Co było pierwsze: jajko czy kura?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-12-01 00:00

Nie zajmowalibyśmy się dylematem zawartym w tytule, bo ma on charakter raczej filozoficzny, gdyby nie fakt, że nowe wątki do tej nie kończącej się dysputy wnieśli politycy.

Kilka tygodni temu — jak ten czas szybko leci — premier Marcinkiewicz był łaskaw powiedzieć, że nie możemy obniżyć pozapłacowych kosztów pracy, gdyż nas na to nie stać z racji... wysokiego bezrobocia. Bo przecież, między innymi, z tych wpływów wypłacane są zasiłki dla bezrobotnych. Wprawił tym w zdumienie i zakłopotanie wszystkich ekonomistów, ze swoimi doradcami na czele. Bo oczywiście ma rację: z tych wpływów wypłacane są zasiłki. Tyle tylko, że jeżeli nie obniży się pozapłacowych kosztów pracy, to nie obniży się bezrobocia, tylko je zwiększy. Trzeba więc będzie więcej pieniędzy na zasiłki, więc zwiększy się te koszty, co spowoduje zwolnienia kolejnych pracowników. I tak bez końca. Prawdziwa kwadratura koła.

Teraz z kolei, znana z niekonwencjonalnych i kontrowersyjnych wypowiedzi, minister finansów Teresa Lubińska obwieściła, że obniżki podatków będą możliwe po osiągnięciu wzrostu PKB w granicach 6-7 proc., gdyż obniżki są kosztowne i takiego biednego kraju, przy wzroście na poziomie 4 proc., nie stać na ich wprowadzenie. Tyle tylko, że zapomniała powiedzieć jak, przy istniejących podatkach, taki wzrost osiągnąć. Co będzie go pobudzać?

Nam, w naszej naiwności, zawsze wydawało się, że żeby wyjąć, najpierw trzeba włożyć. Ale może nie mamy racji. Bo niezależnie od tego, co było pierwsze: jajko nie może być mądrzejsze od kury.