie w tym sektorze wzrosło o 31 proc., trzykrotnie więcej niż np. w Indiach, gdzie rynek outsourcingowy jest osiem razy większy. W Polsce w ostatnich pięciu latach liczba centrów usług z kapitałem zagranicznym wzrosła prawie dwukrotnie — wynika z opracowania ABSL (Związek Liderów Usług Biznesowych).

Jest ich już 470 i zatrudniają 128 tys. osób. Według szacunków na koniec 2015 r. ma to być 150- 170 tys. pracowników.

Mocny gracz w regionie

— Polska od lat udowadnia, że jest jednym z najlepszych miejsc na świecie, gdzie tzw. nowoczesne usługi dla biznesu mogą się zaskakująco dynamicznie rozwijać. W 2014 r. Kraków zajął dziewiąte miejsce w rankingu Tholon’s Top 100 i po raz pierwszy określono go jako najlepszą europejską lokalizację do rozwoju outsourcingu. Kolejnym miastem z regionu była Praga — na 16. miejscu. Kilka lat temu Kraków, Warszawa i Wrocław były jedynymi rozpoznawalnymi miastami na polskiej mapie outsourcingu. Teraz są na niej także Łódź, Poznań, Trójmiasto i Szczecin. A wiele zaoferować inwestorom z branży BPO/SSC mogą także Lublin, Rzeszów, Piła, a nawet Radom — mówi Wiktor Doktór, prezes fundacji Pro Progressio.

Wojciech Bogdan, partner McKinsey & Company, tłumaczy, że początkowo firmy otwierały centra w Polsce głównie z powodu niskich kosztów, dobrego położenia w Europie i stosunkowo dobrej znajomości języków obcych przez potencjalnych pracowników. A Paweł Panczyj, dyrektor zarządzający ABSL, podkreśla, że o konkurencyjności Polski świadczy przenoszenie do nas centrów usług z innych krajów.

— Za przykład może posłużyć Credit Suisse, który przenosi centrum z Singapuru do Polski. Tu znacznie łatwiej można znaleźć np. specjalistę znającego węgierski. Przy tym wysokość wynagrodzenia jest normalna, tzn. nasi pracownicy nie są najdrożsi,ale — co ważne — także nie najtańsi. Koszty nadal są ważne, ale z pewnością nie decydujące — uważa Paweł Panczyj.

Z czasem coraz trudniej

Po kilku latach dobrych doświadczeń z outsourcingiem prostych usług koncerny międzynarodowe zaczęły przenosić do Polski bardziej skomplikowane działania.

— Doceniono wysoką jakość usług i rynek pracy, który jest w stanie zapewnić zdolnych absolwentów i doświadczoną kadrę menedżerską. Pod tym względem Polska wybija się na tle krajów ościennych. Naszym dodatkowym atutem jest 15 dużych miast, które zapewniają odpowiednie warunki do rozwoju outsourcingu — ocenia Wojciech Bogdan.

Przykład: w State Street Banku, który od 2008 r. ma centrum w Krakowie, początkowo najważniejsze funkcje sprawowali cudzoziemcy. Na początku 2014 r. było ich już tam tylko 10 na prawie 2 tys. zatrudnionych.

Polska nowoczesność

Wszystko wskazuje na to, że rynek będzie się dalej rozwijał w podobnym tempie. — Przewidujemy znaczny wzrost outsourcingu i offshoringu usług na świecie, szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej, a w największym stopniu w Polsce. Czeka nas podział na kraje, w których będą lokowane proste usługi, na przykład księgowość, finanse lub HR (tzw. back office), i te z wysoką jakością usług i średnim kosztem ich realizacji, gdzie lokalizowane będą usługi średnio i bardziej zaawansowane jak analityka biznesowa, ocena ryzyka kredytowego, transakcje klientów funduszy powierniczych (tzw. middle office). W pierwszej kategorii znajdą się kraje azjatyckie, np. Indie i Filipiny. W drugiej widzimy ogromną szansę dla Polski — mówi Wojciech Bogdan.

Tu absolwent na pensję nie narzeka

Centra usług wspólnych ściągają z rynku młodych i zdolnych absolwentów szkół wyższych i dobrze im płacą. W Polsce działa ponad 470 centrów usług z kapitałem zagranicznym, należących do 325 inwestorów z 28 krajów. Zatrudniają prawie 130 tys. osób. Średnio na firmę przypada około 273 zatrudnionych, a liczba ta stale rośnie.

— Centra usług to ewenement 25-lecia — jedyna branża w Polsce i w Europie Środko-Wschodniej, która przyjmuje głównie młodych absolwentów szkół wyższych, a skala jej rozwoju jest gigantyczna — twierdzi Jarosław Pięta, partner w Advisory Group Test Human Resources.

Centra maja siedziby przede wszystkim we Wrocławiu, Trójmieście, aglomeracji katowickiej, Lublinie, Poznaniu, Bydgoszczy, Szczecinie, a także w Warszawie i Krakowie. To ostatnie miasto jest symbolem rozwoju sektora centrów usług biznesowych w Polsce. W najnowszych rankingach (Tholons 2014) jest najwyżej notowane w Europie. Aż jedna czwarta miejsc pracy w Polsce w tej branży znajduje się właśnie w Krakowie. Jarosław Pięta widzi w tym szansę, ale i zagrożenie, którym jest po pierwsze windowanie płac młodych ludzi, a po drugie zabieranie z rynku najlepszych absolwentów wyższych uczelni bez doświadczeń zawodowych. Z najnowszego Raportu Płacowego firmy Advisory Group Test Human Resources (www.raportplacowy.pl) dotyczącego centrów usług wynika, że zarobki w tych firmach są dla młodych ludzi bardzo zachęcające. Młodszy specjalista lub asystent bez doświadczenia, choć z biegłą znajomością przynajmniej jednego języka obcego, może liczyć na około 4200 zł brutto miesięcznie. Mediana płac specjalistów z dwu-trzyletnim doświadczeniem to 5000 zł. Lider zespołu (starszy specjalista) może zarobić nawet 6800 zł. Płace kadry zarządzającej są zdecydowanie wyższe. Kierownicy dostają 9500-12 500 zł, dyrektor funkcjonalny — średnio 17 500 zł, a dyrektorzy czy szefowie centrów — 17 000-40 000 zł. Roczny wzrost płac w tej branży wynosi 5-6 proc. Ale pensje to nie wszystko. Centra zachęcają do pracy również benefitami i to do wyboru przez pracowników. Najpopularniejsze są pakiety świadczeń zdrowotnych. Oferuje się też karty benefitowe (np. multisport), dofinansuje studia lub szkolenia, finansuje ubezpieczenie na życie. — Rotacja pracowników centrów wynosi około 15 proc. i z punku widzenia tej branży nie jest czymś nadzwyczajnym — mówi Jarosław Pięta. Nic nie wskazuje na to, żeby polski rynek był już nasycony centrami usług. Zdaniem ekspertów z Advisory Group Test Human Resources w najbliższych latach można się spodziewać ich dalszego rozwoju. Szacunkowo w 2016 r. liczba pracowników w centrach w Polsce wyniesie 150-170 tysięcy. [DCZ]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak, Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Centra wciąż przyciągają płacami