Euronet postawi 150 urządzeń inkasujących. Bankomatów nie przybędzie
Operator nie będzie już likwidował działających maszyn. Zmieni za to ich lokalizacje i funkcje.
Euronet, największy niezależny operator bankomatów, koryguje strategię, żeby zrekompensować spadki przychodów po wojnie bankomatowej, która mocno nadwerężyła jego biznes. Na początku roku Mastercard obniżył z 3,5 do 1,2 zł opłatę interchange od wypłat gotówki kartami z logo tej firmy. Wkrótce to samo zrobiła Visa, więc Euronet musiał ściąć opłaty.
Głośno protestował przeciwko obniżkom, argumentując, że zastopują rozwój rynku, bo biznes przestaje być rentowny. Zapowiedział, że będzie musiał zlikwidować 700 maszyn do wypłat. Czas pokazał, że aż tak źle nie było, ale również sytuacja nie wróciła do normy sprzed wybuchu wojny.
Migracja bankomatów
Euronet gruntownie zmienia model biznesowy. Nie planuje wprawdzie wycinania istniejących bankomatów, ale też nie przewiduje instalacji nowych (z wyjątkiem nowych placówek bankowych). Sieć nie będzie się więc kurczyć, ale bardzo się zmieni. Już się zmienia.
— Zmieniliśmy lokalizację 150 bankomatów. W przyszłym roku przemieścimy kolejne kilkadziesiąt — mówi Marek Szafirski, prezes Bankomat 24/Euronet, operatora sieci.
Zmiany mają przyspieszyć moment osiągnięcia rentowności przez poszczególne urządzenia. Euronet przenosi je pod adresy zapewniające dużą liczbę wypłat gotówki. Prezes wyjaśnia, że obniżenie interchange mocno skróciło horyzont inwestycyjny.
— Wcześniej patrzyliśmy na rentowność całej sieci. Niektóre bankomaty były bardzo rentowne, inne mniej, a jeszcze inne nie przynosiły zysków. Teraz liczy się dochodowość każdego urządzenia. Jeśli na siebie nie zarabia, przenosimy je — mówi Marek Szafirski.
Bywa, że Euronet się ewakuuje z niektórych miasteczek. Prezes mówi, że operator zwinął szyld w 10 proc. z 220 miejscowości, w których obecny był na początku roku.
200 wpłatomatów
Konsolidacja sieci to tylko jeden z kroków podjętych przez Euronet w reakcji na zmianę warunków rynkowych. I to raczej doraźny. Długofalowe znaczenie mają inne pomysły biznesowe, głównie dotyczące zwiększenia efektywności sieci poprzez dodanie nowych funkcji bankomatom. W Portugalii i Turcji można w nich zlecić przelew i kupić bilet, a także dokonać 70 innych operacji, włącznie z opłaceniem podatku i składki ubezpieczeniowej.
W Polsce 80 proc. transakcji to wypłata gotówki, a 19 proc. — sprawdzanie wysokości salda rachunku. Tylko 1 proc. to inne usługi, których znaczenie systematycznie maleje. Marek Szafirski liczy jednak, że również u nas uda się przekształcić bankomat w terminal z dodatkowymi funkcjami. Nie będzie łatwo, bo do tej pory operatorzy stawiali na szybkość obsługi klienta — by przy maszynie spędził jak najmniej czasu. Teraz Euronet chce przykuć jego uwagę dłużej. Zaczyna ostrożnie.
— W I kw. przyszłego roku zaczniemy obsługiwać pieniężne przekazy krajowe, które będzie można wypłacać w bankomatach — mówi szef firmy.
Euronet chce też przekształcić bankomaty z maszyn do wypłaty gotówki w urządzenia do komunikacji banku z klientem, by mógł mu zaoferować tą drogą różne produkty: karty kredytowe, kredyty itp.
To jednak odległa przyszłość. W bliższej przyszłości Euronet przymierza się do postawienia 200 wpłatomatów — w ciągu dwóch lat. Obecnie ma 50 takich urządzeń obsługujących klientów Alior Banku. Chce otworzyć sieć również dla innych banków. Z dwoma prowadzi już rozmowy.
Rynek płatności bezgotówkowych w Polsce
Więcej na ten temat dowiecie się Państwo na Konferencji "Rynek płatności bezgotówkowych — Innowacyjne rozwiązania produktowe", która odbędzie się 25–26 listopada 2010 r. w Warszawie.