Tym razem Nina Terentiew, dyrektor programowy Polsatu, nie miała nosa. Jej nowe telewizyjne dziecko Michał Koterski ledwo wystartował z pierwszym show, a już zalała go fala ostrej krytyki widzów, internautów i znawców mediów. Przekłada się to na wyniki badań telemetrycznych. Z danych AGB Nielsen Media Research wynika, że średnia oglądalność trzech pierwszych odcinków „Misiek Koterski Show” (wystartował 6 kwietnia br.) wyniosła tylko 1,22 mln widzów (21,5 proc. udziału w rynku). Dla porównania pierwsze trzy wydania „Kuby Wojewódzkiego” w TVN (marzec 2007 r.) przyciągnęły przed ekrany telewizorów średnio 3,24 mln osób (25,55 proc. udziału w rynku), a w kwietniu tego roku już tylko 2,18 mln widzów (26 proc. udziału w rynku).
— Misiek Koterski nie ma takich możliwości, jak Kuba Wojewódzki, który jest po prostu inteligentniejszy — uważa prof. Maciej Mrozowski, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Popularny jest nadal „Szymon Majewski Show” w TVN. Co tydzień ogląda go średnio 3,13 mln widzów, czyli prawie tyle, ile Wojewódzkiego przed rokiem. Przekłada się to także na wpływy z reklam: największe są u Majewskiego (9,5 mln zł), potem u Wojewódzkiego (6,36 mln zł), a najgorsze u Koterskiego (2,3 mln zł — wszystkie dane cennikowe).
Spalony talent
Szymon Majewski i Kuba
Wojewódzki mają ugruntowaną pozycję w polskim światku show-biznesu. Ich programy
mają swoją publiczność. Michał Koterski zaczynał pracę w mediach od skromnego
programu w MTV, potem Wojewódzki zaproponował mu pracę u siebie. Własny
talk-show miał być przełomem w karierze młodego satyryka.
— Oba programy dzieli różnica klas na korzyść Wojewódzkiego. Kuba ze swoją obsesją na punkcie seksu podejmuje jednak tematy ważkie społecznie. Umiejętnie łączy elementy poważne i obsceniczne. To rodzaj wewnętrznej opozycji w telewizji, która w ten sposób próbuje śmiać się sama z siebie — zauważa prof. Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
W opinii znawców branży najlepszym showmanem jest Szymon Majewski. Kuba Wojewódzki przybiera w swoim programie postać Stańczyka, który drwi z naszych ludzkich i narodowych przywar. Tymczasem Michał Koterski jest zwyczajnie przaśny. Niektórzy nawet twierdzą, że to satyryczne dno.
— Polacy lubią oglądać frajera, który udaje głupka, ale tak naprawdę jest cwaniakiem. Misiek Koterski tego nie potrafi. Jego humor jest toporny, adresowany co najwyżej do widzów z Polski B — komentuje prof. Maciej Mrozowski.
Dodaje, że poczucie humoru większości Polaków opiera się na satyrze chłopskiej, rodem z „Samych swoich”, seriali „Ranczo” i „Świat według Kiepskich”.
— Najgorzej odbieramy humor abstrakcyjny z górnej półki w rodzaju Monthy Pytona — przyznaje Mrozowski.
Misja rewitalizacja
Program Koterskiego
wzoruje się na „Kubie Wojewódzkim”, co przyznaje prowadzący. Jego pierwszym
gościem był Przemysław Saleta, którego tydzień wcześniej zaprosił do siebie
Wojewódzki. Jednym z kolejnych był ojciec Michała, znany reżyser Marek Koterski.
Ale i to nie pomogło podnieść słupków oglądalności, które w miesiąc spadły z
1,33 mln do około miliona widzów.
W tej sytuacji szefostwo Polsatu rozważa zdjęcie show młodego Koterskiego z wizji. Miałoby się to stać szybko, bo w czerwcu.
Czy takiego samego kroku nie powinni rozważyć także szefowie TVN w sprawie programu Wojewódzkiego? Po przeniesieniu go z niedzieli o godz. 22.00 na wtorek o 22.30 też traci popularność i przychody z reklam.
— Zmiana terminu emisji nie była złym pomysłem marketingowym. Odpowiadała preferencjom widowni, która ogląda show. To raczej osobowość Wojewódzkiego już się widzom opatrzyła. Jak dobre wino, powinien uszlachetnić swój dowcip, a tego nie zrobił. Teraz potrzebuje rewitalizacji albo zmiany formuły programu — uważa Wiesław Godzic.
Także u Majewskiego niektórzy widzą coraz wyraźniejsze oznaki gonienia w piętkę. Może więc polskie telewizje powinny zacząć szukać nowych gwiazd i nowej formuły show, które przyciągnęłyby widzów i reklamodawców? Tylko gdzie te gwiazdy i formuły? Bo pomysł z Miśkiem Koterskim wyraźnie nie wypalił.