Jeden z dwóch niższych budynków tworzących nagrodzony na tegorocznych targach MIPIM kompleks Warsaw Spire w centrum Warszawy już wkrótce przestanie być siedzibą BNP Paribas Securities Services, centrum zajmującego się usługami powierniczymi. Choć zatrudniająca ponad 700 osób firma niedawno odnowiła chillout room i zainwestowała w biurka z regulowaną wysokością, przy których można pracować na stojąco, czeka ją wyprowadzka.

— Do końca roku chcielibyśmy mieć 900 pracowników. Niewykluczone, że wkrótce będziemy musieli zmienić biuro — mówi Richard Piskorz, szef biura, dyrektor departamentu ds. obsługi funduszy inwestycyjnych w BNP Paribas Securities Services.
Szczęśliwy splot
Otwarte w 2010 r. centrum miało początkowo przynieść bankowi oszczędności, ale teraz jest liczącą się częścią francuskiej grupy. Powodów jest kilka. Usługi powiernicze, którymi zajmuje się warszawskie centrum, dają ponad 30 proc. zwrotu na kapitale, podczas gdy na podstawowej działalności banki mają 5-10 proc. BNP Paribas Securities Services w Europie specjalizuje się m.in. w obsłudze funduszy, a to przez nie odbywa się coraz więcej globalnych inwestycji, fuzji i przejęć — dziś jest to 50-60 bln USD i ta wartość szybko rośnie. Tzw. Trump bump odbił się na giełdach, które i tak od kryzysu w 2008 r. nie dają zarobić tak jak dawniej. Polska stała się ważnym graczem na mapie sektora SSC/BPO.
— Głód wiedzy i ambicje Polaków nadal są większe niż na Zachodzie. To nasi pracownicy wyszli z inicjatywą digitalizacji i wymyślili rozwiązania, m.in. wykorzystanie podpisu elektronicznego i pracę na dwóch monitorach. Dzięki temu oszczędzamy miesięcznie 267 tys. stron! Wdrażamy też automatyzację. To kolejny pomysł z Polski. Zgłosiliśmy się do międzynarodowego konkursu w ramach grupy, dostaliśmy grant, zaczęliśmy realizować pilotażowe projekty, teraz stworzyliśmy zespół, który pracuje dla całego BNP Paribas — opowiada Richard Piskorz. Dzięki nowym pomysłom wydajność rośnie o 6 proc. rocznie, a warszawskie biuro wykonuje coraz ciekawsze procesy, np. ocena działalności zarządzających funduszami.
Złowić milenialsa
Więcej pracy to — nawet przy rosnącej wydajności — więcej pracowników. BNP Paribas Securities Services szuka kandydatów w tradycyjny sposób, ale także kusi wpisami na Facebooku, które pokazują, że centrum jest przyjaznym miejscem do pracy.
— Idealny kandydat zna instrumenty finansowe i zagadnienia rynku kapitałowego, płynnie posługuje się angielskim i drugim językiem obcym, sprawnie używa Excela, jest szybki i dokładny, a do tego dobrze współpracuje w zespole i jest otwarty na nowe inicjatywy — mówi Anna Raciborska, szefowa HR w BNP Paribas Securities Services.
Przyznaje, że idealnych kandydatów jest niewielu, więc firma szkoli swoich pracowników. BNP Paribas stawia na zróżnicowanie zatrudnienia, dlatego 1/3 to absolwenci, 1/3 — osoby z 1-2-letnim doświadczeniem, a reszta — eksperci i menedżerowie z doświadczeniem w branży finansowej. Ponad 15 proc. pracowników warszawskiego biura to obcokrajowcy, najwięcej jest Ukraińców, sporo Hindusów i Francuzów, którzy trafili do Polski w ramach korporacyjnej wymiany.