Crypto Security Fund rodzi się w Polsce

Spece od blockchainu chcą zarabiać na ochronie depozytów kryptowalutowych. Wchodzą w paradę ubezpieczycielom

Polacy nie przestają zaskakiwać pomysłami na kryptobiznes. W Warszawie powstaje kryptowalutowy fundusz gwarancyjny, który będzie zabezpieczał depozyty klientów giełd i kantorów internetowych. Z inicjatywą weszła na rynek spółka Crypto Security Fund, za którą kryją się nazwiska osób powiązanych z Fundacją Trading Jam — Jakub Mościcki i Rafał Zaorski. To jednak rozwiązanie nie dla każdego — aby firma mogła przyłączyć się do programu ochronnego, będzie musiała przejść audyt bezpieczeństwa.

W DRODZE PO PALMĘ PIERWSZEŃSTWA:
Zobacz więcej

W DRODZE PO PALMĘ PIERWSZEŃSTWA:

Chcemy, aby Polska wróciła na pozycję kryptowalutowego lidera, gdzie była cztery lata temu — twierdzi Jakub Mościcki, założyciel i prezes Crypto Security Fund. Fot. Tomasz Pikuła

— Udział w programie polega na odprowadzaniu comiesięcznych składek, których wysokość zależy od obrotów giełd i kantorów. Coiny trafią na indywidualne depozyty — offlinowe nośniki, które będą przechowywane w jednym ze szwajcarskich skarbców — wyjaśnia Jakub Mościcki, prezes Crypto Security Fund (CSF).

Na początek CSF planuje zabezpieczać cztery najpopularniejsze kryptowaluty — bitcoina, bitcoin cash, ethereum i litecoina. Jak twierdzi prezes CSF, środki będą wypłacane w dwóch przypadkach — bankructwa i cyberataku.

Polska spółka nie jest prekursorem kryptowalutowego funduszu gwarancyjnego. Pierwszy tego typu program uruchomiła Bitwise Asset Management. Nad podobną koncepcją pracuje też Coinbase, jedna z największych na świecie kryptogiełd. Prawdopodobnie w tym kierunku pójdzie też Xapo, argentyński dostawca portfeli cyfrowych.

Błędne koło

Ochrona majątku to zasadniczo poletko ubezpieczycieli (zgodnie z interpretacją resortu finansów kryptowaluty należy traktować jako prawa majątkowe). Ci jednak, zdaniem osób z branży, nie chcą brać na swoje barki ryzyka związanegoz kryptowalutami. Tutaj należałoby się zastanowić, czy CSF nie wchodzi w cudze buty ze swoim biznesem.

— Nie ma większego znaczenia, czy rozliczenie odbywa się za pomocą kryptowalut. Można wskazać rozmaite podstawy prawne, które umożliwiają tego typu operacje, a jednocześnie nie wyklucza to biznesu spod definicji działalności ubezpieczeniowej. Warto też zwrócić uwagę, że mowa tutaj o działalności regulowanej, obwarowanej licznymi wymogami,podlegającej nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego. A to wymaga stosownego zezwolenia — zauważa Adam Kotucha, współpracownik kancelarii Schiffer i Sroczyński.

Kolejny krok w kierunku cywilizacji

Kryptobranża została już zobowiązana w Polsce do wdrożenia takich samych standardów bezpieczeństwa, jakie obowiązują regulowane instytucje finansowe. Czas na kolejne obszary działalności.

— Utworzenie mechanizmu gwarancji dla kryptowalut to dobry pomysł. Rynek kryptowalutowy oczekuje tego typu rozwiązań. Jeśli polska spółka dobrze się przygotuje do tego przedsięwzięcia i uda jej się zdobyć zaufanie branży i inwestorów, ma szansę odnieść duży sukces — ocenia Paweł Kuskowski, prezes brytyjsko-polskiego start-upu Coinfirm, specjalizującego się weryfikowaniu transakcji kryptowalutowych pod kątem bezpieczeństwa.

Jak oceniają pomysł CSF przedstawiciele giełd?

— Idea powołania funduszu gwarancyjnego i zbierania miesięcznych składek jest słuszna. Aby jednak zrobić to profesjonalnie, należałby kompleksowo uregulować ten rynek, standaryzując go i wprowadzając wymóg odkładania środków na subkonto — ocenia Paweł Sobkow, prezes Pinewood Holdings, do której należy platforma transakcyjna BitBay.

