Concordia załapała drugi oddech

opublikowano: 29-04-2013, 00:00

Gigantyczne straty z 2012 r. prawie pogrążyły ubezpieczyciela. Tegoroczna zima była na szczęście łaskawsza.

Sytuacja, w której towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaca więcej odszkodowań, niż zbiera składki, należy do rzadkości. Coś takiego przydarzyło się w ubiegłym roku poznańskiej Concordii — towarzystwu, które specjalizuje się w ubezpieczeniu upraw rolnych. Był to efekt ostrej zimy z I kw. 2012 r., która wymroziła uprawy na znacznym obszarze Polski. Te szkody kosztowały Concordię ponad 370 mln zł przy około 200 mln zł zebranych składek z ubezpieczenia upraw.

W efekcie towarzystwo majątkowe zamknęło rok gigantyczną stratą wysokości 100 mln zł i potrzebowało pomocy niemieckiego właściciela, który — by ratować ubezpieczyciela — musiał go dokapitalizować.

— Najgorsze mamy już za sobą — mówi Piotr Narloch, prezes Concordii. Tegoroczna zima, choć także mroźna, nie spowodowała takich strat w portfelu. Co więcej, Concordia miała w pierwszym kwartale tego roku najlepsze wyniki w historii. Jej spółka majątkowa zebrała 80 mln zł składki i miała prawie 10 mln zł zysku.

— Zastanawialiśmy się nad zmianą naszej strategii biznesowej, ale doszliśmy do wniosku, że rynek ubezpieczeń rolnych jest bardzo perspektywiczny — mówi prezes Concordii.

Niemcy do zarządu

Dlatego poznański ubezpieczyciel nadal oferuje ubezpieczenia upraw. Generują one prawie 40 proc. jego portfela majątkowego. Zmienia jednak strategię sprzedaży polis rolnych. Po pierwsze, stara się zdywersyfikować geograficznie ich portfel. Po drugie, sprzedaje ubezpieczenia nie tylko zbóż czy rzepaku, ale także upraw bardziej odpornych na mróz (kukurydza, ziemniaki). Po trzecie, Concordia planuje połączyć portfele z niemieckim właścicielem. Dzięki temu jeszcze bardziej ograniczy ryzyko dużych strat.

— Chcemy oferować polisy na zasadzie koreasekuracji. Prawdopodobnie będziemy to robić od przyszłego roku — mówi Piotr Narloch. Zaznacza, że w tym momencie prawo nie umożliwia sprzedaży ubezpieczeń upraw rolnych w koreasekuracji. Ministerstwo Rolnictwa pracuje jednak nad zmianą tych przepisów.

Według prezesa, jest duża szansa, że wejdą one w życie. — W ostatnich latach ceny ubezpieczeń upraw rolnych były zbyt niskie. Powinny one iść w górę — dodaje prezes. Ubiegłoroczne problemy Concordii spowodowały, że do jej zarządu weszli niemieccy menedżerowie. Od połowy 2012 r. za segment rolny odpowiada Michael Loesche.

Od początku tego roku dołączył do niego Joern David. Oprócz Concordii ubezpieczenia upraw rolnych oferują także PZU i TUW TUW. W ubiegłym roku z tego rynku wycofało się HDI, które straciło ok. 80 mln zł przy blisko 100-procentowej szkodowości portfela.

Rolnik na celowniku

Concordia zamierza rozwijać również sprzedaż do klientówindywidualnych oraz małych firm. Te obszary mają zapewnić jej szybki wzrost przychodów ze sprzedaży polis. Szczególnie szybko rośnie ona w segmencie ubezpieczeń agrocasco, czyli maszyn i urządzeń rolniczych. Concordia ma także spółkę życiową. Sprzedaje ona przede wszystkim polisy terminowe oraz pracownicze. W obu tych obszarach firma rośnie w tempie dwucyfrowym.

— Rynek ubezpieczeń życiowych dla rolników jest słabo spenetrowany. Ma natomiast duże perspektywy — podkreśla prezes. Towarzystwo zastanawia się także nad wprowadzeniem do oferty ubezpieczeń inwestycyjnych. Do tej pory unikała ich sprzedaży, koncentrując się na oferowaniu polis opartych na własnym ryzyku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu