materiały budowlane Już nie drożeje, ale jeśli nawet będzie taniej, to nieznacznie
Wydaje się, że gorączka na rynku materiałów budowlanych już opadła. Ceny także spadły, ale nikt się nie łudzi, że wrócą do poziomu sprzed roku.
Od 2006 r. na polskim rynku utrzymuje się bardzo wysokie zapotrzebowanie na materiały budowlane. Mimo że ceny już nie wariują, rynek jeszcze się nie ustabilizował.
— Na cenę cementu siły popytu i podaży mają wpływ pośredni. Najważniejsze czynniki, które ją kształtują, związane są bezpośrednio z kosztami wytwarzania i dystrybucji. Wysoki popyt sprawił, że producenci musieli importować cement i pokrywać koszty transportu — mówi Rüdiger Kuhn, prezes firmy Cemex Polska.
Duży wzrost, mały spadek
Ceny materiałów, których brakowało, przez rok wzrosły nawet o 200 proc., ale ostatnio spadły o 20-30 proc. i ustabilizowały się na tym poziomie.
— Zmniejszyły się kolejki w składach budowlanych. W większości z nich nie ma już długoterminowych zapisów na materiały. Zasadniczy wpływ na uspokojenie cen miał import. Wiosną tego roku ponad 30 proc. cegieł i pustaków sprzedanych w kraju pochodziło właśnie z importu. Teraz sytuacja wraca do normy. Nadal za granicą kupujemy stal żebrowaną, cement, cegły i pustaki, bloczki z betonu komórkowego, wełny szklane, płyty OSB, siatki podtynkowe i drewno — wylicza Bogdan Panhirsz, dyrektor handlowy Grupy Polskie Składy Budowlane.
Jego zdaniem, hurtownie mają nawet nadmiar materiałów, dlatego ceny spadają. Cegła i materiały ścienne z betonu staniały o 20-30 proc., materiały izolacyjne o 4-8 proc. Do ubiegłorocznego poziomu cen, co prawda, jeszcze daleko, ale duże zapasy i malejący popyt wróżą dalsze obniżki.
Wyhamowanie sprzedaży w Grupie Atlas rozpoczęło się już w maju i czerwcu. Dystrybutorzy mieli wtedy magazyny pełne produktów, znaczną część środków finansowych musieli przeznaczyć na zakup deficytowych wówczas pustaków, cegieł, cementu, których ceny wzrosły o kilkaset procent. Obecnie sprzedaż grupy jest większa niż w ubiegłym roku, jednak nie rośnie już tak, jak w pierwszym kwartale.
— To nie jest już szaleństwo zakupów, z jakim mieliśmy do czynienia w pierwszym kwartale, gdy obroty samej spółki matki wzrosły o 32 proc. w porównaniu z takim samym okresem roku ubiegłego. Ceny naszych produktów wzrosły od kwietnia średnio o 5 proc., czyli znacznie mniej niż innych materiałów budowlanych. Cegła w tym czasie zdrożała o 165 proc., bloczki gazobetonowe o 138 proc., wełna mineralna o 50 proc. — wylicza Ewa Pira, dyrektor ds. rynku Grupy Atlas.
Polskie ceny materiałów budowlanych zrównały się z poziomem cen za zachodnią granicą. Dlatego można się spodziewać ich stabilizacji, bo import stał się opłacalny. Nie należy jednak liczyć na spadki.
— Wzrosty cen materiałów budowlanych rzędu 100 czy 150 proc. należy zaliczyć do skrajnych przypadków. Dotyczyły one określonych tygodni i tylko wybranych miejsc Polski, gdy materiałów przejściowo brakowało w składach budowlanych. Taka sytuacja miała miejsce w województwie mazowieckim, gdzie wykupiono zapasy materiałów, a po kilku tygodniach uzupełniono braki, przywożąc materiały z innych części Polski. Województwo zachodniopomorskie to przykład odmiennej podaży. Tu są one na bieżąco sprowadzane z Niemiec — mówi Paweł Grząbka, dyrektor zarządzający CEE Property Group.
Rynek będzie rósł
Przyszłość jawi się optymistycznie — Mistrzostwa EURO 2012 wymuszą wiele inwestycji budowlanych i infrastrukturalnych. Wzrasta liczba pozwoleń na budowę, zarówno domów jednorodzinnych, hoteli i pensjonatów, jak i obiektów gospodarczo-inwentarskich.
— Przeszkodą dla branży będą braki surowcowe. Mogą być kłopoty z cementem, jeśli sprawa limitów emisji dwutlenku węgla nie zostanie rozwiązana. Brakuje też kadry z powodu emigracji zarobkowej. Branża obawia się także wysokich kosztów pracy oraz braku planów zagospodarowania przestrzennego — wylicza Ewa Pira.
Emil Górecki