Od „zawsze” tym bankiem centralnym, którego ruchy były najuważniej śledzone
przez inwestorów i spekulantów na całym świecie, była amerykańska Rezerwa
Federalna.
„Ostatnie zachowanie rynków finansowych sugeruje, że być może w
tym cyklu będziemy mieli do czynienia z odmienną sytuacją. Poniedziałkowe
osłabienie rynków akcji tłumaczone było negatywną reakcją na raport banku Morgan
Stanley przewidujący liczne podwyżki stopy rezerw obowiązkowych dla chińskich
banków, z których najbliższa nastąpi niebawem” – czytamy w najnowszym komentarzu
Wojciecha Białka, głównego analityka CDM Pekao.
Według znanego eksperta, jeśli rozpoczęta w styczniu przez chińskie władze
monetarne kampania zaostrzania polityki pieniężnej się powiedzie, to skuteczne
schłodzenie popytu występującego w chińskiej gospodarce wywoła szereg bardzo
istotnych konsekwencji na przykład na rynkach wielu surowców (których Chiny są
głównym konsumentem).
„Ewentualna bessa na rynkach towarowych miałaby z
kolei duże znaczenie dla koniunktury na „rynkach wschodzących”, z których wiele
to w dużej mierze przede wszystkim producenci surowców” – przewiduje analityk.
Białek zauważa, że styczniowo-lutowa wyprzedaż na rynkach akcji rozpoczęła
się dwa dni po pierwszej od 2008 roku podwyżce stopy rezerw obowiązkowych dla
banków w Chinach podjętej 18 stycznia. Druga taka decyzja – z 25 lutego –
wyznaczyła wtórne minimum cen akcji na świecie.
„Jak z tego wynika należy
obecnie uważnie obserwować sytuację w Chinach, bo kolejne zaostrzenie polityki
pieniężnej może ponownie wywołać negatywne reakcje na rynkach akcji” – ostrzega
analityk CDM Pekao.
Białek przypomina, że w poprzednim cyklu chiński bank centralny podnosił
stopę rezerw obowiązkowych aż 19 razy pomiędzy połową 2006 a połową 2008 roku
zanim na rynku surowców rozpoczął się krach. Obecnie stopa rezerw obowiązkowych
w Chinach jest już na poziomie takim jak po 13-tej podwyżce w poprzednim cyklu z
grudnia 2007 roku.