Coraz głośniejsze są komentarze, że stoimy w obliczu kolejnej wojny cenowej. Kanadyjski producent ściął ceny modelu Z10 do nawet 49 USD, podczas gdy cztery miesiące temu kształtowały się na poziomie 199 USD.
Zdaniem specjalistów z banku Macquarie, producenci smartfonów z najwyższej półki mogą być zmuszeni do obniżki cen w najbliższych miesiącach, ponieważ rynek zbliża się do poziomu nasycenia, a użytkownicy tego rodzaju sprzętów zwolnili tempo wymiany komórek.
„Wysokie wskaźniki penetracji w większości krajów rozwiniętych i wydłużenie cyklu zmiany sprzętu przez klientów powodują spowolnienie wzrostu sprzedaży w przypadku kilku wiodących marek smartfonów” – oceniają analitycy australijskiego banku. Ostrzegli przy tym, że grozi to poważnymi konsekwencjami dla firm działających w ramach łańcucha dostaw, zauważając, że producenci komponentów już zaczynają redukować produkcję.
Analitycy zalecają inwestorom by unikali akcji spółek z ekspozycją na segment high-end w szczególności odnośnie tajwańskiej firmy Hai Hon, producenta obiektywów dla komórek Largan, południowokoreańskiej LG Innotek i ACC z Hongkongu (specjalizującej się w układach akustycznych). Spółki te są bowiem bardzo podatne na ograniczenie zamówień ze strony Apple i Samsunga.
Macquarie prognozuje, że mający trafić na rynek we wrześniu nowy model iPhone Apple znajdzie do końca 2013 r. „jedynie” 48 mln nabywców, podczas gdy w porównywalnym okresie model iPhone5 skusił 63 mln klientów.
Bank oczekuje, iż zawieść może również sprzedaż nagradzanego modelu HTC One. W trzecim kwartale jego dostawy mogą spaść do 1,8 mln sztuk. Wcześniej zakładano sprzedaż na poziomie 3 mln jednostek wobec 3,5 mln w drugim kwartale.
Ostrożnie wypowiadają się też o przyszłych wynikach Samsunga.
Południowokoreański gigant, największy na świecie producent smartfonów już wcześniej przedstawił prognozę, która okazała się słabsza niż spodziewali się specjaliści.