Coraz więcej złota w NBP. Ekspert ostrzega: to może być pułapka

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2026-01-08 17:09

Złoto stanowi już ponad 28 proc. rezerw polskiego banku centralnego. To bardzo blisko celu, jaki wyznaczył sobie zarząd NBP, decydując się na zakupy kruszcu. Ale skupowanie złota przez NBP budzi kontrowersje wśród ekonomistów.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • ile warte jest złoto będące w posiadaniu NBP
  • czy NBP kupował złoto w grudniu
  • który z banków centralnych najbardziej zwiększył zasoby złota w 2025 roku
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ponad 76,5 mld USD – tyle warte było złoto rezerwowe w NBP na koniec grudnia. W ciągu ostatniego miesiąca ubiegłego roku wartość złota wzrosła, jeszcze w listopadzie było to 72,8 mld USD. Częściowo może to wynikać z wyższych wycen kruszcu na rynkach światowych: w grudniu cena uncji wzrosła o 3,4 proc. Ale niewykluczone, że bank zwiększył też stan posiadania złota. Wcześniej, w listopadzie, nabył 12,5 tony, teraz znów mógł ruszyć na zakupy, by zrealizować cel, jaki sobie wyznaczył. Złoto ma stanowić co najmniej 30 proc. rezerw i, jak wynika z ostatnich danych, z końcem roku niemal udało się go osiągnąć.

Prezes NBP: zakupy złota wzmacniają wiarygodność

NBP na zakupach jest już od kilku lat. Systematyczne kupowanie złota zaczęło się w 2018 r. Gdy bank rozpoczynał całą operację, w skarbcach miał około 103 ton kruszcu. Już na koniec 2019 r. zasób ten zwiększył się do ponad 228 ton. Według ostatnich dostępnych danych ilościowych, czyli na koniec listopada 2025 r., NBP miał 543,3 tony. Ale na tym zapewne nie poprzestał. Biorąc pod uwagę, że wartość złota rezerwowego w dolarach wzrosła bardziej, niż wynikałoby to tylko z wyceny rynkowej, można założyć, że zakupy trwały też w grudniu. Choć pewnie nie były już tak duże, jak w listopadzie. Według naszych szacunków bank mógł kupić około 5 ton, ale – co trzeba zastrzec – wyliczenia te mają pewien margines błędu, zależny od metody wyceny rezerw złota. Zapytaliśmy biuro prasowe NBP, czy złoto było dokupywane. Do czasu publikacji tego tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jednak i bez tej wiedzy możemy odpowiedzialnie stwierdzić, że w całym ubiegłym roku NBP miał wyjątkowo duży apetyt na kruszec na tle innych banków centralnych na świecie. Zasoby złota NBP zwiększyły się w sumie o około 100 ton. I, jak wskazują dane zbierane przez organizację World Gold Council, pod względem skali zwiększania rezerw złota NBP był światowym liderem. Sama wielkość złotych rezerw plasuje go już na trzynastym miejscu, wyprzedza m.in. Europejski Bank Centralny, który posiada około 506 ton.

- Zawsze mówiłem, że należy kupować złoto. Chcę żebyśmy go mieli jeszcze więcej. (…)Złoto należy mieć nie tylko dlatego, że to nam poprawia wynik finansowy, ale ze względów bezpieczeństwa, stabilności, wiarygodności i ratingu polskiego – mówił w grudniu prezes NBP Adam Glapiński.

Ekspert: Za dużo złota w skarbcu NBP

Ale skupowanie złota przez NBP jest też krytykowane przez niektórych ekonomistów. Pierwszy zarzut: to inwestycja, która nie przynosi zwrotu do momentu sprzedaży aktywów. W odróżnieniu na przykład od obligacji, które mogą być oprocentowane i dawać zysk z odsetek. Inny: to aktywo w postaci fizycznej. Jego przechowywanie jest nieco kłopotliwe i bywa kosztowne, zwłaszcza gdy skarbiec jest zlokalizowany poza granicami kraju.

Ale najczęściej zgłaszane zastrzeżenie to mała płynność.

- Co do zasady złoto jest bardzo dobrym elementem rezerw walutowych, dopóki nie ma go w nich zbyt dużo. Rezerwy walutowe powinny służyć zapewnieniu płynności w sytuacjach kryzysowych – na przykład gdyby zabrakło środków na zapłatę za import z powodu wyhamowania eksportu lub nagłego wycofania się inwestorów zagranicznych z naszego rynku. W takich okolicznościach NBP musi dysponować środkami, które pozwolą na interwencję walutową, by zapobiec gwałtownym wahaniom kursu złotego. Kłopot ze złotem polega na tym, że nie posiada ono takiego waloru płynności, który pozwalałby na sprzedaż dowolnej ilości w każdym momencie – mówi Piotr Soroczyński, ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej i były wiceminister finansów.

Według eksperta awaryjna wyprzedaż złota przez bank centralny miałaby negatywne konsekwencje dla wyceny kruszcu na rynku i – w związku z tym – również na wycenę rezerw.

- Gdybyś sprzedawali jakąś znaczną część zasobów obligacji amerykańskich czy europejskich, rynek prawdopodobnie nawet by tego nie zauważył, bo nie jesteśmy aż tak dużym graczem. Natomiast w przypadku złota sytuacja wygląda inaczej. Gdybyśmy próbowali spieniężyć w krótkim czasie kilkadziesiąt miliardów lub rzucili na rynek np. 100–200 ton z posiadanych obecnie około 550 ton, wyceny gwałtownie by spadły. Uzyskalibyśmy cenę znacznie niższą od oczekiwanej, co dodatkowo obniżyłoby wartość tej części kruszcu, która pozostała w rezerwach – uważa Piotr Soroczyński.

Ekspert przypomina casus banku centralnego Republiki Południowej Afryki, który również używał złota do budowania rezerw walutowych. Obiekcje wobec banku zgłosił Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Stwierdził, że w przypadku RPA stan bezpieczeństwa zewnętrznego, którym standardowo jest pokrycie rezerwami banku centralnego płatności za trzymiesięczny import, należy liczyć bez uwzględniania złota.

Możesz zainteresować się również: