Czarne chmury nad strefami

Kontrola CBA, niejasna przyszłość i brak zainteresowania Ministerstwa Rozwoju źle wróżą SSE

Mimo w miarę pozytywnego półrocza nastroje w strefach nie są szampańskie. Zbierają się czarne chmury.

Podejrzany marketing

Pod koniec czerwca agenci CBA wkroczyli do 12 z 14 spółek zarządzających SSE — ominęli strefy tarnobrzeską i mielecką, które podlegają Agencji Rozwoju Przemysłu. CBA zabezpieczyło dokumenty i podało, że sprawa ma związek z badaniem prawidłowości finansowych, rozliczania szkoleń i przedsięwzięć reklamowych. Choć w rzeczywistości „wkroczenie” polegało na tym, że dwóch funkcjonariuszy CBA poprosiło o dokumenty, lokalne media ilustrowały informacje zdjęciami ubranych na czarno brygad z karabinami, co mogło zaniepokoić inwestorów. Z informacji „PB” wynika, że w Ministerstwie Rozwoju jeszcze w ubiegłym roku pojawiły się podejrzenia, że niektóre strefy finansowały kampanie wyborcze kandydatów do parlamentu.

Ostatnia dekada?

Firmy odbierające zezwolenia zastanawiają się, czy zdążą skonsumować pomoc publiczną. Zwolnienia podatkowe na poziomie20-50 proc. wartości inwestycji są do wykorzystania dopiero wtedy, gdy fabryka zaczyna zarabiać. W 2013 r., gdy SSE miały funkcjonować do 2020 r., rząd przedłużył ich funkcjonowanie o sześć lat — do 2026 r.

— Dopóki nie zapadła ta decyzja, wszystko siadło, przedsiębiorcy twierdzili, że nie będą w stanie odliczyć ulg. Teraz też mamy moment zawieszenia. Jeśli nie będzie jasnej informacji, że jest przedłużenie, za rok, dwa lata zainteresowanie strefami znów spadnie — uważa jeden z ówczesnych prezesów SSE. Niewykluczone, że tym razem ministerstwo nie przedłuży życia strefom.

— Jest za wcześnie, by przesądzać, co będzie za 10 lat. Ale strefy ekonomiczne miały być rozwiązaniem przejściowym, instrumentem, który miał pozwolić słabiej rozwiniętym regionom nadrobić dystans. Praktyka pokazała jednak, że zyskały najbardziej rozwinięte regiony. Chcielibyśmy, by warunki dla inwestorów były jednolite. Już nie potrzebujemy tak dramatycznie inwestycji kosztem dużych zwolnień podatkowych — twierdzi wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Rozwoju.

Bez opieki

Formalnie nadzór nad strefami sprawuje Radosław Domagalski, wiceminister rozwoju. Na spotkanie spółek, które niedawno odbyło się w Krakowie, pojechała jednak wiceminister Jadwiga Emilewicz.

— Zwykle po zmianie kierownictwa już po miesiącu, dwóch mieliśmy wszyscy spotkanie w Warszawie, każdy prezentował pomysły, problemy, tematy. Teraz przez osiem miesięcy nie było nic. Nie ma wytycznych z ministerstwa, kierunków działań, informacji, w którą stronę iść. Wszyscy czekają na kolejny plan Morawieckiego, może coś o strefach się w nim znajdzie — mówi prezes jednej ze stref. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czarne chmury nad strefami