Chińczycy raczej nam stadionów nie zbudują

Kamil Kosiński
23-09-2008, 00:00

Tylko w trzech miastach budowniczymi obiektów sportowych na EURO 2012 mogą być firmy z Chin. Ale ich szanse na zwycięstwa w przetargach nie są duże.

Azjatyckie firmy nie zawsze spełniają kryteria przetargów

Tylko w trzech miastach budowniczymi obiektów sportowych na EURO 2012 mogą być firmy z Chin. Ale ich szanse na zwycięstwa w przetargach nie są duże.

Po powrocie z igrzysk olimpijskich w Pekinie minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki obwieścił wszem i wobec, że tamtejsze fir- my budowlane są bardzo zainteresowane realizacją polskich inwestycji związanych z przygotowaniami do Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r. Nie omieszkał dodać, że są w stanie zaoferować ceny o połowę niższe od proponowanych przez dotychczasowych oferentów. Podobne deklaracje składał, zarówno przed swoją kolejną wyprawą do Chin, którą po kilku dniach od powrotu z igrzysk odbył z wicepremierem Grzegorzem Schetyną, jak i po niej.

— Chińskie firmy są przygotowane, żeby w Polsce przed EURO 2012 zbudować wszystko: autostrady, metro, stadiony, szybkie koleje — powiedział po powrocie z tej eskapady.

Ostatnio zaś podobną deklarację złożył 11 września, podczas panelu "Największy plac budowy w Europie — inwestycje na EURO 2012", który był częścią Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Próbowaliśmy dowiedzieć się, na jakiej podstawie minister pokłada tak wielkie nadzieje w chińskich firmach, a szczególnie, na jakiej podstawie liczy, że zaoferują one ceny znacząco niższe od firm europejskich, pozostając jednocześnie w zgodzie z polskimi przepisami dotyczącymi BHP i prawa pracy. W odpowiedzi na nasze pytania biuro prasowe Ministerstwa Sportu i Turystyki przysłało tylko komunikat następującej treści: "Każda firma ma równe szanse i będzie traktowana na tych samych zasadach, niezależnie od tego, czy myślimy o podmiotach gospodarczych zarejestrowanych w Polsce, podmiotach gospodarczych zarejestrowanych w jednym z krajów członkowskich Unii Europejskiej, czy podmiotach spoza obszaru Unii. Wszelkie podmioty biorące udział w procesie inwestycyjnym będą musiały spełnić wymogi przewidziane zarówno prawem polskim, jak i prawem unijnym.

Aktywność Ministra Drzewieckiego w tym zakresie ukierunkowana jest na działania mające na celu zachęcenie do wzięcia udziału w procedurach przetargowych jak największej liczby podmiotów gospodarczych mających doświadczenie w realizacji projektów infrastrukturalnych, co w znacznej mierze zwiększy konkurencyjność składanych ofert. Zwiększenie konkurencyjności pozwoli uniknąć sytuacji, w której oferowana cena nawet dwukrotnie przewyższa koszt inwestycji ustalonej na podstawie analiz ekspertów (przykład — przetarg na drugą linię metra w Warszawie)".

Niewiele do zrobienia

Zapowiedzi ministra dotyczyły całości inwestycji związanych z EURO 2012. My postanowiliśmy skoncentrować się na samych stadionach i rozpoczęliśmy poszukiwania chińskich firm w terenie — zarówno w czterech miastach, które wytypowano na razie w Polsce do rozgrywania meczów, jak i w dwóch czekających na swoją szansę na ławce rezerwowych. Z zebranych przez nas informacji wynika, że firmy z Państwa Środka znaczącego udziału w budowie obiektów sportowych związanych z EURO 2012 mieć u nas nie będą. Głównie dlatego że w trzech z sześciu miast stadiony w znacznej mierze są już zbudowane. Tak jest w Chorzowie, Krakowie i Poznaniu.

Na Śląsku do zakończenia modernizacji stadionu pozostało w zasadzie tylko wykonanie zadaszenia i przebudowa jednej trybuny. Trochę więcej prac zostało w Małopolsce i Wielkopolsce.

