Chełmek pilnie szuka 2 mln zł
Południowe Zakłady Przemysłu Skórzanego Chełmek być może do połowy roku znajdą inwestora, który wniesie do spółki 2 mln zł.
— Zakładem interesuje się kilku inwestorów z branży. Bardzo dobrze układa się współpraca z Niemcami, ale wolelibyśmy inwestora polskiego — mówi Franciszek Matyja, prezes Chełmka.
Zanim jednak firma pozyska inwestora, musi uregulować sprawy majątkowe.
— Trzeba pozbyć się zbędnego majątku nieprodukcyjnego, bo ten balast powoduje, że za Chełmek potencjalny inwestor musiałby zapłacić 20 mln zł. Musiałby także spłacić zadłużenie spółki, co obniżyłoby jej atrakcyjność — dodaje Franciszek Matyja.
Chełmek przeprowadził już ugodę bankową. Wierzyciele za długi otrzymali część akcji. Głównymi udziałowcami spółki są teraz Skarb Państwa — 40 proc., BPH —20 proc., Bank Handlowy — 5 proc. i gmina Chełmek — 5 proc.
— Nie chciałbym mówić o wysokości pozostałego zadłużenia. Mamy kłopoty z uporaniem się z zaległościami wobec ZUS — tłumaczy prezes spółki. Miesięczne obroty Chełmka wynoszą 1,5 mln zł.
W chełmskim przedsiębiorstwie pracuje 700 osób.
— Chcemy zredukować zatrudnienie o 200 osób. Czekamy z tym jednak do czasu decyzji ministerstwa skarbu o ewentualnej dodatkowej pomocy dla zwalnianych. Nieoficjalnie mówi się, że z przemysłu lekkiego odejdzie 100 tys. osób, więc być może rząd opracuje dla nich jakiś pakiet socjalny — przypuszcza Franciszek Matyja. KJ