Zarząd Centrozap SA rozważy wystąpienie na drogę sądową przeciwko „Pulsowi Biznesu” o odszkodowanie z tytułu publikowania nierzetelnych informacji, mogących mieć istotny wpływ na bieżące funkcjonowanie Centrozap SA — tak kończy się raport bieżący spółki (6/2003) zamieszczony w piątkowym serwisie PAP. Groźnie, prawda. Ale wcześniej jest tylko śmiesznie.
Raport jest reakcją na kilkunastowierszową notatkę w piątkowym „PB”, iż Śląskie Centrum Windykacji Wierzytelności złożyło wniosek w Sądzie Rejonowym w Katowicach o ogłoszenie upadłości giełdowego Centrozapu, działającego w branży odlewniczej. Poinformowaliśmy — bo się dowiedzieliśmy. Tylko tyle i aż tyle. Specjaliści doskonale wiedzą, że taki wniosek niewiele znaczy, że jest nieodłącznym elementem relacji biznesowych pomiędzy firmami, środkiem nacisku. Słowem — niewiele mówi o spółce i jej kondycji.
Za to komunikat Centrozapu, i grożenie nam sądem, mówi znacznie więcej. Po pierwsze, komunikat ten jest ponad trzy razy dłuższy od naszej notatki, której połowę stanowi wypowiedź Ireneusza Króla, wiceprezesa Centrozapu. Po drugie, dowiadujemy się, że sporna wierzytelność, która jest podstawą wniosku, została nabyta przez ŚCWW z naruszeniem przepisów prawa, a mimo to... Centrozap dokonuje spłat (!) i zostało mu już tylko 290 tys. zł. Czy na pewno nie jest to działanie na szkodę spółki? Po trzecie, dowiadujemy się, że pan Artur Szota, prezes ŚCWW z Gliwic, jest sklepikarzem — jakby to było coś wstydliwego i miało jakiekolwiek znaczenie w sprawie.
I tylko jedno, za to rozbudowane, pytanie ogromnie nas trapi: co chciał zdementować Centrozap, bo wszystkie nasze informacje potwierdził, co było nierzetelnego w naszej informacji, o co nas w związku z tym oskarży i jakiego odszkodowania zażąda? Może 290 tys. zł?