— Musimy wybudować jeszcze dwie trybuny i parkingi. Obecnie trwa procedura przetargowa, której rozstrzygnięcie planujemy na 7 października — mówi Barbara Janik, dyrektor biura ds. EURO 2012 w krakowskim magistracie.

W Poznaniu z czterech trybun gotowa jest jedna. Ale druga jest już w trakcie odbiorów technicznych. Pozostało zbudowanie dwóch i zadaszenie trzech trybun.

— Przetarg jest ogłoszony. Chcielibyśmy go rozstrzygnąć w listopadzie. Firmy na razie pobierają dokumentację, więc nie wiemy, kto w rzeczywistości złoży ofertę — zaznacza Ryszard Dembiński, prezes spółki Euro Poznań 2012.

Szanse mają niewielkie

Duże przetargi na budowę stadionów pozostają nierozstrzygnięte w Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu. Na Mazowszu i Dolnym Śląsku wyjaśniona jest tylko kwestia robót przygotowawczych — rozbiórki, wycinki drzew itp. Na Pomorzu przetarg na roboty ziemne i melioracyjne odbywa się równolegle z przetargiem na generalnego wykonawcę stadionu. Ale na razie nic nie wskazuje, aby Chińczycy mieli zdobyć to zlecenie.

Na generalne wykonawstwo obiektów we Wrocławiu i Gdańsku chiński biznes pewne szanse ma. Głównie dlatego że w ogóle przystąpił do przetargów.

— Do przetargu na generalnego wykonawcę stanęło dziewięciu oferentów. Są wśród nich firmy belgijskie i niemieckie, ale też dwie chińskie. Na dniach zawęzimy grupę oferentów do pięciu, których zaprosimy do składania ofert cenowych i prawdopodobnie w listopadzie podpiszemy umowę z wybranym wykonawcą — informuje Hanna Domagała, dyrektor biura ds. EURO 2012 we wrocławskim Urzędzie Miejskim.

Warunkiem otrzymania zlecenia we Wrocławiu jest doświadczenie oferenta w budowie obiektów sportowych (stadionów lub hal) na minimum 30 tys. widzów. Podobny warunek postawiono w Gdańsku i zdaniem szefa spółki Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012 (BIEG 2012), jest to warunek, którego jeden z chińskich oferentów może nie spełnić. W Gdańsku stanęło bowiem do przetargu również dziewięciu oferentów, w tym siedmiu tych samych co we Wrocławiu. W tej siódemce są zaś te same dwie firmy chińskie (jedna w konsorcjum z polską).

— Pięciu oferentów poprosiliśmy o uzupełnienie dokumentów. W grupie tej były też firmy chińskie. Termin minął 19 września, ale dokumenty muszą jeszcze ocenić prawnicy i finansiści. Myślę jednak, że jedna z chińskich firm ma małe szanse na rzeczywisty udział w przetargu. Nie udokumentowała bowiem doświadczenia w budowie obiektu sportowego na 30 tys. krzesełek. Owszem, uczestniczyła w budowie takich stadionów jako wykonawca konstrukcji stalowych. Ale naszym warunkiem było doświadczenie w roli generalnego wykonawcy — tłumaczy Ryszard Trykosko, prezes BIEG 2012.

Warunku doświadczenia w generalnym wykonawstwie obiektów sportowych nie stawiają natomiast w Warszawie. Tam kryterium wstępnej selekcji potencjalnych budowniczych Stadionu Narodowego jest po prostu potencjał ekonomiczny przedsiębiorstw zainteresowanych zleceniem.

— Doświadczenie w budowie stadionów nie może być kryterium selekcji wykonawców, bo w Polsce przez lata dużych obiektów sportowych się nie budowało. Ostatnio powstał stadion w Kielcach, ale to obiekt na 14 tys. widzów, a więc nieporównywalny z naszym projektem — zaznacza Marcin Hadaj, rzecznik Narodowego Centrum Sportu.

Kto będzie chciał budować na gruzach Stadionu Dziesięciolecia, dowiemy się jednak dopiero za kilka tygodni. Po prostu oferty będzie można składać dopiero od 6 października 2008 r. Być może będą wśród nich również propozycje Chińczyków. Ale jeśli nawet, to nie ma pewności, że właśnie oni wygrają.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Chińczycy raczej nam stadionów nie zbudują