Czas na redefinicję CSR

opublikowano: 13-07-2015, 22:00

CSR jako dodatkowa działalność filantropijna firm odchodzi w zapomnienie

Choć CSR wydaje się wciąż nowym pojęciem, którego znaczenie jest dla wielu mgliste, coraz bardziej oczywiste staje się, że mamy do czynienia ze zwrotem w myśleniu o biznesieodpowiedzialnym społecznie. — W drugiej dekadzie XXI wieku wchodzimy w fazę przewartościowań sposobu myślenia o wartościach i społecznej odpowiedzialnościfirm. Zmieniamy też podejmowane działania — twierdzi Jacek Stantorski, dyrektor Akademii Psychologii Przywództwa Szkoły Biznesu PW i firmy Values.

Czego te przewartościowania konkretnie dotyczą? Przede wszystkim do lamusa odchodzi takie definiowanie CSR-u, które zakłada, że jest to sporadyczna działalność charytatywna, która najczęściej sprowadza się do przelania pewnej sumy na konto jakiejś potrzebującej organizacji.

— Praktyka ostatnich lat pokazała, że w wielu przypadkach to sławne zarządzanie oparte na wartościach to tak naprawdę jedna wielka mistyfikacja. CSR w ten sposób wynaturzył się jako dodatek do działalności firmy, mający służyć przede wszystkim marketingowi i poprawiający jej reputację. Często to nic więcej, jak ogłaszane raporty, zresztą bliźniaczo do siebie podobne, w których przewijały się identyczne zdjęcia z katalogów gotowych ilustracji. To spowodowało, że wielu właścicieli przedsiębiorstw odcięło się od tej problematyki, widząc, że taki CSR nie działa i uznając go za wynalazek specjalistów od PR — komentuje Jacek Santorski.

CSR, który nie działa

Główny problem leży w tym, że takie płytkie rozumienie CSR-u jest jednocześnie najpopularniejsze. Z jednej strony być może wynika to z faktu, że łatwiej rozumieć taki rodzaj odpowiedzialności, który da się uprościć do stwierdzenia, że kto się bogaci, ten powinien się podzielić.

— Firmy pod naciskiem zaczynają się na pokaz dzielić, bo wypada. Tylko, że to zaraz zrodzi pytania, np. ile pieniędzy należy w takim razie przekazywać na cele społeczne? To jest takie myślenie dualistyczne — tu jest świat biznesu, a tam świat, gdzie czasem można pomóc — mówi dr hab. Bolesław Rok, dyrektor Centrum Etyki Biznesu i Innowacji Społecznych Akademii Leona Koźmińskiego. Z drugiej strony, taka wizja CSR-u jest popularyzowana przez publicystów i niektórych ludzi biznesu.

— Bardzo często wypowiedzi na temat wyzwań społecznych i dylematów z nimi związanych kwituje się stwierdzeniem, że biznes służy maksymalizowaniu zysków, a o ewentualnych konsekwencjachtej maksymalizacji możemy pomyśleć czy opowiedzieć, ale to nie jest kluczowa sprawa — dodaje Bolesław Rok.

CSR jako wpływ

Tymczasem CSR stawia w centrum nieco inne sprawy, choć wciąż ściśle związane z maksymalizowaniemzysków. Pyta mianowicie o to, jak to maksymalizowanie przebiega. Innymi słowy — jak firmy zarabiają? — CSR, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu, to po prostu pytanie o to, jaki wpływ wywiera prowadzenie biznesu na społeczeństwo.

To nie jest żadna filantropia, tylko bardziej obywatelskie podejście do działalności gospodarczej, które, co ważne, po 25 latach od zmiany ustroju, zaczyna się w Polsce pojawiać — zauważa Bolesław Rok. Wynika z tego, że redefinicja CSR polega na odrzuceniu rozumienia tego pojęcia jako działalności filantropijnej i PR-owej, co sprowadzałoby właścicieli firm do roli darczyńców, zaś społeczeństwo do roli obdarowywanych. CSR wymaga relacji bardziej partnerskiej, w której przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, że wywierają zarówno dobry, jak i zły wpływ na społeczeństwo i to wymaga od nich wzięcia odpowiedzialności.

— Niektóre firmy sięgają po coś, co nazwałbym realizmem etycznym. Bez ogłaszania specjalnych programów dbają o realizowanie swoich planów bez porzucania określonych wartości. Dobre gesty to dla nich wartość dodana. Co bardzo ważne, wyrywają się ze

strefy komfortu, decydując się na samoświadomość, która bywa bolesna. Takie podejście w jakimś stopniu zaprezentowała ostatnio firma Orange. Jej raport był efektem wewnętrznego audytu, bilansu różnych funkcji i celów biznesowych, służących wyższym wartościom w relacjach z otoczeniem, a także wewnątrz firmy — tłumaczy Jacek Santorski.

Oznacza to, że zmiana paradygmatu w świecie CSR-u nie będzie wymagała teoretycznej podstawy, tzn. budowania specjalnych programów i głośnych kampanii. — Widzimy, że biznes robi krok w kierunku demistyfikacji, urealnienia i powtórnego zdefiniowania społecznej odpowiedzialności firm i wychodzi naprzeciw idei współdziałania, współdzielenia i współobecności, zastępując tymi działaniami mechaniczne aktywności podejmowane w ramach tzw. procedur CSR — podsumowuje Jacek Santorski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Czas na redefinicję CSR