Credit Suisse rośnie we Wrocławiu

opublikowano: 13-03-2013, 00:00

W tym roku przybędzie nawet 300 etatów, a polskie centrum jest już tak duże, że potrzebuje zapasowych biur.

1600 osób pracowało pod koniec 2012 r. we wrocławskim centrum kompetencyjnym Credit Suisse (CS). To jedno z pięciu takich miejsc na świecie. Oferuje usługi dla jednostek banku na całym świecie. Ogółem CS zatrudnia przy takich usługach ponad 15 tys. osób. Są szanse na dalszy wzrost w Polsce.

— Przy każdym projekcie konkurujemy z pozostałymi centrami, jednak naszymi atutami są: strefa czasowa, taka sama, jak większości klientów z Europy i części z USA, a nawet Azji, kompetencje językowe, w tym niemiecki, francuski czy włoski, o które np. w Indiach trudno. Ponadto dobrze współpracuje nam się z lokalnymi uniwersytetami — mówi Arthur Baenziger, szef wrocławskiego centrum usług Credit Suisse.

Jest pewien, że w tym roku liczba pracowników centrum przekroczy 1900, a osiągnięcie 2 tys. jest tylko kwestią czasu.

— CS rozważa przeniesienie do centrów kolejnych procesów. Od decyzji, które wkrótce zapadną, zależy rozwój naszych ośrodków — mówi Arthur Baenziger. Więcej etatów to większe powierzchnie biurowe. Wiosną przyszłego roku CS wejdzie do biurowca Green Day, a w kwietniu tego roku

do Silver Forum, gdzie jest 600 miejsc pracy. Do 1 lipca zapadnie decyzja, gdzie powstanie tzw. centrum zapasowe — przestrzeń biurowa przygotowana dla zapewnienia ciągłości pracy wszystkich jednostek centrum we Wrocławiu, do wykorzystania w pilnych i nieprzewidzianych sytuacjach. Większość operacji wrocławskiego biura to tzw. back office, czyli finanse, księgowość i IT Centrum świadczy też usługi tzw. middle office.

Wrocławskie biuro realizuje np. projekty związane z przygotowaniem materiałów marketingowych, prezentacji czy broszur dla jednostek Credit Suisse na całym świecie. Pracuje przy tym 50 osób, 30 wkrótce do nich dołączy. CS zajmuje się także wsparciem bankowości prywatnej, inwestycyjnej, asset management, działów HR i IT w Szwajcarii, regionie EMEA, Ameryce i Azji.

Jednak usługi zarządzania funduszami to na razie niewielka część operacji. Wizje uczynienia z Polski drugiego Luksemburga snuje Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL). Przedstawiciele organizacji przedstawili swoje pomysły radzie ekonomicznej przy premierze, rozmowy trwają.

— Polska mogłaby stać się centrum obsługi funduszy. Ma kompetencje, by zaoferować nie tylko usługi typu back office, ale pełen serwis, w tym zarządzanie funduszami czy możliwość inwestowania kapitału, np. na zasadach aniołów biznesu — przyznaje Arthur Baenziger.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu