Centrozap, który czeka na ogłoszenie upadłości, dogadał się z Dolnośląską Grupą Inwestycyjną i oddał jej władzę nad Hutą Szczecin. Tajemnicza wrocławska spółka już szuka chętnych na producenta odlewów hutniczych.
Bliżej nieznana Dolnośląska Grupa Inwestycyjna (DGI) z Wrocławia, w której prezesem jest Artur Iwanicki, prawie od dwóch miesięcy dysponuje akcjami Huty Szczecin (HSz), które przekazał jej zarząd giełdowego Centrozapu. Dlaczego tak się stało — to słodka tajemnica zarządu chylącej się ku upadkowi spółki. Jedno jest pewne. Po ogłoszeniu upadłości Centrozapu przez sąd syndyk masy upadłościowej nie będzie mógł już dysponować tymi aktywami.
Artur Iwanicki, prezes DGI, handlującej wierzytelnościami, oraz Damian Łaba, wiceprezes DGI, odmówili „PB” ujawnienia jakichkolwiek informacji o firmie i jej zamierzeniach. Ustaliliśmy jednak, że zarząd Centrozapu, którym ponownie od niedawna kieruje Ireneusz Król, przekazał DGI nieodwołalne pełnomocnictwa na dysponowanie akcjami Huty Szczecin.
— DGI ma akcje Huty Szczecin, które należały do Centrozapu — potwierdza Marek Leśniak, prezes Huty Szczecin.
Na 21 maja zarząd szczecińskiego zakładu zwołał WZA, które ma zatwierdzić sprawozdanie finansowe za 2002 r. oraz dokonać zmian w radzie nadzorczej. Po tym walnym nie będzie już kodeksowych przeszkód, aby DGI została formalnie właścicielem Huty Szczecin.
Przypomnijmy, że 2 grudnia 2002 r. Centrozap podwyższył kapitał zakładowy HSz, wnosząc aportem wierzytelności warte 35 mln zł. Dzięki temu zwiększył stan posiadania prawie do 82 proc. Tyle też walorów teraz przejmie DGI.
DGI, nie czekając na WZA, już wiosną zaczęła robić porządki w Hucie Szczecin. W kwietniu została odwołana Halina Trzcińska, prezes huty. Na jej miejsce DGI w porozumieniu z Centrozapem powołał Marka Leśniaka. Obecnie dolnośląska firma prowadzi due diligence huty. Wiele wskazuje, że Hutą Szczecin, jedynym producentem surówki odlewniczej w kraju, interesują się inwestorzy rosyjscy i polscy (i to mimo jej kłopotów finansowych). DGI prowadzi już wstępne rozmowy w tej sprawie. Wcześniej była szefowa HSz ujawniła na łamach „PB”, że zakładem zainteresowała się rosyjska firma Tułaczernet.
— Huta zamknęła 2002 r. stratą 12 mln zł, przy przychodach 45 mln zł. Początek tego roku jest również trudny. Czekamy na wznowienie produkcji. Będzie to możliwe dopiero po uzyskaniu dostaw rudy i koksu — mówi Marek Leśniak.
Prezes huty ujawnił, że udało się już podpisać umowę na dostawy rur z firmą z Półwyspu Kolskiego (Rosja). Liczy on, że ponownie uruchomienie produkcji nastąpi w połowie roku. Zakład zatrudnia 240 osób.