Paweł Cymcyk, analityk AZ Finanse uważa, że sposoby na proste zarabianie się skończyły. 2008 był rokiem obligacji, a 2009 rokiem akcji. Rozpoczynający się 2010 rok będzie o tyle inny od poprzednich, że mniejsze znacznie będą miały klasy aktywów, a większe - strategia inwestycyjna.
"Wynika to z tego, że kolejny wzrost indeksów o 30-40 proc. jest wysoce nieprawdopodobny. Dlatego też inwestor o rocznym horyzoncie i umiarkowanym profilu ryzyka powinien dziś zdecydować się na inwestycje w obligacje skarbowe i korporacyjne o rocznym terminie wykupu. Drugi element stabilizujący powinna stanowić lokata w złotych. Depozyty walutowe nie mają większego sensu w przypadku niskich stóp procentowych i nawet minimalny wzrost krajowej waluty spowoduje utratę zysku. W części bardziej ryzykownej postawiłbym na surowce, z czego większość powinny stanowić złoto i ropa. Świetnie zabezpieczą one przed ewentualną drugą falą kryzysu wywołaną inflacją. Bardzo ciekawym urozmaiceniem będzie inwestycja w towary rolne, które miały swoje pięć minut w szczycie hossy w 2008 roku, a teraz po kilkudziesięci oprocentowych spadkach nie wróciły jeszcze do trwałych wzrostów. Mimo nie najlepszych prognoz dla rynku akcji nie oznacza to, że inwestor nie będzie mógł na nich zarobić. Ważny będzie jednak tzw. timing. Akcje polskie i amerykańskie należałoby kupić dopiero po co najmniej 20-procentowej korekcie. W kraju ciekawa branża to IT. Warto zwrócić też uwagę na zbliżające się debiuty dużych spółek. Dość egzotycznie w tym zestawieniu mogą wyglądać akcje chińskie, ale tamtejszy rynek ma nadal miejsce na 100-procentową zwyżkę"
Portfel na 2010 rok: Surowce 30% Obligacje 25% Akcje polskie 15% Akcje amerykańskie 10% Akcje chińskie 10% Lokata w PLN lub fundusz rynku pieniężnego 10%