Czas spojrzeć za siebie

Przemek Gdański,prezes Banku BGŻ BNP Paribas
opublikowano: 03-01-2019, 22:00

W tym roku kilka wydarzeń zmusi nas, by na chwilę oderwać wzrok od urządzeń elektronicznych, zatrzymać się i spojrzeć za siebie.

Ta refleksja jest niezbędna, by w 2019 r. dokonać słusznych wyborów. Idąc przed siebie, zapatrzeni w ekran telefonu, możemy nie zauważyć, że skręcamy w niewłaściwą stronę. W 2019 r. Polska i Europa odpowiedzą sobie na fundamentalne pytania. W 2018 r. obchodziliśmy setną rocznicę odzyskania niepodległości, co skłoniło wiele osób do rozważań i debaty nad polską państwowością i dorobkiem III RP. W 2019 r. przypada również 30. rocznica obrad Okrągłego Stołu, a 4 czerwca to symboliczna data końca komunizmu i odzyskania wolności. To kluczowa data w transformacji politycznej — od socjalistycznego, zorientowanego na Wschód, autorytaryzmu do liberalnej, zorientowanej na Zachód, demokracji. Równolegle Polska przechodziła transformację gospodarczą: od gospodarki centralnie planowanej do wolnorynkowej. W grudniu 2019 r. minie 30 lat od uchwalenia pakietu reform Leszka Balcerowicza, które wyznaczyły kierunek polskiej gospodarki na kolejne dekady.

Przemek Gdański,prezes Banku BGŻ BNP Paribas
Zobacz więcej

Przemek Gdański,prezes Banku BGŻ BNP Paribas Fot. Marek Wiśniewski

Rocznica tych wydarzeń będzie okazją do podsumowań i oceny ostatnich trzech dekad. Ostatnio przybywa krytyków polskiej transformacji, a część ich argumentów jest bardzo celna. Wierzę jednak, że rozpoczynający się rok będzie okazją do przedstawienia innej narracji — nienachalnej narracji sukcesu. Kto w regionie przeprowadził transformację lepiej? Zawsze wprawdzie można zrobić coś inaczej — jednak takie argumenty nierzadko pozostają w sferze idei. Dzięki Platonowi wiemy, że świat realny nie jest tak piękny i doskonały, jak świat idei. Dlatego warto na 1989 r. spojrzeć w sposób realistyczny i przebić się z argumentami, że rozmaite scenariusze i inne realne do wykonania warianty nie były lepsze niż ten, który zrealizowano. A zatem — III RP, z jej wadami i niedociągnięciami, to wciąż Polska najlepsza z realnie możliwych. Czy taka narracja zwycięży? Ocena ostatnich trzech dekad będzie jednym z aspektów krajowych wyborów. Polacy ocenią w nich nie tylko ostatnie cztery lata, ale pośrednio całą transformację. Te wybory mogą oznaczać ostateczne odrzucenie, przynajmniej w warstwie retorycznej i symbolicznej, modelu politycznego i gospodarczego przyjętego w 1989 r.

Nie tylko polski model zostanie poddany wyborczej ocenie w przyszłym roku — wybory do Parlamentu Europejskiego będą prawdopodobnie najistotniejsze w ich historii. O ile do tej pory Europejczycy raczej wybierali sposób rozłożenia akcentów w integracji kontynentu, o tyle teraz wypowiedzą się nad jej sensem i mogą zakwestionować jej przyszłość. Wspólnoty europejskie, a później Unia Europejska, przyniosły kontynentowi pokój, wolny handel, dobrobyt i dialog, które stały się tak oczywiste, że przestały być doceniane. To ułatwiło zadanie krytykom dorobku i sensu europejskiej integracji. Oczywistym tego przykładem jest brexit, który będzie jednym z kluczowych wydarzeń pierwszej części roku. Jednak mniej lub bardziej otwarcie antyunijną retorykę słychać też w innych miejscach, poczynając od paryskich ulic, na których protestują „żółte kamizelki”, kończąc na krajowych parlamentach.

W nadchodzących wyborach wszyscy mieszkańcy kontynentu, odpowiadając na pytanie o ocenę dorobku Unii Europejskiej i jej przeszłości, mogą przesądzić o jej losie w przyszłości. Unia Europejska, podobnie jak III RP, ma swoje słabości i wady. Nie można ignorować grup kontestujących obecny stan rzeczy. Przyczyny niezadowolenia trzeba poznać i zrozumieć, a następnie przemyśleć, w jakim stopniu wynikają one z realnych niedostatków obecnych instytucji i zasad. Jednocześnie trzeba jasno wytłumaczyć, że scenariusz alternatywny, zarówno wobec UE, jak też III RP, nie jest lepszy od tego, co obecnie posiadamy, a prawdopodobnie gorszy. Dlatego tak ważne będzie wyróżnienie się obozu proeuropejskiego z własną narracją.

Dla narracji fundamentalne znaczenie mają nowoczesne technologie i media społecznościowe. To będzie kolejne kluczowe pytanie, na które zapewne poznamy odpowiedź w 2019 r. — jak uregulować nowe media, jak sprawić, by nie stały się narzędziem propagandy i manipulacji i jak państwa mają sobie ułożyć relacje z globalnymi gigantami działającymi w świecie online? Instytucje państwa trzeba dostosować do wirtualnego wymiaru, w którym działają wielkie koncerny. Tak jak kryzys bankowy był momentem, po którym zwiększono uregulowanie sektora bankowego, tak kryzys zaufania do Unii Europejskiej, państw i tradycyjnych mediów może stać się punktem, w którym uregulowana zostanie sfera wirtualna. Dyskusja będzie się toczyć nad przepisami dotyczącymi zarządzania informacją i danymi osobowymi, a przede wszystkim wokół opodatkowania. Podatki będą musiały dogonić nowoczesność.

Rok 2019 przyniesie nowe rozdanie w trójkącie: elektorat (czyli użytkownicy nowoczesnych mediów) — nakładające podatki państwo — wielkie, międzynarodowe firmy. W 2019 r. wyłonić się może nowy porządek rzeczy, choć równie dobrze możemy pozostać w starej, dobrej rzeczywistości, którą zmieniamy na lepsze w sposób nierewolucyjny. Rozstrzygną o tym demokratyczne wybory, które będą pod wpływem narracji narzucanych przez nowe, a nie tradycyjne media. Nie będą to pierwsze wybory, w których taką rolę odegrają zdecentralizowane środki komunikacji. Rok 2019 zapowiada się nad wyraz ciekawie, natomiast nie jest jasne, czy możemy się z tego cieszyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Gdański,prezes Banku BGŻ BNP Paribas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu