Ceny polis OC pod presją nowych regulacji

Nawet 1 mld zł rocznie mogą kosztować ubezpieczycieli nowe wytyczne nadzoru w sprawie szkód osobowych. Zapłacą za nie kierowcy

Szykuje się kolejne finansowe obciążenie dla ubezpieczycieli. Od początku roku zaczną obowiązywać nowe rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące szkód osobowych. Mają one standaryzować proces likwidacji tego typu. Dla branży oznacza to nowe, potężne koszty. Według Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), w przyszłym roku mogą one sięgnąć nawet 1 mld zł. Będzie to dla nich kolejny impuls do podnoszenia cen polis OC komunikacyjnego. PIU oparła się na szacunkach Deloitte. Dwa lata temu ta sama firma doradcza wyliczyła, że wprowadzenie regulacji KNF, dotyczących standaryzacji likwidacji szkód komunikacyjnych, będzie kosztowało branżę rocznie 1,2 mld zł. Te szacunki niewiele minęły się ze stanem faktycznym.

Zobacz więcej

Shuets Udono, flickr CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons

Łatanie dziury

Katarzyna Grześkowiak, wiceprezes InterRisk, zwraca uwagę, że w ubiegłym roku wartość odszkodowań z tytułu polis OC komunikacyjnego poszła w górę o 15 proc. i sięgnęła rekordowej kwoty 6,8 mld zł. Doprowadziło to do rekordowej straty 1 mld zł na tym segmencie produktowym. Reakcją ubezpieczycieli były ostre podwyżki cen, które uderzają kierowców mocno po kieszeniach. W ten sposób branża stara się zasypać wyrwę w wynikach finansowych.

— W takiej sytuacji najważniejsze jest to, by nikt na rynku nie uległ pokusie dumpingu cenowego — mówi Katarzyna Grześkowiak. Dlatego wśród ubezpieczycieli spory niepokój wzbudziła czwartkowa wypowiedź Michała Krupińskiego, prezesa PZU, który w Polskim Radiu ocenił, że fala podwyżek zbliża się do końca.

— Jesteśmy już bliscy końca trendu, jeśli chodzi o zwyżki ubezpieczeń OC — mówi szef PZU. Jego konkurenci obawiają się, że państwowy gigant będzie chciał wrócić do agresywnej walki o klientów w celu zwiększenie swoich udziałów rynkowych. W pierwszej połowie roku zwiększył on przypis składki z komunikacyjnego OC o ponad 40 proc., co pozwoliło mu powiększyć udział rynkowy w tym segmencie o 4 pkt. proc.

Koszty po latach

Z danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) wynika, że w jego

Największym obciążeniem dla Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego są wypłaty z tytułu szkód osobowych, które zdarzyły się w 2007 r. i wcześniej. Na ten cel poszło aż 55 proc. kwoty wypłaconej w 2015 r. przez fundusz, czyli 72 mln zł.

przypadku największym obciążeniem są wypłaty z tytułu szkód osobowych, które zdarzyły się w 2007 r. i wcześniej. Na ten cel poszło aż 55 proc. pieniędzy wypłaconych w 2015 r. przez UFG, czyli 72 mln zł. Sława Cwalińska--Weychert, wiceprezes UFG, ocenia, że podobnie może być w przypadku firm ubezpieczeniowych.

— Największa część świadczeń jest obecnie wypłacana osobom, które dopiero teraz, po kilkunastu latach od wypadku, wystąpiły z roszczeniami o zadośćuczynienie za śmierć kogoś z rodziny w wypadku drogowym — podkreśla Sława Cwalińska-Weychert.

Na wypłatę odszkodowań za stare szkody zrzucają się wszyscy kierowcy, którzy obecnie kupują polisy komunikacyjne. Bartłomiej Krupa, szef Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych oraz członek zarządu kancelarii odszkodowawczej Votum, ocenia, że portfel starych szkód będzie jeszcze obciążał ubezpieczycieli przez okres pięciu lat.

Nie oznacza to jednak, że branża może zacisnąć zęby i po prostu przeczekać ten okres. Kancelarie odszkodowawcze, których biznes koncentruje się na pośrednictwie w odzyskiwaniu jak największych świadczeń za szkody ubezpieczeniowe, już teraz szukają nowych możliwości zarabiania.

Wśród ich pomysłów jest rozruszanie rynku świadczeń dla osób, których członkowie rodzin są w stanie śpiączki po wypadku komunikacyjnym. Starają się także rozruszać rynek odszkodowań za tzw. whiplash, czyli uszkodzenia kręgosłupa na odcinku szyjnym. Bartłomiej Krupa twierdzi, że jeszcze kilka lat temu ubezpieczyciele płacili za tego typu urazy. Dziś masowo odrzucają takie szkody. © Ⓟ

OKIEM ANALITYKA

Nie ma odwrotu od wzrostu cen

MARCIN BRODA

analityk firmy OGMA

Głównym czynnikiem, który powoduje, że ubezpieczyciele podnoszą ceny polis komunikacyjnych, są finanse. W ubiegłym roku na tym segmencie branża straciła ponad 1 mld zł. W tym roku ta strata może być jeszcze większa i może wynieść nawet 1,5 mld zł. To sprawia, że podwyżki i tak musiałyby się wydarzyć. Decyduje o tym po prostu stan finansów ubezpieczycieli. Pozostałe czynniki mogą tylko przyśpieszać lub zwalniać wzrost cen. Tak było, jeśli chodzi o wytyczne w sprawie likwidacji szkód komunikacyjnych, które na pewno pomogły ubezpieczycielom w podjęciu decyzji o podnoszeniu cen. Głównym problemem ubezpieczycieli w segmencie szkód osobowych nie będzie nowa rekomendacja KNF. Jeśli ustandaryzuje ona sposób wypłaty świadczeń z tytułu szkód osobowych, to może nawet pomóc branży. Ubezpieczyciele mają problem z nieprzewidywalnością wyroków sądowych. W podobnych sprawach dwa różne sądy mogą wydać kompletnie różne wyroki, co sprawa, że segment szkód osobowych jest bardzo nieprzewidywalny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / Ceny polis OC pod presją nowych regulacji