Państwo Środka obawia się handlowych konsekwencji (czytaj ograniczeń) wstąpienia nowych krajów do Unii. Rosja jest bardziej powściągliwa.
Rozszerzenie Unii o dziesięć państw spowoduje zmiany w stosunkach handlowych nowych członków z tzw. krajami trzecimi, a największe z Rosją i Chinami. Twarde stanowisko Moskwy, która nie chciała objąć dziesiątki debiutantów umową z UE, ostatnio nieco złagodniało. Kompromis Kremla ma polegać na utrzymaniu dotychczasowych zasad eksportu z Rosji na rynku dziesiątki. Zdaniem Maxima Med-vedkova, wiceministra gospodarki Rosji, uzgodniono już procedury, które umożliwią rosyjskim eksporterom zarówno utrzymanie obecnych warunków eksportu, jak i możliwość ich szybkiej zmiany.
Tygrysie pazurki
Teraz głos podnosi milczący dotąd Pekin. Powołując się na umowy w ramach Światowej Organizacji Handlu, żąda odszkodowań. Niewykluczone, że na podobną akcję zdecydują się także Stany Zjednoczone, Japonia czy Australia.
— Chiny będą się domagać od Unii odszkodowań za straty w wymianie handlowej, jakie poniosą w związku z rozszerzeniem UE o dziesięć nowych państw, w tym o Polskę — podał „China Daily”.
U podstaw takich roszczeń — wyjaśnia chińska gazeta — leżeć ma wygaśnięcie umów dwustronnych, zawartych przez Chiny z krajami wchodzącymi do Unii 1 maja. Część tych porozumień zakłada swobodny eksport do tych krajów m.in. butów, wyrobów ceramicznych i naczyń stołowych, których import do UE poddany jest ograniczeniom.
Karuzela negocjacji
Chiny wzorem Rosji rozpoczęły rozmowy z UE i uparcie domagają się obniżki ceł na konkretne towary oraz zwiększenia unijnych kwot importowych na artykuły sprowadzane z Kraju Środka.
Wartość chińskiego eksportu do krajów wchodzących do UE wyniosła w 2003 r. nie więcej niż 6 mld USD, podczas gdy w tym czasie „piętnastka” sprowadziła z Chin towary za sumę 72 mld USD.