Zdaniem prezesa, depozytariuszem powinny być licencjonowane podmioty takie jak np. banki. Tym bardziej, że te coraz chętniej wychodzą z ofertą skierowaną bezpośrednio do firm związanych z blockchainem i coinami — tak robą m.in. niemiecki solarisBank czy szwajcarski Hypothekarbank Lenzburg. Z podobnym zamiarem nosi się były wiceprezes PKO BP Jacek Obłękowski, który buduje blockchainowy Horum Bank.

— Pomysł stworzenia funduszu był pobieżnie poruszany w ubiegłym roku, podczas spotkań Strumienia [tak nazywa się zespół ekspertów pracujących przy Ministerstwie Cyfryzacji nad możliwościami wykorzystania technologii rozproszonych rejestrów i wirtualnych walut w poszczególnych obszarach — red.] — mówi Michał Dziedzic z Bitmarketu, polskiej kryptogiełdy z siedzibą na Seszelach.

Jak zauważa ekspert Bitmarketu, największym wyzwaniem dla branży pozostaje bezpieczeństwo. Dlatego w pierwszej kolejności należy zadbać o to, aby nie dopuszczać do udanych cyberataków. Bitmarket nie został zaproszony do rozmów na temat współpracy przez CSF. Jak tłumaczy Jakub Mościcki, jego spółka w pierwszej kolejności skupia się na firmach w Polsce.

— W najbliższym czasie prawdopodobnie podpiszemy pierwsze umowy. Będą to dwie giełdy i cztery kantory — mówi prezes CSF.

Współpracą zainteresowany jest kantor Bitcan.

— Pomysł Rafała Zaorskiego i Jakuba Mościckiego pozytywnie mnie zaskoczył. Na całym świecie zaledwie garstka firm zapowiedziała powołanie funduszu gwarancyjnego dla giełd i kantorów kryptowalut. Tymczasem właśnie takiego zabezpieczenia potrzebują nasi klienci. Uważam, że dzięki temu wzrośnie nasza wiarygodność w relacjach z sektorem finansowym w Polsce — podkreśla Piotr Filipczak, członek zarządu BitCan.

250 mld USD Tyle aktualnie jest wart rynek kryptowalut.

1663 Tyle kryptowalut jest w obrocie…

6,3 tys. USD …a tyle kosztuje najdroższa z kryptowalut — bitcoin.

166 mln zł Tyle mogłyby wynieść wpływy z podatku dochodowego za 2020 r., gdyby giełdy kryptowalutowe, takie jak Bitbay, Bitmarket i Bitmarket24, nie wyemigrowały z Polski...

570 mln zł …a takie mogłyby być w 2021 r.

5,6 mln zł Tyle wyniosły łączne obroty kryptogiełd w Polsce od 8 października 2016 r. do 7 października 2017 r.

 

OKIEM UBEZPIECZYCIELI

Wartość szkód może być olbrzymia

Renata Orzechowska, ekspert PIU

Mariusz Kuna, koordynator Działu Zarządzania Informacją Ubezpieczeniową PIU

Najwięksi globalni ubezpieczyciele powoli zaczynają oferować ochronę przed kradzieżą kryptowalut. Na razie to zaledwie kilka firm, bo ubezpieczyciele potrzebują czasu na przygotowanie oferty. Muszą przyjrzeć się działalności, zapoznać z zagrożeniami i przeanalizować dotychczasowe roszczenia, aby móc zaproponować właściwy produkt. Polisy, które obecnie oferujemy m.in. bankom czy domom maklerskim, nie pasują do specyfiki działalności giełd i kantorów kryptowalut. Polski rynek ubezpieczeniowy już czerpie know-how z rynków, które ubezpieczają przedsiębiorców obracających kryptowalutami. Powodem niskiego zainteresowania z naszej strony jest przede wszystkim brak regulacji i nadzoru. Ponadto kryptowalutami zajmują się zwykle start-upy i małe firmy, w przypadku których ryzyko nie jest w pełni rozpoznane. Tymczasem wartość szkód może być olbrzymia. Dlatego w grę wchodzą ubezpieczenia sięgające kilkudziesięciu, a nawet kilkuset milionów złotych. Ochrona ubezpieczeniowa mogłaby dotyczyć głównie szkód wyrządzonych w systemie informatycznym ubezpieczonego oraz szkód wyrządzonych przez ubezpieczonego użytkownikom systemu informatycznego. W grę wchodzą produkty typu ubezpieczenie OC, ubezpieczenie od sprzeniewierzeń czy cyberataków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Crypto Security Fund rodzi się w Polsce