W ostatnich tygodniach debata o opłatach interchange (interchange fee — IF) nabiera nowego wymiaru. Wreszcie zaczyna się dyskusja o całym rynku, a nie o pozornej zmianie w kosztach na bazie jednej opłaty. Interchange to jedna z opłat ponoszona przez przedsiębiorców, którzy w swoich sklepach akceptują karty płatnicze. IF jest płacona agentom rozliczeniowym, którzy dostarczają również terminale. Agenci rozliczają się w ramach IF z bankami i operatorami kart płatniczych. W Polsce opłaty należą do najwyższych w Europie.
Posługując się sformułowaniem F. Bastiata, dotychczas politycy oraz szeroka publiczność pisali i mówili o tym, co widać gołym okiem w temacie IF. To znaczy wskazywano, że opłaty interchange są najwyższe w UE i w związku z tym konieczna jest ustawowa regulacja stawek. Kluby parlamentarne licytowały się o najniższy pułap opłat, które należy narzucić rynkowi.
Rynek kart płatniczych jest jednak bardziej złożony. Prześledźmy zatem, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Ustawowa regulacja opłat IF będzie miała pozorny skutek, gdyż mamy wiele innych opłat i warunków związanych z korzystaniem z kart. Przedsiębiorcy-akceptanci ponoszą koszt wynajmu terminali (jest czterech graczy na rynku posiadających ponad 90 proc. rynku) oraz procentową opłatę na poziomie ok. 0,25 proc. płaconą bezpośrednio agentom rozliczeniowym.
Dodatkowo, bardzo ważnym warunkiem dla akceptantów jest długość oczekiwania na przelewy za płatności kartami. W Danii przedsiębiorcy-akceptanci otrzymują takie przelewy raz w miesiącu, co oznacza, że w niektórych przypadkach czekają pełny miesiąc na swoje pieniądze. Średni czas oczekiwania wynosi 15 dni. Konsumenci muszą się natomiast zmierzyć z opłatami za karty, wysokością oprocentowania oraz wieloma innymi pojedynczymi opłatami bankowymi.
Propozycje regulacji ustawowych dotyczą tylko opłat IF. Co ciekawe, opłaty te decyzją dwóch największych graczy (VISA i MasterCard) zostały w tym roku obniżone. Średnia unijna opłata interchange dla kart debetowych wynosi 0,7 proc., dla kart kredytowych 0,84 proc. Od 1 stycznia 2013 r. nowe stawki w Polsce będą wynosiły od 0,8 proc. do 1,3 proc. Powszechne oczekiwanie dalszych obniżek jest uzasadnione, ale pod warunkiem świadomości wszystkich dodatkowych opłat i warunków.
Błędem jest ustawowa regulacja, która doprowadzi do automatycznego podniesienia innych opłat oraz np. wydłużenia czasu oczekiwania na przelew przez akceptantów (obecnie wynosi on jeden dzień rozliczeniowy). W dodatku regulacja nie dotyczy wszystkich graczy na rynku. Ustawa mówi o tzw. systemach czterostronnych (VISA i MasterCard), a tzw. systemy trójstronne, w których wydawca kart jest zarazem agentem rozliczeniowym (Americam Express czy Diners Club), nie są przedmiotem regulacji. Oznacza to, że preferowani są jedni uczestnicy rynku kosztem innych. Pozostaje pytanie, czemu i komu ma służyć ta ustawa?