Czekając na wyniki amerykańskich spółek

Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski SA
11-04-2011, 18:08

Poniedziałek na rynku jest zwykle spokojny. Inwestorzy oczekują na publikacje bądź wydarzenia, które mają nastąpić w ciągu tygodnia. Dzisiaj było podobnie, a czekano na szereg publikacji odnoście do  inflacji w wielu krajach. Ponadto po zakończeniu dzisiejszej sesji na Wall Street wyniki kwartalne opublikuje Alcoa, czym rozpocznie się sezon raportów za  I kw. bieżącego roku.

Niewielka realizacja zysków dziwić nie może

Nastroje towarzyszące inwestorom w oczekiwaniu na kolejne wydarzenie nie były zbyt dobre. Rynki w większości się korygowały, ale w obliczu skali wcześniejszych wzrostów niewielka realizacja zysków dziwić nie może, a wręcz jest czymś wysoce wskazanym. Istotnych wydarzeń powodujących spadki nie było. Oczywiście serwisy informacyjne pełne były gorących i jak się wydaje ważnych informacji, ale w rzeczywistości ich wpływ na globalne indeksy był względnie niewielki.

Głośne, ale mało ważne informacje zdominowały uwagę

Od rana głośno mówiło się o dwóch kwestiach. Jedna z nich to kolejne trzęsienie ziemi w Japonii, które nawiedziło ten kraj dokładnie miesiąc po pamiętnej katastrofie. Wiele uwagi poświęcono temu wydarzeniu, ale w praktyce były to jedynie wtórne wstrząsy, których od miesiąca jest wiele i pewnie przez pewien czas będę nam jeszcze towarzyszyły. Zresztą spadek Nikkei o 0,5% niczym specjalnym się nie wyróżniał na tle giełd azjatyckich. Drugim wydarzeniem były dane o pierwszym od siedmiu lat deficycie handlowym w Chinach za I kw. W dużej części związane to było z obchodzonym w lutym świętem Nowego Roku. Nie bez znaczenia były wysokie ceny surowców i rosnąca konsumpcja towarów importowanych. W marcu jednak sytuacja wróciła do normy i zanotowano nadwyżkę. Informacje te były o wiele ważniejsze dla ekonomistów niż dla inwestorów giełdowych.

Książkowe korelacje pomiędzy rynkami

Rynki poruszały się dzisiaj wyjątkowo zgodnie. Wzrost awersji do ryzyka obniżał ceny akcji, surowców, natomiast zwiększał wartość dolara. Osłabiał się też złoty. Niewielki wpływ na rynek walutowy mogła mieć informacja o dojściu do porozumienia między demokratami i republikanami w kwestii cięć budżetowych. Uzgodniona kwota 38 mld dolarów jest w rzeczywistości największą redukcją w historii, ale w praktyce jedynie kroplą w morzu potrzeb związanych z koniecznością ograniczenia bilionowego deficytu. Zresztą podpisano jedynie kolejne prowizorium i w tym tygodniu trzeba będzie wrócić do rozmów. Kolejną kwestią jest potrzeba zwiększenia maksymalnego progu zadłużenia, który może być przekroczony już w połowie maja. Można więc oczekiwać dalszych gorących debat, ale chyba nikt nie oczekuje ich załamania.

Czy stara gra na Wall Street podniesie indeksy i tym razem?

W przypadku warszawskiego parkietu uwagę zwracały niższe obroty, co przy obserwowany przez większą część sesji spadku jest rzeczą wysoce wskazaną. Jak widać kapitał, który zawitał na GPW pod koniec marca jej nie opuszcza, a więc liczy na kontynuację zwyżki. We wzrostach pomóc mogą wyniki amerykańskich spółek. Pamiętać bowiem warto o starej grze na Wall Street. Prognozy zysków są tak podawane, aby spółki mogły je w większości pobić, a tym samym zaskoczyć pozytywnie uczestników rynku. Takie zaskoczenia w większości podnoszą indeksy. Nawet jednak dalsze spadki nie zmienią pozytywnego obrazu rynku. Dopiero zniżki poniżej 2800 pkt. mogą okazać się poważnym zagrożeniem dla kontynuacji wzrostów.
  
 Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski SA

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Czekając na wyniki amerykańskich spółek