Informacje z małych i średnich przedsiębiorstw
Historia producenta luksusowych ciastek Consonni spod Częstochowy wiedzie od włoskiego mezaliansu przez ciepłownictwo w latach 80. XX wieku do wypiekania ciastek m.in. dla największej sieci kawiarni. Smaków i smaczków jest w Consonni dużo więcej. Po 21 latach działania w Polsce firma ma 10 mln zł obrotu, dociera do kilkuset sklepów oraz kanału HoReCa, chociaż — jak przekonują jej właściciele — nie ulegają presji cenowej i chcą być porsche branży cukierniczej, dla którego jakość i stosunek do klientów są zawsze na pierwszym miejscu.
Drożej, więc mniej
— Wychodzimy z założenia, że lepiej sprzedawać produkty wysokiej jakości drożej, choć mniejsze ich ilości. Wierzymy, że nasz czas powoli nadchodzi, bo konsumenci są coraz bardziej świadomi i coraz dokładniej czytają etykiety — mówi Zdzisław Bartelak, właściciel Consonni.
Jego zdaniem rosnąca sprzedaż produktów z najwyższej jakościowej półki jest nie tyle związana z bogaceniem się społeczeństwa, co z coraz większą jego wiedzą. Zresztą od nowoczesnego handlu firma się nie odżegnuje. Obecna jest pod swoją marką w sieci hipermarketów Auchan i w delikatesach Alma. Produkuje również dla Krakowskiego Kredensu, jej ciasteczka konsumują również kawosze w lokalach CHI Polska (operator sieci Coffee Heaven i Costa by Coffee heaven) oraz Empik Cafe. Najsłynniejsze wyroby Consonni to ciasteczka owsiane i ciasto drożdżowe.
— Sami robimy drożdże, skórkę pomarańczową, bo ta dostępna na rynku jest z konserwantami. Sami też prażymy orzechy. Masło kupujemy od lokalnych, sprawdzonych spółdzielni, a np. pistacje sprowadzamy z Bronte. Tak jest z każdympojedynczym surowcem, a konieczność dopilnowania wszystkiego powoduje, że nie jesteśmy w stanie rozwinąć biznesu na dużą skalę — opowiada Zdzisław Bartelak.
Łatwe oszczędności
Podstawowe zadanie, według właściciela Consonni, to nie zawieść klienta.
— Oczekując szybkiego zysku, można np. zamienić masło na margarynę. Tylko na małym opakowaniu ciastek to oszczędność rzędu jednej piątej ich ceny, co mogłoby zostawać w kieszeni producenta. Klient jednak nie wróci po ciastka, których smak się pogorszył — tłumaczy Zdzisław Bartelak.
Takim podejściem w 1991 r. Bartelakowie zaczęli przekonywać pierwsze sklepy do współpracy z wówczas nikomu nieznaną firmą Consonni.
— Zrobiliśmy paczki i sami woziliśmy do sklepów, żeby ich właściciele spróbowali naszych wyrobów. Ci, do których wtedy dotarliśmy, kupują do dzisiaj — mówi Halina Bartelak.
Włochy made in Poland
Przed 21 laty Zdzisław Bartelak, inżynier i wiceszef częstochowskiej elektrociepłowni, i Halina Bartelak, architekt wnętrz, zrezygnowali z zagranicznych ofert pracy, porzucili dotychczasowe zajęcia i zaczęli się uczyć cukiernictwa. Zgłosili się do rodziny Consonni, która od początku XX wieku do 1982 r. prowadziła piekarnie, cukiernie i lodziarnie. W latach 80. kolejne pokolenie nie chciało przejąć biznesu. Marką, ale przede wszystkim recepturami lodów, ciast i ciastek zainteresowali się dekadę później Bartelakowie.
— W wieku 42 lat zostałem uczniem w jednej z mediolańskich cukierni, bo tylko w ten sposób mogłem nauczyć się piec tradycyjne włoskie ciasto drożdżowe — panettone. Jest tak prawdziwie włoskie, że kupuje je dzisiaj od nas Instytut Kultury Włoskiej w Warszawie — opowiada Zdzisław Bartelak.
Na zakup pierwszych maszyn do produkcji lodów rodzina przeznaczyła wszystkie oszczędności, a później zaciągnęła kredyt, wówczas oprocentowany w wysokości 82 proc.
— Maszyny przywieźliśmy z Włoch sami, na pożyczonej przyczepie, a z Austrii sprowadzaliśmy funkcjonalne pudełka do pakowania lodów na wynos. Sanepid zakwestionował nam w latach 90. lody, bo były kolorowe — opowiada Halina Bartelak.
Włoskie receptury przypadły tak do gustu Polakom, że powrócić do nich postanowili sami Włosi.
— Kolejne pokolenie rodziny Consonni, widząc, że udało nam się rozwinąć biznes w Polsce, przyjechało uczyć się od nas i 8 lat temu otworzyło znowu cukiernię — dodaje Halina Bartelak.