Czarterem lub tanimi liniami

Barbara Warpechowska
opublikowano: 09-06-2016, 22:00

Rynek czarterowych przewozów w Polsce jest trzecim pod względem wielkości sektorem pasażerskiego transportu powietrznego

W ubiegłym roku z czarterów w Polsce skorzystało 3,7 mln pasażerów. Według ekspertów PwC udział przewoźników czarterowych wynosi kilkanaście procent i w ostatnich trzech latach pozostaje stabilny. Udział tanich linii w przewozach pasażerskich przekroczył 50 proc. i był wyższy o 6 proc. w stosunku do 2014 r. Cały czas udział w rynku tracą tradycyjni przewoźnicy sieciowi, którzy w 2015 r. uzyskali około 35 proc. wartości przewozów.
W tym roku branża spodziewa się wzrostu udziału tanich linii lotniczych i przewoźników tradycyjnych, więc w efekcie spadnie udział czarterów.

Kanary zastępują Egipt
Głównym powodem tego spadku są zmiany kierunków lotów. Z powodów politycznych i groźby zamachów terrorystycznych polscy turyści zrezygnowali z wyjazdów do Tunezji i Egiptu. Dlatego biura turystyczne znacznie ograniczyły oferty dotyczące tych krajów.

Zobacz więcej

Piotr Adamczyk


— Zastąpiły je loty do Bułgarii, Grecji i na Wyspy Kanaryjskie — mówił Artur Tomasik, prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych i Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, zarządzającego lotniskiem w Katowicach Pyrzowicach, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Mariusz Wiatrowski, prezes Portu Lotniczego Poznań Ławica, uważa inaczej.
— Trudno będzie zastąpić kierunki arabskie innymi, szczególnie, jeżeli ktoś, tak jak my, ma ambitne plany wzrostu obsługi ruchu czarterowego — mówi Mariusz Wiatrowski.


Skalę problemu pokazują dane największej polskiej lini czarterowej Enter Air. W 2015 r. realizowała ze wszystkich lotnisk w Polsce tygodniowo 37 rejsów do Turcji, a w tym roku tylko trzy, a licząc rok do roku, jest o 75 proc. mniej lotów. Do Egiptu spółka notuje w tym roku 67-procentowy spadek, natomiast do Bułgarii ruch wzrósł trzykrotnie, do Hiszpanii — dwukrotnie, do Grecji — o 10 proc.

Więcej w portfelu, częściej latamy
W Pyrzowicach w 2015 r. obsłużono milion pasażerów w ruchu czarterowym (łącznie 3 mln), co stawia je na drugim miejscu w kraju po lotnisku im. Chopina w Warszawie, które odnotowało 1,5 mln pasażerów czarterowych. Trzecim lotniskiem w tym segmencie była poznańska Ławica.


— Na rynku postępuje konsolidacja, czyli przejmowanie oferty biur podróży przez największe lotniska. Decydują o tym możliwości lotnisk, w tym bazowania samolotów czarterowych i zdolności ich obsługi, za czym stoją wcześniejsze inwestycje — mówił Artur Tomasik.


Na przykład w 2015 r. z Warszawy przewoźnicy czarterowi latali do 100 miejsc na świecie, z Katowic — do 60, z Poznania — do 38, z Wrocławia — do 32.
— O dynamice popytu na usługi czarterowe decyduje też zamożność. Polaków nie stać jeszcze, by dwa razy w roku korzystać z ofert turystyki zagranicznej, choć jest ona alternatywą dla wypoczynku w kraju — podkreślał Mariusz Wiatrowski.
Z badań Polskiej Izby Turystycznej (PIT) wynika, że 34 proc. ankietowanych rozważa w tym roku wyjazd za granicę, jeśli cena oferty nie przekroczy 2000 zł. Takie oczekiwania — przy wysokim kursie euro — ograniczają możliwość zamiany tańszych wczasów w Egipcie i Turcji na rzecz Hiszpanii i Grecji.


Niewielki spadek
— Nasze analizy wskazują na wyraźnie rosnącą pozycję przewozów czarterowych w ostatnich 12 latach i dość stabilną sytuację w krótszych okresach. W okresach dwuletnich zdarza się stabilizacja lub nawet niewielki spadek — mówił Tomasz Dziedzic ze Szkoły Głównej Turystyki i Rekreacji w Warszawie.
Wskazał cztery czynniki wpływające na ten segment lotniczy.
— Oprócz spraw bezpieczeństwa międzynarodowego i wewnętrznego istotne są zmiany cen paliw, zmiany kursów walut i perspektywy wzrostu gospodarczego kraju rodzimego — wymienił.


Szacując rynek na podstawie danych po czterech pierwszych miesiącach, Tomasz Dziedzic uważa, że w tym roku można się spodziewać lekkiego spadku liczby pasażerów korzystających z lotów czarterowych. Nie powinnen być jednak duży i może wynieść 100-150 tys., czyli około 2,7-4 proc.

Zyskają lotniska regionalne
Według wiceprezesa PIT Grzegorza Chmielewskiego, z prognoz wynika, że przez 10 lat wskaźnik mobilności lotniczej (liczba lotów w roku przypadająca na mieszkańca) ma szansę się podwoić w porównaniu do obecnych 0,8 proc. Oznacza to, że w Polsce odprawianych będzie około 60 mln pasażerów rocznie, w tym prawdopodobnie nadal kilkanaście procent przypadnie na ruch czarterowy.
Podobnego zdania są prezesi obu portów lotniczych. Artur Tomasik przypomniał, że udział portów regionalnych wzrósł z 45 proc. w 2005 r. do 65 proc. w 2015 r. Przyczyniły się do tego inwestycje. Dlatego uważa, że wszystkie porty regionalne mają dobrą perspektywę rozwoju, uwzględniając obecny niski wskaźnik lotów samolotami Polaków, perspektywy wzrostu ich mobilności, a także przylotów większej liczby turystów z zagranicy.


Podobne wnioski wynikają z raportu PwC. Głównym źródłem wzrostu liczby pasażerów w Polsce mają pozostać porty regionalne.


— Lotniska są tylko narzędziem realizacji innych celów, m.in. rozwoju regionalnego i gospodarki krajowej, rozwoju turystyki i podróży biznesowych, wzrostu zatrudnienia w otoczeniu lotnisk — podkreślił Artur Tomasik.


Przypomniał też, że zgodnie z przepisami UE lotniska — traktowane jako inwestycje o długoletnim zwrocie nakładów — można dotować z pieniędzy publicznych aż do osiągnięcia rentowności. Za ten próg przyjmuje się obsługę 1-1,5 mln pasażerów rocznie (w zależności od kraju i miejsca). Wraz ze spodziewanym podwojeniem ruchu lotniczego w Polsce w ciągu dekady próg rentowności mają szansę osiągnąć wszystkie lotniska regionalne. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy