Na ubezpieczenia należności przedsiębiorcy wydali w ubiegłym roku 162 mln zł. W tym mają wydać jeszcze więcej.
Przybywa chętnych na polisy na należności związane z kredytem kupieckim. W Polsce tego typu ubezpieczenia oferują głównie cztery firmy: Atradius, spółka powstała po wyłączeniu z TU Gerling w październiku 2004 r. portfela ubezpieczeń finansowych, Euler Hermes, który wydzielił się z siostrzanej spółki Allianz Polska, ÖKV Coface oraz Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE). W 2004 r. towarzystwa zebrały prawie 162 mln zł składki netto, czyli o 30 proc. więcej niż rok wcześniej.
— Ten rok będzie równie dobry. Gwałtowny rozwój trwać będzie jeszcze dwa, trzy lata. Potem utrzymamy europejskie tempo 5- -7 proc. rocznie — mówi Katarzyna Kompowska, dyrektor Coface Poland.
Francuski Coface liczy w tym roku na wzrost przypisu o kolejne 30 proc. Tak samo powinien powiększyć się portfel niemieckiego Euler Hermes. Z kolei KUKE zakłada 5-proc. wzrost komercyjnych ubezpieczeń eksportowych.
— W ostatnich latach było dużo bankructw. Przedsiębiorcy nauczyli się, że lepiej zapłacić za polisę niż ponosić koszty niewypłacalności kontrahenta — mówi Eckhard Horst, prezes TU Euler Hermes.
Związana z dobrą koniunkturą gospodarczą poprawa sytuacji przedsiębiorstw nie oznacza jednak, że polisy na należności kredytowe odejdą do lamusa.
— Problemem nadal jest płynność i związane z nią ryzyka, m.in. nieterminowe płacenie kontrahentom. Kiedyś niesolidność i słabą kondycję firmy widać było gołym okiem. Teraz ryzyko staje się bardziej wyrafinowane. A ponieważ większość transakcji zawierana jest w kredycie kupieckim, coraz więcej firm decyduje się na zakup polis — mówi Katarzyna Kompowska.