Czechy depczą Polsce po piętach

opublikowano: 04-09-2017, 22:00

Choć światowe fundusze chętnie kupują polskie nieruchomości, nasi sąsiedzi również mają dobrą ofertę.

Na czoło peletonu wysuwają się Czechy, notując 2,2 mld euro ze sprzedaży obiektów komercyjnych — podaje Colliers International w raporcie podsumowującym pierwszą połowę 2017 r. w sektorze inwestycyjnym w Europie Środkowej i Wschodniej. W Polsce w tym czasie inwestorzy wydali 1,5 mld euro. Słabo wypadamy pod względem pojedynczych transakcji — nie trafiliśmy nawet na przygotowaną przez Cushman & Wakefield listę 10 największych umów zawartych w pierwszej połowie roku, ustępując pola Czechom i Węgrom.

W dynamice wzrostu wartości sprzedawanych obiektów Czechy również mocno nas zdystansowały (przyrost o 155 proc., w porównaniu z pierwszą połową 2016 r.). W Polsce tymczasem zanotowano prawie 30-procentowy spadek. Warto jednak mieć na uwadze, że ubiegłoroczny imponujący wynik (2,1 mld euro w pierwszej połowie 2016 r.) podbiła jedna gigantyczna transakcja — za prawie 1,2 mld euro fundusz Redefine przejął 75 proc. udziałów w portfelu nieruchomości komercyjnych Echo Investment w Polsce. Trudno pobić ten rekord. Ale eksperci liczą, że w 2017 r. wartość transakcji nad Wisłą będzie porównywalna lub przekroczy 4,6 mld euro z 2016 r. Szykuje się więc mocna końcówka roku.

— Wszystko wskazuje na to, że w drugiej połowie 2017 roku na polskim rynku nieruchomości będziemy mieli do czynienia z kilkoma dużymi transakcjami. Dobrych wyników spodziewać się można we wszystkich najważniejszych sektorach — biurowym, handlowym i magazynowym — przekonuje Jędrzej Suchowolec, starszy doradca w dziale rynków kapitałowych w firmie Cresa Polska. Eksperci Colliers International, wykorzystując swoje szacunki i prognozy, przekonują, że Polska utrzyma pozycję lidera w CEE.

— Czechy są istotnym rynkiem i inwestorzy jednocześnie przyglądają się tamtejszym projektom.Nasi południowi sąsiedzi nie mają jednak porównywalnej masy krytycznej, dlatego Polska zawsze będzie na celowniku inwestorów jako główny rynek regionu — zapewnia Piotr Mirowski, partner i dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego Colliers International. Jego zdaniem, główne atuty Polski to potencjał makroekonomiczny kraju, skala i głębokość rynku inwestycyjnego i rynku najmu, dynamicznie rozwijające się miasta o znacznym potencjale ekonomicznym i demograficznym. Jak wyjaśnia Jędrzej Suchowolec, Czechy są od lat postrzegane przez inwestorów jako rynek dojrzały i dla wielu korporacji stanowią furtkę do budowania obecności w regionie. Obroty w tym kraju w dużej mierze kształtuje jednak nie tyle popyt, ile spora oferta dobrejklasy produktów. To znajduje również odzwierciedlenie w stopach kapitalizacji, które w Czechach są wyjątkowo atrakcyjne.

— Warto też pamiętać, że popyt na pozostałych rynkach Europy Środkowej i Wschodniej wspiera także aktywność inwestycyjna kapitału lokalnego, która w Polsce wciąż ma tylko marginalne znaczenie. Jest to szczególnie widoczne na Węgrzech, a także w Czechach, gdzie jednym z głównych inwestorów jest lokalny fundusz nieruchomości, który w ostatnim czasie inwestował także i w naszym kraju. Mam nadzieję, że wejście w życie nowych rozwiązań, takich jak polskie REIT-y, skutecznie prowadzić będzie do aktywizacji polskiego kapitału — mówi Jędrzej Suchowolec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Czechy depczą Polsce po piętach