Chcą tańszej obcej mowy

opublikowano: 10-09-2012, 00:00

Firmy szukają kursów językowych głównie dla menedżerów

Według przedstawicieli szkół językowych zainteresowanie firm ich ofertą nie maleje.

— W naszym przypadku utrzymuje się na podobnym poziomie przez cały rok, a obecnie odnotowujemy nawet lekki wzrost. Wszystko tak naprawdę zależy też od okresów budżetowych w firmach — twierdzi Anna Lewandowska z Profi-Lingua. Także Agnieszka Kaczmarczyk z Centrum Języków Obcych Archibald przekonuje, że w ostatnim półroczu wzrosło zainteresowanie kursami właśnie klientów instytucjonalnych.

Wracają, ale oszczędzają

— To firmy z różnych branż. Po czasach kryzysu, kiedy wiele firm rezygnowało z inwestowania w pracowników, często ograniczając niemal do zera wydatki na szkolenia, powoli wracają do nas zainteresowani kontynuowaniem nauki. Choć teraz częściej wybierają tańsze rozwiązania — mówi Agnieszka Kaczmarczyk. Te tańsze rozwiązania to np. zajęcia tylko raz w tygodniu albo w mniej popularnych, a przez to tańszych godzinach.

Łukasz Kagankiewicz, specjalista ds. szkoleń w Unilever Polska, potwierdza, że firma nie ograniczyła liczby szkoleń językowych, tym bardziej, że od maja 2011 r. realizuje zajęcia dofinansowane z budżetu Unii Europejskiej.

— W ramach tego projektu rozwijamy także kompetencje językowe pracowników poprzez kursy angielskiego. Na co dzień wspieramy także wszystkich pracowników, którzy ze względu na zmianę zakresu obowiązków na nowym stanowisku muszą usprawnić komunikację w tym języku — opowiada Łukasz Kagankiewicz.

Podobnie jest w innych przedsiębiorstwach. Beata Krawczyk, starszy specjalista ds. komunikacji korporacyjnej w Nestle Polska, informuje, że ta firma umożliwia naukę angielskiego osobom, które bez kontynuowania nauki nie mogą wypełniać swoich obowiązków.

— Dla pracowników przygotowujemy propozycje nauki grupowej i indywidualnej. W najbliższym czasie planujemy także wprowadzenie e-learningowych kursów językowych. W uzasadnionych przypadkach, jeśli wymaga tego zajmowane stanowisko, umożliwiamy również naukę innych niż angielski języków — mówi Beata Krawczyk.

Raczej dla kierowników

Choć w Archibaldzie, jak twierdzi Agnieszka Kaczmarczyk, widać zainteresowanie szkoleniami zarówno dla kadry menedżerskiej, jak i dla pracowników niższego szczebla, to nie jest regułą. Część firm szkoli wyłącznie menedżerów, część wszystkich pracowników, którzy wyrażą chęć nauki języka.

Są też takie, które przeznaczają określoną pulę na szkolenia i pozwalają pracownikom decydować o ich zakresie. Jednak w sumie prawie połowa szkoleń językowych, które wykupują firmy, jest przeznaczona dla menedżerów.

— U nas 40-50 proc. szkoleń dla klientów korporacyjnych to indywidualne zajęcia dla kadry menedżerskiej. Zwykle ma ona duże oczekiwania co do jakości, dlatego wybierają renomowane szkoły, gwarantujące wysoki poziom kursów. Nie chcą tracić czasu na nieefektywne szkolenia. Coraz większego znaczenia nabiera kontrola postępów, skuteczności nauczania. Po latach kryzysu firmy bardzo uważnie wydają pieniądze — komentuje Agnieszka Kaczmarczyk.

Informuje również, że coraz mniej jest chętnych na niedawno jeszcze popularne kursy business english. Widać zaś wyraźne zainteresowanie kursami ogólnymi, wzbogaconymi o specjalistyczne dla danej branży słownictwo.

— Podobnie jak w innych segmentach sektora usług dominuje oczekiwanie personalizacji oferty. Są klienci, którzy chcą się skupić się na nauce technik negocjacyjnych czy zapoznać się z obyczajami konkretnego kręgu kulturowego i szkoła na takie oczekiwania musi odpowiedzieć elastyczną ofertą — podkreśla Agnieszka Kaczmarczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy