Czarny rynek w górach

Karolina Guzińska
opublikowano: 2001-10-05 00:00

Czarny rynek w górach

Przewodnik odpowiada za zdrowie i życie klienta, dlatego zawodowi przewodnicy przestrzegają przed korzystaniem z usług osób bez uprawnień, które oferują wyprawę w góry za niską cenę. Nierzadko wskutek ich niekompetencji zdarzają się wypadki.

— Przewodnik uczy się na kursie ludzkich reakcji i potrafi je przewidzieć — wie, kiedy może puścić klienta samego, a kiedy przywiązać do siebie liną — twierdzi Ryszard Gajewski, przewodnik alpejski i współwłaściciel firmy Mr. Travel.

Ze względów bezpieczeństwa przewodnik nie zabiera w góry grupy liczniejszej niż 5 osób. W niektórych przypadkach, np. podczas wchodzenia do jaskiń, grupa składa się z 1 klienta i 2 przewodników.

Niezależnie, czy jest to zdobywanie szczytów, wspinaczka skalna czy turystyka narciarska, wymagania stawiane klientowi są podobne: dobra forma fizyczna i psychiczna (ocena indywidualnych możliwości odbywa się podczas pierwszego spotkania z klientem) oraz wykupienie ubezpieczenia NNW, co jest ważne zwłaszcza za granicą.

— Akcja ratownicza z wykorzystaniem śmigłowca w Tatrach Słowackich to koszt rzędu 10 tys. zł dla osoby nieubezpieczonej — przestrzega Piotr Konopka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich (na zdjęciu).

Możesz zainteresować się również: