Chemikalia uciekają na drogi

Jarosław Machowiak
opublikowano: 2004-01-08 00:00

Producenci i hurtownicy chemikaliów coraz częściej dochodzą do wniosku, że warto zaufać dystrybutorom, inwestującym w jakość usług.

Nadchodzi czas specjalistów. Także tych od dystrybucji, znających się nie tylko na zasadach logistyki, ale też będących w stanie zagwarantować wysoki poziom bezpieczeństwa transportu i przechowywania towarów.

— Użytkowane przez nas obiekty muszą spełniać surowe wymagania techniczne dla magazynów chemicznych. Wyposażone są w rampy, bocznice kolejowe i urządzenia do sprawnego i bezpiecznego załadunku wagonów i samochodów ciężarowych — mówi Marek Jarawka z firmy Brenntag.

Kosztowne jest także wyposażanie obiektów w specjalistyczny sprzęt i maszyny oraz przeszkolenie pracowników.

Wyłączanie kosztów związanych z przechowywaniem i transportem produktów i surowców stanowi dużą oszczędność dla producentów i hurtowników.

Specjalista do transportu

Wiele firm, w tym także dystrybucyjnych, zrezygnowało już z utrzymywania własnego taboru. Sprowadzając towar od producenta do swoich magazynów, korzystają coraz częściej z usług specjalistów. Brenntag przez dłuższy czas utrzymywał własną flotę pojazdów specjalistycznych. Ostatecznie z tego zrezygnował, decydując się na outsourcing.

Podobnie postępuje wiele innych firm. Ograniczają się zwykle do użytkowania pojazdów przewożących bezpieczne ładunki, resztę zostawiając specjalistom.

— Nie jesteśmy najtańsi, ale trzeba pamiętać, że z jednej strony są firmy oferujące ceny wyższe od naszych, a z drugiej — takie, których stawki są niższe. Klient sam musi zdecydować, czy woli zapłacić za transport mniej, narażając się na dodatkowe koszty w przypadku awarii — mówi Mirosław Godlewski, prezes firmy DEC, kontrolującej ponad 50 proc. przewozów cysternami kolejowymi.

DEC należy do amerykańskiego koncernu GATX. Dzierżawi oraz naprawia i produkuje wagony, między innymi służące do przewozu paliw i specjalne, nierdzewne, do transportowania substancji agresywnych. DEC zarządza 11 tys. cystern. W ciągu trzech lat działania po sprywatyzowaniu DEC ośmiokrotnie zwiększył wartość usług na rynkach zagranicznych.

Jednak spółka nie jest wolna od problemów.

— Udział kolei w transporcie ogółem zmniejsza się w Polsce. Jednym z głównych powodów są stale podwyższane stawki przewozowe. W efekcie rośnie zainteresowanie przewozami samochodowymi — dodaje prezes DEC.

Wbrew tendencjom

Polska idzie pod prąd europejskich tendencji. Przewozy kolejowe są bezpieczniejsze i tańsze, co dawno już zrozumiano na Zachodzie. Logika nakazuje więc stymulowanie przewozów kolejowych, czego u nas się nie robi.

— Liczymy, że walka konkurencyjna po wejściu Polski do Unii wymusi obniżki taryf, a co za tym idzie, zwiększy opłacalność korzystania z takich firm jak nasza — mówi Mirosław Godlewski, podając przykład Niemiec, gdzie lokalni operatorzy zmniejszyli dominującą rolę kolei państwowych.

— Myśląc o przyszłości firmy w Polsce, chcemy mocniej zaangażować się w transport produktów chemicznych. Do niedawna przewoziliśmy tylko paliwa i gaz LPG, teraz dysponujemy taborem także do transportu innych produktów — mówi Mirosław Godlewski.

Jego optymizmu nie mogą jednak podzielać inne firmy. Na polskim rynku panuje potężny tłok. O ile DEC kontroluje około 56 proc. przewozów kolejowych cysternami w Polsce, o tyle resztą tortu dzieli się kilkunastu konkurentów.

Tymczasem klienci coraz częściej wybierają tańszy transport drogowy. Tańszy, bo cysterny samochodowe poruszają się po drogach bez konieczności płacenia operatorowi za korzystanie z nich. Niższe są też koszty zakupu i eksploatacji taboru.