Czechy depczą Polsce po piętach

Choć światowe fundusze chętnie kupują polskie nieruchomości, nasi sąsiedzi również mają dobrą ofertę.

Na czoło peletonu wysuwają się Czechy, notując 2,2 mld euro ze sprzedaży obiektów komercyjnych — podaje Colliers International w raporcie podsumowującym pierwszą połowę 2017 r. w sektorze inwestycyjnym w Europie Środkowej i Wschodniej. W Polsce w tym czasie inwestorzy wydali 1,5 mld euro. Słabo wypadamy pod względem pojedynczych transakcji — nie trafiliśmy nawet na przygotowaną przez Cushman & Wakefield listę 10 największych umów zawartych w pierwszej połowie roku, ustępując pola Czechom i Węgrom.

W dynamice wzrostu wartości sprzedawanych obiektów Czechy również mocno nas zdystansowały (przyrost o 155 proc., w porównaniu z pierwszą połową 2016 r.). W Polsce tymczasem zanotowano prawie 30-procentowy spadek. Warto jednak mieć na uwadze, że ubiegłoroczny imponujący wynik (2,1 mld euro w pierwszej połowie 2016 r.) podbiła jedna gigantyczna transakcja — za prawie 1,2 mld euro fundusz Redefine przejął 75 proc. udziałów w portfelu nieruchomości komercyjnych Echo Investment w Polsce. Trudno pobić ten rekord. Ale eksperci liczą, że w 2017 r. wartość transakcji nad Wisłą będzie porównywalna lub przekroczy 4,6 mld euro z 2016 r. Szykuje się więc mocna końcówka roku.

— Wszystko wskazuje na to, że w drugiej połowie 2017 roku na polskim rynku nieruchomości będziemy mieli do czynienia z kilkoma dużymi transakcjami. Dobrych wyników spodziewać się można we wszystkich najważniejszych sektorach — biurowym, handlowym i magazynowym — przekonuje Jędrzej Suchowolec, starszy doradca w dziale rynków kapitałowych w firmie Cresa Polska. Eksperci Colliers International, wykorzystując swoje szacunki i prognozy, przekonują, że Polska utrzyma pozycję lidera w CEE.

— Czechy są istotnym rynkiem i inwestorzy jednocześnie przyglądają się tamtejszym projektom.Nasi południowi sąsiedzi nie mają jednak porównywalnej masy krytycznej, dlatego Polska zawsze będzie na celowniku inwestorów jako główny rynek regionu — zapewnia Piotr Mirowski, partner i dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego Colliers International. Jego zdaniem, główne atuty Polski to potencjał makroekonomiczny kraju, skala i głębokość rynku inwestycyjnego i rynku najmu, dynamicznie rozwijające się miasta o znacznym potencjale ekonomicznym i demograficznym. Jak wyjaśnia Jędrzej Suchowolec, Czechy są od lat postrzegane przez inwestorów jako rynek dojrzały i dla wielu korporacji stanowią furtkę do budowania obecności w regionie. Obroty w tym kraju w dużej mierze kształtuje jednak nie tyle popyt, ile spora oferta dobrejklasy produktów. To znajduje również odzwierciedlenie w stopach kapitalizacji, które w Czechach są wyjątkowo atrakcyjne.

— Warto też pamiętać, że popyt na pozostałych rynkach Europy Środkowej i Wschodniej wspiera także aktywność inwestycyjna kapitału lokalnego, która w Polsce wciąż ma tylko marginalne znaczenie. Jest to szczególnie widoczne na Węgrzech, a także w Czechach, gdzie jednym z głównych inwestorów jest lokalny fundusz nieruchomości, który w ostatnim czasie inwestował także i w naszym kraju. Mam nadzieję, że wejście w życie nowych rozwiązań, takich jak polskie REIT-y, skutecznie prowadzić będzie do aktywizacji polskiego kapitału — mówi Jędrzej Suchowolec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Czechy depczą Polsce po piętach