Cyfrowy napęd firmy pod nadzorem

Dane są jak paliwo — jeśli wyciekną, biznesowy silnik zgaśnie. Dlatego warto się upewnić, że nasz bak jest szczelny.

Ośmiu na 10 ankietowanych przez Instytut CIMA i AICPA przyznało, że ich firmy, podejmując w ostatnich trzech latach ważne decyzje strategiczne, korzystały z niepełnych informacji. Może to oznaczać, że przedsiębiorstwa nie radzą sobie z gromadzeniem, przetwarzaniem i ochroną danych. Unikają cyfrowej rewolucji, czyli zaawansowanych wdrożeń i praktyk IT. Tymczasem organizacje z cyfrowego podziemia nie próżnują — wykorzystają każdą lukę w oprogramowaniu i lekkomyślność użytkowników.

A stać je na najzdolniejszych programistów i najlepsze technologie. Oszczędzanie na bezpieczeństwie to proszenie się o kłopoty — zrozumiano to w PKO BP, dlatego polski bank pierwszy w Europie zaprosił Microsoft do wspólnej walki z hakerami. Dołączy do programu ECCTIP, który prowadzi gigant z Richmond, dzięki czemu nasz detalista może liczyć na wcześniejsze ostrzeżenia o potencjalnych atakach na infrastrukturę IT. Dlaczego bank zdecydował się na współpracę z amerykańskim koncernem w dziedzinie IT security?

— Z naszych serwisów transakcyjnych korzysta ponad 7,6 mln klientów. Dlatego naszym obowiązkiem jest nie tylko zabezpieczenie systemów, ale także minimalizowanie zagrożeń, na które klienci mogą być narażeni w sieci — tłumaczył w lutym na łamach „Pulsu Biznesu” Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.

Mały też pod ostrzałem

Jak mówi Cosmo, czarny charakter w filmie „Włamywacze”: „Trwa wojna, wojna światowa. Nie wygra w niej ten, kto wystrzeli więcej pocisków, tylko ten, kto będzie kontrolował przepływ informacji… Najważniejsza jest informacja”. Dotyczy to również podmiotów z sektora MSP, które — według wielu badań — mniej dbają o cyberbezpieczeństwo niż rynkowi potentaci, zwłaszcza z branży finansowej, paliwowej czy motoryzacyjnej.

Ryzyko, że informacje dotyczące kontrahentów, transakcji, wynagrodzeń, a także dane osobowe klientów zostaną wykradzione z firmowych serwerów, również w przypadku mniejszych firm jest ogromne. W ten sposób można przedsiębiorcę okraść albo zrujnować finansowo, prawnie i wizerunkowo.

Na celowniku znalazły się też instytucje administracji publicznej — nielegalnie przejęte bazy z milionami profili cyberprzestępcy sprzedają na czarnym rynku. Po wiadomości o obywatelach chętnie sięgają też szpiedzy. Odpowiedzialnie do ochrony danych podchodzi kierownictwo kancelarii prawnej Magnusson, która w swoim warszawskim biurze zatrudnia 50 osób. Firma działa na 13 rynkach. Nic dziwnego, że zmieniono modeldziałania z tradycyjnego na bardziej zdalny i wspierający współpracę wirtualnych zespołów. Aby sprawnie świadczyć usługi niezależnie od miejsca i pory dnia, zainwestowano w rozwiązania w chmurze obliczeniowej (ang. cloud computing) — Office 365 i Microsoft Azure.

— Z korzystaniem z chmury jest jak z oddychaniem. Z punktu widzenia użytkowników technologie te są niemal przezroczyste. Nikt nie myśli o narzędziach do komunikacji i współpracy, po prostu sięga po nie codziennie wiele razy — tłumaczy Adam Kotarbiński, szef IT w kancelarii Magnusson.

W chmurze bezpieczniej

Cloud computing wzbudza obawy w wielu firmach. Nierzadko się słyszy, że najlepiej przechowywać dane na wewnętrznych serwerach przedsiębiorstwa i używać tylko stacjonarnych programów. Menedżerowie Magnussona są spokojni o swoje dane i infrastrukturę informatyczną. Decydują o tym dwa czynniki. Po pierwsze, autorytet Microsoftu jako partnera technologicznego. Po drugie, to, że centrum danych znajduje się w Europejskim Obszarze Gospodarczym, co oznacza spełnienie wymogów prawa i łatwy dostęp do informacji, nad którymi pieczę trzyma dysponujący odpowiednią wiedzą i zapleczem operator zewnętrzny. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Cyfrowy napęd firmy pod nadzorem