Rosną szanse na kolejną obniżkę stóp procentowych. To zasługa tańszego paliwa i żywności.
Listopadowy wskaźnik cen zaskoczył nawet największych optymistów. W stosunku do października ceny spadły o 0,2 proc., a w ujęciu rocznym inflacja wyniosła 1 proc. po 1,6 proc. odnotowanych przed miesiącem — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego.
— To bardzo pozytywne zaskoczenie. Spadły ceny wielu towarów i usług, w tym żywności i paliw. To efekt sytuacji na światowych rynkach ropy i umocnienia złotego, a także blokady polskiego eksportu do Rosji, przez co zwiększyła się podaż żywności na polskim rynku — komentuje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Nie tylko żywność
Ceny żywności spadły w listopadzie o 0,4 proc., a paliw o 2,2 proc.
— Gdyby nie to, ceny pozostałyby na poziomie sprzed miesiąca. To oznacza, że ostatnie wahania inflacji wywołane są czynnikami natury podażowej, a presji inflacyjnej praktycznie nie ma i są bardzo niewielkie szanse na to, że się w najbliższych miesiącach pojawi — uważa Marcin Mróz, główny ekonomista Societe Generale.
Także zdaniem Macieja Relugi, inflacja w następnych miesiącach będzie niska.
— Rada Polityki Pieniężnej powinna pozostać przy łagodnym nastawieniu. Teraz jest zbyt wcześnie, by myśleć o podwyżkach stóp — mimo że robią to inne banki centralne. Widzę większą szansę na obniżkę — uważa ekonomista BZ WBK.
Konsensusu w tej kwestii nie ma wewnątrz samej RPP. Marian Noga stwierdził w wywiadzie dla agencji ISB, że inflacja wróci po II kwartale do celu NBP, czyli 2,5 proc., a „cały wzrost gospodarczy będzie tworzył presję na inflację”. Innego zdania jest Mirosław Pietrewicz z RPP, którego zdaniem w 2006 r. inflacja może się nawet specjalnie nie zbliżyć do celu NBP, a sama obniżka stóp byłaby uzasadniona psychologią.
— Chodzi o stworzenie klimatu dla inwestowania, pokazania, że nastawienie władz monetarnych jest pozytywne dla rozwoju — powiedział Mirosław Pietrewicz.
Bilans też dobry
Lepsze od oczekiwań okazały się też informacje o bilansie płatniczym. Deficyt na rachunku bieżącym wyniósł 253 mln EUR, jednak w obrotach towarowych odnotowaliśmy 44-milionową nadwyżkę.
— Pozytywne tendencje w eksporcie utrzymują się. Mocny złoty nie jest barierą dla polskich przedsiębiorców, którzy doskonale odnaleźli się na konkurencyjnym rynku. Eksport wciąż jest głównym motorem wzrostu — uważa Grzegorz Maliszewski z Banku Millennium.